Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 28 czerwca 2026 11:52
Reklama

Radni za psim podatkiem

Sprawdziliśmy szczegóły sprawy, która budzi emocje

Podatek od posiadania psa ponownie stał się jednym z gorętszych tematów lokalnych mediów społecznościowych. W minionych tygodniach mieszkańcy rozpoczęli zbieranie podpisów pod petycją o jego likwidację, a sprawą ponownie zajęła się Rada Miejska. W zeszłym tygodniu radni odrzucili jednak wniosek o zniesienie opłaty. Oznacza to, że właściciele psów nadal mają obowiązek jej uiszczania.

Redakcja "Tygodnika Pułtuskiego", obserwując liczne komentarze i emocje wokół tego tematu, zwróciła się bezpośrednio do Urzędu Miejskiego z szeregiem pytań. Chcieliśmy sprawdzić nie tylko, ile pieniędzy wpływa do budżetu z tytułu opłaty, ale również jak wygląda system jej egzekwowania, ile kosztuje gminę opieka nad zwierzętami oraz dlaczego od kilku lat podajniki torebek w stojakach "Psi Pakiet" pozostają puste.

Ile pieniędzy wpływa z podatku do kasy miasta?

Wpływy z opłaty od posiadania psa są zaskakująco stabilne. W ostatnich latach wynosiły od niespełna 30 do około 33 tys. zł rocznie. W 2025 roku do budżetu wpłynęło 29,7 tys. zł, podczas gdy w latach wcześniejszych kwoty oscylowały wokół 32–33 tys. zł.

Urząd podkreśla jednocześnie, że pieniądze z psiego podatku "nie są dochodem znaczonym". Po prostu trafiają do wspólnego budżetu gminy razem z pozostałymi dochodami i nie można przypisać ich wyłącznie do wydatków związanych ze zwierzętami. Jest to zgodne z ustawą o finansach publicznych.

Na co gmina wydaje pieniądze?

Choć wpływy z podatku wynoszą przeciętnie około 30 tys. zł rocznie, wydatki na zadania związane z opieką nad zwierzętami są znacznie wyższe. W 2025 roku gmina wydała prawie 49 tys. zł, rok wcześniej ponad 61 tys. zł, a w rekordowym 2021 roku ponad 100 tys. zł. Największe pozycje to utrzymanie miejsca czasowego przetrzymywania odławianych zwierząt, sterylizacja, czipowanie, opieka weterynaryjna oraz działania związane z zapobieganiem bezdomności zwierząt. Z prostego porównania wynika więc, że wydatki na działanie systemu ochrony zwierząt i zapobiegania bezdomności znacznie przewyższają wpływy z opłaty od posiadania psa.

Kto powinien zgłosić psa?

Urząd przypomina, że zgłoszenie faktu posiadania psa nie jest dobrą wolą właściciela, lecz jego obowiązkiem wynikającym z lokalnej uchwały. To akt prawa miejscowego – ważny i znaczący jak każda inna reguła prawna. Weryfikacja prowadzona jest na podstawie oświadczeń właścicieli, danych z systemu identyfikacji zwierząt oraz podczas kontroli terenowych prowadzonych przez Straż Miejską i pracowników urzędu. W przypadku ujawnienia niezgłoszonego psa wszczynane jest postępowanie administracyjne, a zaległość może zostać wyegzekwowana przez urząd skarbowy. Na początku czerwca zaległości z tego tytułu wynosiły ponad 21 tys. zł.

Coraz droższe schronienie dla odławianych psów

Osobno warto spojrzeć na koszty utrzymania tymczasowego miejsca przetrzymywania odławianych zwierząt przed przewiezieniem do schroniska. To miejsce ma ogromne znaczenie – daje cenny czas na odnalezienie właściciela odłowionego psiaka – a w optymistycznych przypadkach, bezdomniak znajduje swoich nowych opiekunów i prawdziwy dom. Obowiązuje wtedy umowa adopcyjna. Koszty funkcjonowania zarządzanego przez Straż Miejską "tymczasa" pokazują duże wahania. W 2020 roku było to 44,2 tys. zł, w 2021 roku blisko 55 tys. zł, w 2022 roku 50,3 tys. zł, następnie po 41 tys. zł w latach 2023 i 2024, a w 2025 roku 27,2 tys. zł. Odłowione psy, po które nie zgłoszą się właściciele, ani nowi opiekunowie – jadą do zewnętrznego schroniska – a ich pobyt na takim zesłaniu także porywa miejska kasa. W tym wypadku, wzrost kosztów na przestrzeni ostatnich lat jest bardzo znaczący: z niespełna 5 tys. zł w 2020 roku do ponad 55,7 tys. zł w roku 2025.

"Psi Pakiet", czyli... pół pakietu

Bardzo ciekawa okazała się odpowiedź naszego Ratusza dotycząca stojaków "Psi Pakiet". Urząd wyjaśnia, że po ich zamontowaniu w 2021 roku worki były systematycznie zabierane całymi rolkami. W efekcie zdecydowano o całkowitym zaprzestaniu ich uzupełniania. Przyznamy, że to dość oryginalny sposób rozwiązania problemu. Pomyślmy: skoro worki "znikały", jakoś trudno wyobrazić sobie, że niesforni mieszkańcy pakowali dzieciom kanapki do szkoły w torebki z napisem "Psi Pakiet". Nie zauważono też powstania czarnego rynku handlującego wykradzionymi workami. Znacznie łatwiej wyobrazić sobie inny mechanizm. Ktoś wyprowadza psa i widzi pełny torebek podajnik i myśli: "wezmę całą rolkę, bo później może zabraknąć". W efekcie rzeczywiście zaczyna brakować. A zarządca systemu postanawia... nie dostarczać worków w ogóle. I w ten sposób udało się zabić całą ideę. A to Polska właśnie... Brawo. Pozostaje już tylko zmienić napisy na stojakach na "Pół Psiego Pakietu". Tymczasem koszt takiego systemu wcale nie musi być ogromny. Przy dziesięciu stojakach i średnim zużyciu około 15–17 worków dziennie roczny zakup worków w hurcie to wydatek rzędu 5–6 tys. zł. Do tego dochodzi oczywiście koszt ich uzupełniania. Dla zarządców systemów komunalnych to proste i znane wyliczenia. I raczej nie są to kwoty, które mogłyby zachwiać budżetem miasta. Nie bójmy się zaakcentować: nowoczesnego miasta!

Na poważnie trzeba jednak podkreślić jedno: brak worków w podajnikach nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niesprzątania po swoim psie. Każdy właściciel ma obowiązek usunąć odchody swojego pupila, a woreczki po prostu należy mieć przy sobie przed każdym spacerem. A za nieposprzątanie coś grozi..?

Mandat - czas zacząć się bać! 

Na koniec publikujemy przesłane przez urząd statystyki Straży Miejskiej. Za niesprzątanie po psach wystawiono: w 2020 roku – 1 mandat, w 2021 – 2, w 2022 – 4, w 2023 – 3, w 2024 – 3, a w 2025 roku – 2 mandaty. Jeżeli więc niedbały właściciel psa zastanawia się, czy pozostawienie po swoim pupilu "pamiątki" nieuchronnie zakończy się mandatem i grzywną, niech spojrzy na statystyki... i niech mu sen z powiek spędza głębokie przekonanie, że kary nie uniknie.

W podsumowaniu refleksja - roczny podatek od posiadania psa to nadal 50 zł. Podkreślamy ponownie: 50 zł ROCZNIE! To tyle ile jednorazowo wydamy za "taki-sobie-obiad" na mieście. Te pieniądze, mimo że przepływają wmieszane do całego nurtu przychodów gminy, są znaczące, a jak widać z zestawienia kosztów ponoszonych na cele związane z ochroną zwierząt i zapobieganiem bezdomności – są konieczne i bardzo potrzebne. Nie uchylajmy się od tego obowiązku – tak samo jak od obowiązku sprzątania po swoich pupilach.

ZCZ


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama