Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 15 lipca 2026 23:02
Reklama
Reklama
PUŁTUSK WIDZĘ

DOBRY PRODUKT SAM SIĘ SPRZEDAJE

My, którzy znamy smak pomidorów ze stoiska bezobsługowego w Grabówcu, czekamy na nie każdego roku i to od lat. To nieduże stoisko, pełne różnych gatunków pomidorów, barwnych i różnokształtnych, jak z obrazka, przywodzi do Grabówca, do państwa Łaszczychów, mieszkańców tej miejscowości, Pułtuszczan, Warszawian, właścicieli siedlisk, nawet obcokrajowców, którzy zasłyszeli o sprzedaży tych pełnych smaku pomidorów

Każdego roku, kiedy rozmawiamy z panem Edwardem o tym samoobsługowym biznesie, pytamy, czy nie jest oszukiwany przez klientów. Mówi, że nie, a świadczy o tym coroczne wystawianie na sprzedaż tych widowiskowych wprost... warzyw owocowych. Tak! Warzyw owocowych. Bo pomidor z punktu widzenia botanicznego jest owocem, a z kulinarnego warzywem, gdyż służy do wytwarzania dań, nie deserów.

Państwo Łaszczychowie ufają swoim klientom, mają takich od lat, jednak nie znajdują naśladowców; my takich nie znamy. Z czego wynika owa nieufność plantatorów, pszczelarzy, hodowców ptactwa domowego, wytwórców wszelkich produktów, też lokalnych, właścicieli sadów i ogrodów? Dlaczego w polskiej tradycji stoisk opartych na tzw. samoobsługowym zaufaniu jest tak niewiele?

Odpowiemy tak: najdłuższe tradycje stoisk zaufania istnieją w Szwajcarii, ta uznawana jest za ojczyznę przydrożnych stoisk bezobsługowych, w Niemczech i w Japonii (na głębokiej prowincji i obrzeżach wielkich miast). Bez zarzutu taka sprzedaż działa również w Skandynawii, która przoduje w światowych rankingach zaufania do współobywateli.

Jak więc widać, zaufanie do obywateli to pierwszy aspekt udanej sprzedaży samoobsługowej. Drugi to niski poziom przestępstwa w danym kraju. W Polsce niski poziom zaufania społecznego ogranicza te formę sprzedaży, a wynika on z kombinacji Polaków, z czynników historycznych, ekonomicznych czy kulturowych.

Wróćmy do Grabówca, gdzie stoisko pełne pomidorów. I to jakich! Klienci kupują je dla siebie, dla swoich rodzin, dla znajomych. Nasza rozmówczyni - na przykład - kupuje pomidorki również dla swoich dorosłych już dzieci, dostarczając te smaczne WARZYWA OWOCOWE do innego miasta. Para polsko-niemiecka często bywa w Grabówcu, najczęściej kieruje wzrok ku ulubionym gourmansunom. Każdy z kupujących ma swój ulubiony gatunek, ale bywa i tak, że – dla zróżnicowania smaku – wybiera pomidory z kilku pudeł.

Przy stoisku trwają rozmowy o kolorze, dojrzałości, miąższu, konsystencji, soczystości, aromacie czy jędrności danego gatunku, klienci podają sobie przepisy na sałatki, zupy, przetwory, dania, rozmieniają pieniądze, by włożyć do skarbonki odpowiednią sumę. Pełne zrozumienie.

Tyle o tych barwnych KULACH, o klientach, ale czas na właścicieli tuneli/szklarni z pomidorami. Jak powiedział nam pan Edward, tegoroczna wiosna była trudna dla upraw, dla wzrostu roślin, kapryśna, zimna, a potem przyszły upały, podczas których praca przy pielęgnacji krzewów pomidorowych i zbiorze pomidorów była niezwykle męcząca.

I jeszcze jedno – gdyby ktoś był ciekawy, jakie odmiany znajdziemy na stoisku bezobsługowym w Grabówcu, podajemy, że to: Pik King – wczesna odmiana pomidora malinowego, mięsisty, głęboki smak; Malinowa śliwka – cienka skórka, wysoka zawartość cukru; Gourmansun – słodki, lekko ananasowy posmak; Rosamunda- klasa premium, typ bawole serce, malinowo słodki smak z dawnych lat; Taiyo 169 -odmiana japońska, smak słodki do lekko kwaskowego...

Co nam pozostało? Powiedzieć SMACZNEGO!

GRAża


Podziel się
Oceń

Reklama