Czym w ogóle jest Krajowa Mapa Zagrożeń?
Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa (KMZB) to interaktywne narzędzie udostępnione przez polską Policję, które pozwala każdemu z nas realnie wpływać na bezpieczeństwo w swojej okolicy. To proste w obsłudze rozwiązanie, dzięki któremu mieszkańcy mogą anonimowo nanosić na mapę punkty, w których dochodzi do różnego rodzaju naruszeń – od niewłaściwego parkowania, przez spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych, obrót i zażywanie środków odurzających, dzikie wysypiska śmieci, kłusownictwo, wandalizm - aż po najczęściej chyba zgłaszane rażące przekraczanie prędkości. Zgłoszenia trafiają bezpośrednio do funkcjonariuszy, którzy mają obowiązek w ciągu kilku dni zweryfikować każde z nich. Jeśli zagrożenie się potwierdza, policjanci podejmują stosowne działania, a punkt na mapie staje się dla lokalnej społeczności sygnałem: "uwaga, tu nie jest bezpiecznie". Najczęściej zgłaszanym problemem jest...
... Oczywiście prędkość.
Kiedy patrzymy na mapę (stan na 10 lipca 2026 r.), w samym Pułtusku widzimy 9 zgłoszeń. W bliskiej okolicy poszczególne punkty liczą po 2–3 wpisy. Wydaje się to liczbą standardową, niepokojącą, ale "normalną" dla miasta tej wielkości. Jednak wystarczy przesunąć widok mapy w stronę Gromina i Nowego Przewodowa, by zaniemówić. Liczba zgłoszeń w tym jednym odcinku drogi osiągnęła poziom 37! To wynik, którym raczej nie powinniśmy się chwalić, chyba że traktować go jako przestrogę.
Licz się z tym, że za Grominem jest wyjątkowo groźnie.
W powiększeniu obraz staje się jeszcze bardziej wymowny. Wszystkie zgłoszenia na tym odcinku mają ten sam, niemalże identyczny piktogram: przekraczanie dozwolonej prędkości. Nie mówimy tu o incydencie, który zdarzył się raz na kwartał. Patrząc na prawy margines mapy, widać, że zgłoszenia rejestrowane są niemalże co dzień lub co kilka dni. Z uwagi na format grafiki publikujemy fragment obrazujący zgłoszenia głównie z maja, jednak ogólna liczba wpisów jest równie imponująca co przerażająca. Możemy się tylko domyślać, że za taką aktywnością stoi niewielka grupa zdesperowanych mieszkańców, którzy mają dość śmiertelnego zagrożenia na własnej drodze. Z drugiej strony fakt, że weryfikacja Policji najwyraźniej potwierdziła poziom i skalę zagrożenia, oznacza, że te "donosy" nie są wymysłem, lecz brutalną rzeczywistością, z którą muszą mierzyć się piesi, rowerzyści i inni kierowcy.
"Jeżdżę szybko, ale bezpiecznie" – prosta droga do katastrofy
Statystyki w Krajowej Mapie Zagrożeń to nie tylko kropki na ekranie. To zapisy strachu ludzi, którzy boją się wyjść na pobocze, bo "demon" w osobowym aucie uznał, że ograniczenie prędkości go nie dotyczy. Często słyszymy od takich "mistrzów kierownicy" argument, że jeżdżą szybko, ale bezpiecznie. To jedno z najbardziej zgubnych kłamstw, jakie można sobie wmawiać. Prawda jest brutalna: szansa na to, że z taką filozofią jazdy doprowadzisz do katastrofy, jest niewyobrażalnie wysoka. A po takim zdarzeniu, (oczywiście jeśli przeżyjesz...), do końca swoich dni będziesz zadawać sobie jedno, dręczące pytanie: "czy gdybym wtedy zdjął nogę z gazu, nie doprowadziłbym do tragedii?". To gorzkie refleksje z kategorii "mądry Polak po szkodzie". Niestety, w tym przypadku cena za tę mądrość bywa tragicznie wysoka – jest nią ludzkie zdrowie lub życie.
Drodzy Czytelnicy, apelujemy o rozsądek, rozwagę i poskromienie ułańskiej fantazji. Mapa Zagrożeń pokazuje, że na bezmyślność i popisywanie się za kółkiem nie może być przyzwolenia. Zanim dociśniesz pedał gazu, także między Grominem a Przewodowem, przypomnij sobie, że te 37 kółek na mapie to nie błąd systemu – to głosy ludzi, którzy chcą po prostu bezpiecznie wrócić do domu i cieszyć się życiem.
ZCZ
