Nasz Pułtusk doczekał się obwodnicy. To jedna z najważniejszych inwestycji drogowych ostatnich lat. Miała wyprowadzić z miasta ruch tranzytowy, odciążyć ulice, uspokoić centrum i sprawić, że ciężarówki przestaną przeciskać się przez Pułtusk. I rzeczywiście – nowa droga robi świetne wrażenie, a efekty wszyscy znacząco odczuliśmy. Czy to oznacza pełen sukces? Jest jednak pewien szczegół.
Diabeł tkwi w szczegółach
Taki drobiazg w postaci... oznakowania. Jeden ze znanych kabareciarzy podśmiewał się, że "polski kierowca na znaki nie patrzy, bo się skupia na prowadzeniu samochodu – musi się skupiać, bo tu chodzi o bezpieczeństwo!". My postanowiliśmy uważnie przyjrzeć się oznakowaniu: zapraszamy na krótki reportaż z przejazdu.
Wyobraźmy sobie, że siedzimy za kierownicą zestawu TIR. Jedziemy od strony Warszawy. Naszym celem jest Wyszków. W Łubienicy wjeżdżamy na nowo otwartą obwodnicę. Silnik mruczy, asfalt równy jak stół, lekko dodajemy gazu i rozglądamy się za drogowskazami prowadzącymi do Wyszkowa.
Zbliżamy się do pierwszego węzła – Kacice. Na tablicach widzimy Łomżę, Kacice i Pokrzywnicę. Drogi do Wyszkowa... brak.
No dobrze. Widocznie jeszcze nie tutaj. Jedziemy dalej. Po kilku kilometrach docieramy do kolejnego węzła – Pułtusk Południe (Jeżewo). Znów spoglądamy na tablice.

Pułtusk, Nasielsk, Łomża. Ale Wyszkowa nadal nie ma. Skoro zarządca drogi nie kieruje nas tutaj do upragnionego celu, uznajemy, że najwyraźniej nie jest to właściwy zjazd. Jedziemy więc dalej, kierując się oznakowaniem.
Objeżdżamy niemal cały Pułtusk. I wreszcie jest. Węzeł Pułtusk Północ. Tu po raz pierwszy pojawia się upragniony napis: WYSZKÓW. Uff...

Zjeżdżamy z obwodnicy, wjeżdżamy na rondo i zgodnie z drogowskazem kierujemy się na drogę wojewódzką 618. I wtedy zaczyna się najciekawsza część podróży.
Bo droga nr 618 przebiega... aleją Wojska Polskiego. Potem ulicą 3 Maja. Następnie Daszyńskiego z powrotem w stronę Warszawy. Czyli – mówiąc po ludzku – prowadzi nas przez środek Pułtuska aż do ronda wyszkowskiego, a od ronda jedziemy dalej przez most w kierunku Wyszkowa. To wie każdy Pułtuszczanin.
Opis wycieczki brzmi nieprawdopodobnie? A jednak dokładnie taki przebieg sugeruje oznakowanie.
Dlaczego takie oznakowanie na obwodnicy?
Kierowcy jadący od strony Warszawy mają przecież do dyspozycji znacznie wcześniejsze możliwości opuszczenia obwodnicy. Pierwszy zjazd w Kacicach pozwala bardzo sprawnie dojechać do ronda wyszkowskiego, omijając ścisłe centrum miasta. Jeszcze bliżej celu można byłoby zjechać na węźle Pułtusk Południe i ulicą Nasielską dojechać do ulicy Warszawskiej, a następnie do ronda prowadzącego na most w kierunku Wyszkowa. W obu wypadkach prosto, szybko – z daleka od centrum miasta. Obie trasy są bezdyskusyjnie krótsze i bardziej naturalne. Tymczasem kierowca stosujący się wyłącznie do drogowskazów zostaje poprowadzony aż na północny kraniec miasta, po czym... zawrócony do centrum. Czy właśnie o taki efekt chodziło?
Trudno powiedzieć. Być może projektanci mieli ku temu ważne powody, których przeciętny kierowca nie zna. A może uznano, że skoro ciężarówki już raz ominęły Pułtusk, warto dać im okazję, by jednak do niego zajrzały. Może po drodze ktoś zatrzyma się na zakupy? Może wypije kawę? A może po prostu ktoś nie zauważył, że jadąc z Pułtuska do Wyszkowa mamy do wyboru raczej ograniczoną liczbę mostów – a konkretnie jeden i to w konkretnym miejscu?
Chcemy zachować odrobinę ostrożności w ocenach.
Budowa obwodnicy formalnie jeszcze się nie zakończyła. Nadal realizowany jest odcinek Łubienica – Strzyże, możliwe są jeszcze zmiany organizacji ruchu i korekty oznakowania. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że prezentowane na zdjęciach tablice wyglądają na rozwiązania docelowe, a nie tymczasowe.
Dlatego zwracamy się do naszych Czytelników. Czy potrafią Państwo wyjaśnić logikę takiego oznakowania? Czy istnieje powód, dla którego kierowca jadący od strony Warszawy do Wyszkowa ma zostać skierowany przez centrum Pułtuska, mimo że właśnie wybudowano obwodnicę mającą ruch tranzytowy z miasta wyprowadzić? Jeżeli czegoś nie dostrzegamy – chętnie poznamy inne spojrzenia na temat i damy się przekonać. Ktoś może stwierdzić, że "skoro jechał od Warszawy do Wyszkowa, to powinien skręcić za Serockiem na most w Wierzbicy". Racja, ale "niezbadane" są trasy, jakimi często się kierujemy. Jadąc na przykład do Topolnicy czy Pniewa raczej nie skierujemy się tam przez most za Serockiem.
A tymczasem trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś zafundował kierowcom bardzo osobliwą lekcję topografii Pułtuska. Bo wygląda na to, że do Wyszkowa należy dojechać przez środek miasta, które sobie w tym celu wybudowało piękną obwodnicę.
ZCZ
