Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 10 września 2026 12:44
Reklama
Reklama

WSPOMNIENIE AGNIESZKI KOMSTY

Miała tylko 57 lat. Była młoda duchem, wesoła, z uśmiechem, zawsze w pędzie. Zawsze pomocna, wciąż w działaniu – dla ludzi, dla miasta. I bardzo zaradna. Kreatywna.

– Źle się czujesz? – pytała i przywoziła mi - pod bramę - tabletki.

– Chcesz się osłodzić? – i podrzucała ciasto, że palce lizać.

– Masz obawy? Zmartwienie? Pomodlę się, a tu masz różaniec...

Mam go do dzisiaj. A podarowała mi go kilkanaście lat temu, kiedy przeprowadzałam z NIĄ wywiad dla TYGODNIKA PUŁTUSKIEGO i kiedy powierzyłam JEJ swoją tajemnicę.

Kochała Pułtusk, kochała teatr, też podróże, ale nade wszystko swoją RODZINĘ: dzieci i męża Jarka.

Barwna to była postać, jak rajski ptak, szczególnie w czasie niesprawiedliwej choroby. Może kolorami chciała ją zniweczyć, zniszczyć, wypalić ją, ale się nie udało...

Chorując, myślała o dzieciach. Raz zadzwoniła i powiedziała: - Gdyby coś, to pamiętaj o Marysi. Krzyknęłam na NIĄ: - Co to za głupstwa mi tu wygadujesz!

Ale nie były to głupstwa, a ja teraz nie umiem CIĘ pożegnać inaczej niż CIĘ pożegnałam.

***

JEDNAK ŻEGNAJ! ŻEGNAMY CIĘ, AGNIESZKO!!!

***

W imieniu REDAKCJI TYGODNIKA, z którym AGA była w przyjaźni - Ewy, Ani i własnym Grażyna-Maria.

(Zdjęcia Agnieszki – archiwum rodzinne i TP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama