Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 5 września 2026 12:54
Reklama
Reklama

Autobusowe śledztwo radnego Prewęckiego

Poszukiwanie zaginionego autobusu 4:55
Obraz AI
Obraz AI

Czy autobus, który według rozkładu powinien przejechać przez Pułtusk, rzeczywiście przez Pułtusk przejeżdża? I czy zatrzymuje się dokładnie tam, gdzie przewidują zezwolenia? To nie są pytania wyciągnięte z kapelusza. Mieszkańcy z takimi pytaniami zwracają się nie tylko do naszej Redakcji – ale też, a może przede wszystkim, do przedstawicieli władz samorządowych. Radny Adam Prewęcki dostał od mieszkańca zgłoszenie, że po uruchomieniu obwodnicy niektóre autobusy jakoby zaczęły omijać miasto. W jednym przypadku chodziło o szczególnie charakterystyczny kurs – autobus jadący rano w kierunku Warszawy powinien pojawić się w Pułtusku około 4:55. Mieszkaniec twierdził, że sytuacja się powtarzała i że wcześniej próbował wyjaśnić ją z przewoźnikiem. Radny zrobił więc rzecz dość prostą, choć najwyraźniej nie dla wszystkich oczywistą: zwrócił się do organu właściwego do jej sprawdzenia.

Po przeanalizowaniu przekazanych do Redakcji dokumentów postanowiliśmy przedstawić naszym Czytelnikom stan sprawy w sposób jak najbardziej syntetyczny.

RAN-TRANS: jedna linia, wysokość dopłat w ciągu trzech lat

W przypadku RAN-TRANS Transport Osobowy Sylwester Raniszewski - Urząd Marszałkowski potwierdza (pismo z 28 sierpnia 2026 r.): przedsiębiorca posiada obecnie zezwolenie ważne do 10 lutego 2031 r., na regularnej linii Ostrołęka – Różan – Pułtusk – Warszawa. Z odpowiedzi urzędu wynika również, że w latach 2024–2026 RAN-TRANS ubiegał się o dopłaty na trzech liniach: 0000503/XW/9 Warszawa–Pułtusk–Ostrołęka, 0000942 Warszawa–Pułtusk–Różan oraz 02174/O Ostrołęka–Różan–Pułtusk–Warszawa. Urząd podał, że na tych liniach wykonywano odpowiednio 7 kursów do Warszawy i 6 powrotnych, 1 kurs oraz 2 pary kursów. Z tytułu dopłat do biletów ulgowych RAN-TRANS otrzymał:

2024 r. – 489 103,86 zł,

2025 r. – 554 209,20 zł,

2026 r. – 249 627,70 zł – stan na 28 sierpnia.

Łącznie daje to 1 292 940,76 zł.

Ważne zastrzeżenie: dokument mówi o dopłatach z budżetu państwa do ustawowych ulg w publicznym transporcie zbiorowym, a nie o dotowaniu każdego konkretnego kursu. To rozróżnienie jest istotne, ale nie zmienia podstawowej zasady: przewoźnik działający na podstawie zezwolenia ma realizować przewozy zgodnie z zatwierdzonymi warunkami. Co więcej, urząd poinformował, że w latach 2024–2026 nie przeprowadzano u RAN-TRANS kontroli dotyczących prawidłowości rozliczania tych dopłat. Czy można zatem założyć, że w tym czasie do urzędu nie trafiały zastrzeżenia dotyczące tego przewoźnika?

Firma Czapliccy: rozkłady jazdy są precyzyjne

Jeszcze bardziej szczegółowa jest odpowiedź Delegatury Urzędu Marszałkowskiego w Ostrołęce dotycząca firmy Przewozy Krajowe i Zagraniczne Osób Czapliccy sp. komandytowa. Firma posiada sześć ważnych zezwoleń, obowiązujących od 1 stycznia 2026 r. do 1 stycznia 2031 r. Są to zezwolenia na trasy obejmujące m.in. relacje Szczytno–Maków Maz.–Pułtusk–Warszawa, Przasnysz–Maków Maz.–Pułtusk–Warszawa, Szczytno–Ostrołęka–Pułtusk–Warszawa oraz Ostrołęka–Pułtusk–Warszawa. I teraz najważniejsze: w dokumentach określono konkretne przystanki (lista dla odrębnych zezwoleń):

01979/O: Pułtusk, ul. Nowy Rynek.

01973/O: w kierunku Warszawy – 3-Maja-Rondo i Nowy Rynek; w kierunku Przasnysza – Nowy Rynek i Kościuszki-Rondo.

01964/O: w kierunku Warszawy – Nowy Rynek; w kierunku Szczytna – Nowy Rynek i Pułtusk-cmentarz.

01960/O: w kierunku Warszawy autobus ma być o 7:38 na 3-Maja-Rondo, a o 7:43 na Nowym Rynku; w przeciwnym kierunku – Kościuszki-Rondo i Nowy Rynek.

01955/O: podobnie – 3-Maja-Rondo i Nowy Rynek w kierunku Warszawy oraz Nowy Rynek i Kościuszki-Rondo w przeciwnym kierunku.

01980/O: Pułtusk-cmentarz i Nowy Rynek.

Jest nawet przykład jeszcze bardziej precyzyjny. Kurs rozpoczynający się w Przasnyszu o 5:00, realizowany na podstawie zezwolenia 01973/O, ma przejechać przez Pułtusk i obsłużyć 3-Maja-Rondo o 5:54 oraz Nowy Rynek o 6:00.

Urząd potwierdził również, że do delegatury nie wpłynął od przewoźnika wniosek ani informacja o zmianie przebiegu trasy w związku z oddaniem obwodnicy Pułtuska. To właśnie dlatego pytania o autobus "zaginiony" na obwodnicy wydają się bardzo uzasadnione. Jeżeli rozkład mówi: Pułtusk, 5:54, to nie jest propozycja - to element zatwierdzonego rozkładu.

Czekamy na działania Urzędu Marszałkowskiego

Oczywiście można powiedzieć: prywatny przewoźnik jest prywatną firmą i powinien prowadzić biznes tak, żeby mu się opłacało. To prawda. Gdyby jednak chodziło wyłącznie o prywatny przejazd z punktu A do punktu B, przedsiębiorca mógłby sam decydować, którędy pojedzie i gdzie się zatrzyma – kierując się wyłącznie regułami biznesowymi. Ale tutaj mamy regularne przewozy wykonywane na podstawie zezwoleń, z zatwierdzonymi rozkładami i konkretnymi przystankami. Do tego dochodzą publiczne środki wypłacane w związku z ustawowymi ulgami. Nie można więc sprowadzić sprawy do zasady: "firma jest prywatna, więc może robić, co chce". Nie można również odwracać logiki: najpierw brać publiczne pieniądze, a później traktować zatwierdzony rozkład jazdy jako luźną sugestię. Czy dochodziło do takich sytuacji w Pułtusku? Tego na tym etapie nie wiemy. I właśnie dlatego potrzebna jest kontrola – zwłaszcza, że na pułtuskich forach w mediach społecznościowych sporo się na ten temat pisze i można się natknąć na różne internetowe "wyroki w sprawie" wydawane przez tych, którzy wszystko wiedzą z góry lepiej. To tylko niepotrzebnie podgrzewa temperaturę dyskusji – która i tak już jest dość wysoka. Zapoznaliśmy się w Redakcji z zapisem korespondencji pomiędzy jednym z przewoźników a radnym Adamem Prewęckim. Przewoźnik zamiast merytorycznej rozmowy, w oparciu o dokumenty i potwierdzone fakty potwierdzające realizację kursów, używał wobec radnego określeń o "konfiturowaniu", "pieniaczu szukającym u gawiedzi poklasku", "tupaniu nóżkami i podskakiwaniu do sufitu", a także sugerował, że radny powinien "złożyć mandat" i "poluzować gumkę w majtkach". Padło również określenie, że radny postanowił "beczeć w rękaw Marszałka". To już nie jest dyskusja o rozkładzie jazdy, tylko emocjonalna odpowiedź na pytania, które można zweryfikować dokumentami. Nie cytujemy pełnego zapisu tej polemiki, jednak musimy ze smutkiem stwierdzić, że przebija w tej rozmowie słabo maskowana słowna agresja. A jak jest agresja, to w tle najczęściej jest strach. Przed czym...?

Dokumenty są tutaj najważniejsze.

Urząd Marszałkowski w piśmie z 24 sierpnia 2026 r., skierowanym do radnego, napisał w wprost: "przeprowadzenie kontroli wskazanych przez Pana przewoźników odbędzie się w najbliższym dostępnym terminie, a o wynikach kontroli zostanie Pan bezzwłocznie powiadomiony". I to jest chyba najlepsze podsumowanie zarzutu, jakoby "radny beczy w rękaw Marszałka". Rzeczywistość jest znacznie prostsza: radny pyta, bo taki ma obowiązek, bo to mu nakazują reguły wykonywania mandatu radnego. A urząd ma sprawdzić. Jeżeli wszystko odbywa się zgodnie z zezwoleniami i rozkładami, kontrola powinna to potwierdzić. Jeżeli nie – mieszkańcy powinni dowiedzieć się, dlaczego autobus, który na papierze ma być w Pułtusku o 4:55, 5:54 czy 7:43, w rzeczywistości jednak się nie pojawia. Jeśli jacyś przewoźnicy obsługują przystanki w Łubienicy i Łubienicy Superunki, a po czerwcowym zamieszaniu - po otwarciu obwodnicy - przestali dojeżdżać do tych przystanków to powstaje pytanie: a co z umowami i dopłatami? Do tej sprawy z pewnością wrócimy, kiedy Urząd Marszałkowski przeprowadzi zapowiedzianą kontrolę i przekaże jej wyniki. Wtedy zamiast komentarzy z Facebooka będziemy mogli przedstawić naszym Czytelnikom ustalenia organu, który ma kompetencje, żeby sprawdzić, jak te autobusy rzeczywiście jeżdżą i czy każdy może bez kłopotu dojechać do pracy, do szkoły, do lekarza i wszędzie tam, gdzie sobie to zaplanował zgodnie z rozkładem jazdy w ręku.

ZCZ

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama