Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 14 maja 2026 03:31
Reklama

NASZE WILKOWYJE: Cymbalistów wielu

NASZE WILKOWYJE: Cymbalistów wielu
Laweczka_Jeruzal_zima_03
Jak mówi nasz arcypoeta w Polsce zawsze było wielu cymbałów. Przy czym występują oni w trzech kategoriach: małe cymbałki, duże cymbały i cymbaliści czyli grający na cymbałach. Nie wiem komu przeszkadzało słowo cymbaliści, ale teraz mówi się o nich populiści, żeby - jak mówi Japycz -podkreślić, że rzymskie popolos czyli lud składało się głównie z cymbałów, którzy zamiast lepszego życia żądali chleba i igrzysk. A że my Polacy wywodzim się bezpośrednio z rzymskich Sarmatów, to odziedziczyliśmy także po nich popolos cymbalos. Przy czym popolos cymbalos wyprowadził się w ostatnim stuleciu do wielkich miast, wykształcił, ale nie zmądrzał. Ciągle chce chleba i igrzysk i cymbaliści im tych igrzysk dostarczają. Z chlebem bywa różnie, bo chleb kosztuje, za to współczesne igrzyska – nic a nic. Odwrotnie niż w Rzymie, gdzie igrzyska były drogie, a chleb tani. Cena postępu zapewne.

A druga część popolos cymbalos też mieszka w wielkich miastach, ale kreuje się na obrońców popolos uważając nas niesłusznie za cymbalos. I rzekomo w naszej obronie naparza w drugą połówkę popolo cymbalos, która jest uśmiechnięta, ale ironicznie i pod nosem, zadowolona wyłącznie z siebie i uważa, że ich głupota jest bardziej postępowa od głupoty drugiej połowy popolos cymbalos. I na tym polegają współczesne igrzyska.

Japycz twierdzi, że ta polska specyfika odziedziczona po starożytnym Rzymie, jest tak naprawdę ogólnoeuropejska i stara się zostać ogólnoświatowa, bo jak mówił pewien mądrala Stanisław Jerzy „Głupota nie zna granic, gdzie stąpnie tam jej terytorium”. Wynika z tego niepokojąca myśl, że odkąd wszyscy mamy paszporty, to nie ma nadziei dla świata, ale to zapewne cena jaką trzeba zapłacić za podboje kulturowe sarmackich Rzymian i odbudowę imperium.

Jest też druga teoria, którą Solejuk zasłyszał od Solejukowej jak mruczała przez sen, więc nie jest pewien czy to jej teoria, czy też cuś co w tym śnie zwalczała. Brzmi jednak całkiem, całkiem. Otóż teoria jest taka, że my Sarmaci jesteśmy mistrzami świata w kreatywnym psujstwie. Czyli żadne szaleństwo nie udaje się u nas do końca. Komunizm obalilim, nazistom się nie dalim, nie ma bata by ktoś domknął głupi system, jak w środku jest choć odrobina rodaków. Więc eksport popolos cymbalos tak naprawdę działa jak szczepionka, bo jeśli nasza naszość coś zainfekuje, to głupota się nie domknie, sflaczeje i zdechnie. Na tym polega nasz współczesny Mesjanizm. Wirus niedokończenia. Nadzieja ukryta w beznadziei.

Opowiedzieli my tę teorię Kusemu, ale nas zmartwił. Zdaniem Kusego, to ostatnie podrygi popolos cymbalos, bo wyrosło całe nowe pokolenie, co umie i chce. Bardzo nas to zmartwiło, bo jak u nas wymrze popolos cymbalos, to kto zaszczepi resztę świata? Ale faktem jest, że Kusy miał coś na rzeczy, bo lidery plemienne cymbalistów nie wiedzieć kiedy zrobiły się stare, a młodzi to już bardziej jak Klaudia, Fabianek i Kinga, niż Czerepach i reszta. Z tego wniosek jest, że wystarczy przetrwać jeszcze parę lat i głupoty same się wybiją, a cymbaliści trafią do muzeów etnograficznych i na uniwersytety medyczne, gdzie będą uczyć na ich przykładzie jak przetrwać sarmacką zarazę.

Do tego czasu Wilkowyje obronić trzeba, a potem to już pójdzie jak z płatka. Jak nie dla nas, to dla naszych dzieci.

Więc takie życzenia na Nowy Rok mamy, by każdy o swoje Wilkowyje zadbał i ducha nie tracił, bo wielka zmiana pokoleniowa tuż, tuż.

Pietrek


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski nr 19
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama