Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 20 kwietnia 2026 18:37
Reklama

Pułtuski przepis na sąsiedzki konflikt

Apartamenty z widokiem na... składy węgla, palet i złomu?

Na styku dwóch światów – zielonej, niskiej zabudowy jednorodzinnej oraz twardej, przemysłowej rzeczywistości wylotu z Pułtuska, przy ul. Mickiewicza – wyrastają mury nowej inwestycji. Trwa budowa deweloperskich bloków mieszkalnych. I choć rozwój budownictwa wielorodzinnego w naszym mieście cieszy, a nowe mieszkania sprzedają się na pniu, to lokalizacja tej konkretnej inwestycji budzi wśród okolicznych przedsiębiorców nie tylko zdziwienie, ale autentyczne obawy o przyszłość ich biznesów. Pytanie brzmi: czy nowi lokatorzy, otwierając okna swoich nowoczesnych mieszkań, będą gotowi na trwający przez większość doby transportowy hałas dostawczaków i TIR-ów, pyły porywane wiatrem ze składów opału i złomu, zgiełk normalny na terenach produkcyjno – przemysłowych?

Mapa, która mówi wszystko

Spójrzmy na mapę, która stała się punktem wyjścia do naszych rozważań. Wschodnia część tego obszaru (ulice Wiśniowa, Brzoskwiniowa, Jeżynowa) to oaza spokoju: niska zabudowa, sporo zielonych ogrodów, cisza typowa dla przedmieść. Jednak tuż za miedzą, po zachodniej stronie, krajobraz drastycznie się zmienia. To największa w okolicy "przemysłówka" – składy, hurtownie, hale i otwarte tereny o przeróżnym przeznaczeniu gospodarczym. Mamy tu hurtownie spożywcze, przetwórnię i skład pasz, dwa działające składy węgla, rozległy teren skupu złomu, składy budowlane itd. itp. Wiele z tych hal to obiekty nowe lub niedawno odnowione, co świadczy o tym, że przemysł nie zamierza stąd znikać. I oto w samym centrum tego układu, na działkach oznaczonych numerami 94/1 i 94/2, powstają czterokondygnacyjne bloki mieszkalne. Ironiczne pytanie ciśnie się na usta samo: gdy na granicy sielanki i ciężkiego przemysłu znajduje się wolny grunt, co najlepiej tam postawić? Widzimy odpowiedź pułtuskich planistów i inwestorów: budownictwo wielorodzinne... 

Przedsiębiorcy: "Będziemy kozłami ofiarnymi"

Rozmawialiśmy z właścicielami okolicznych firm, którzy od dekad prowadzą tu swoją działalność. Ich obawy są konkretne i bardzo logiczne.  
– Prowadzimy tu biznes od lat. Tu jest hałas, tu jeżdżą ciężkie TIR-y, czasem przez całą dobę. Jest zapylenie, bo przecież węgiel czy złom to nie są sterylne towary – mówi nam jeden z lokalnych przedsiębiorców. – Teraz wprowadzą się tu ludzie, którzy kupią apartamenty. I co zrobią po pierwszej nieprzespanej nocy? Zaczną pisać skargi.

Taki scenariusz wydaje się bardzo realny. Nowi mieszkańcy, często nieświadomi (lub  ignorujący fakt) specyfiki okolicy, mogą szybko stać się najsurowszymi recenzentami przemysłowego sąsiedztwa. Skargi na hałas, na ruch samochodów dostawczych, na kurz osiadający na balkonach – to tylko kwestia czasu. Do kogo pójdą ci ludzie? Do burmistrza? Do starosty, który wydał pozwolenie? A rykoszetem uderzy to w firmy, które dają pracę i płacą w Pułtusku podatki.

Trudność z poznaniem dokumentów

Zaciekawieni skalą inwestycji postanowiliśmy sprawdzić szczegóły pozwolenia na budowę. Tu jednak natrafiliśmy na informacyjną pustkę. Przeszukaliśmy lokalny serwis geoportalu oraz ogólnopolską bazę Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego (GUNB). Wynik? W rejestrach widnieją informacje jedynie o infrastrukturze towarzyszącej. Znajdziemy tam wpis dotyczący "wewnętrznej instalacji gazu dla 3 budynków mieszkalnych wielorodzinnych oraz 2 budynków mieszkalnych wielorodzinnych z funkcją handlowo-usługową". Gdzie podziało się główne pozwolenie na budowę budynków o czterech kondygnacjach nadziemnych? Może nie potrafimy skutecznie wyszukać tego pozwolenia – będziemy wdzięczni za przekazanie do redakcji informacji w tej sprawie z naszego Starostwa.

Sprawdź, co powstaje za Twoim płotem

Przy okazji tej sprawy podpowiadamy naszym Czytelnikom: często dowiadujemy się o nowej budowie, gdy na sąsiedniej działce powstaje wykop pod fundamenty albo za oknem staje dźwig. Tymczasem każdy z nas może to sprawdzić wcześniej. Wystarczy wejść na stronę: https://wyszukiwarka.gunb.gov.pl

To prosta w obsłudze baza. Wpisujemy województwo, miasto, ulicę lub numer działki. System pokaże nam, kto, co i z jakim przeznaczeniem planuje budować. Warto tam zaglądać i dowiedzieć się, jaka jest inwestycyjna rzeczywistość – w odróżnieniu od tego, o czym plotkują sąsiedzi.

"Widziały gały, co brały"? Nie w tym systemie

Można by brutalnie skwitować tę sytuację znanym porzekadłem: "widziały gały, co brały". Skoro ktoś kupuje mieszkanie w środku strefy przemysłowej, to musi liczyć się z niedogodnościami. Niestety, rzeczywistość prawna w Polsce jest inna. Lokatorzy mają prawo domagać się przestrzegania norm hałasu czy czystości powietrza, nawet jeśli wprowadzili się w dane miejsce później niż istniejący tam zakład. Przykładem, który powinien spędzać sen z powiek pułtuskim przedsiębiorcom, jest lotnisko Poznań - Ławica. Istnieje ono od 1913 roku! Mimo to, mieszkańcy domów wybudowanych w jego sąsiedztwie sto lat później, skutecznie walczą o gigantyczne odszkodowania. Lotnisko wypłaciło już około 150 milionów złotych za hałas, a miasto musiało wprowadzić ograniczenia lotów nocnych. Czy pułtuscy właściciele składów węgla i hurtowni za kilka lat też będą płacić "rentę hałasową" nowym sąsiadom?

Prawo (bez) planu

W tle tego sporu majaczy polskie prawo o planowaniu przestrzennym. Zgodnie z nowelizacją ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, gminy miały czas na uchwalenie tzw. Planów Ogólnych (które zastąpią studia uwarunkowań) do końca 2025 roku. Po raz kolejny ostateczny termin uchwalenia planów ogólnych w gminach został przesunięty – obecnie na 31 sierpnia 2026 roku.

To krytyczny moment. Ustawa w art. 1 ust. 2 pkt 1 wyraźnie mówi, że w planowaniu uwzględnia się przede wszystkim "wymogi ładu przestrzennego". Czy budowanie bloków w środku strefy przemysłowej to ład, czy raczej urbanistyczny chaos? Brak precyzyjnych Miejscowych Planów Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) sprawia, że decyzje o warunkach zabudowy (popularne "wuzetki") wydawane są często w sposób, który generuje konflikty na lata. Zgodnie z prawem, do połowy tego roku wiele samorządów musi domykać prace nad kluczowymi dokumentami planistycznymi. Zamierzamy uważnie obserwować rozwój sytuacji: czy w nowym Planie Ogólnym strefa przy ul. Wiśniowej i Czereśniowej zostanie określona jako teren mieszany, czy też ktoś pójdzie po rozum do głowy i ochroni istniejące tam od pokoleń miejsca pracy przed nieuniknionym konfliktem z nowymi lokatorami.

Do tematu będziemy powracać.

 

 

ZCZ


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski nr 13
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama