Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 28 marca 2026 00:43
Reklama

ULICA HELENY PILEJCZYK

ULICA HELENY PILEJCZYK
pil
Helena Pilejczyk de domo Majcher (ur. w Zieluniu w 1931 r.) to łyżwiarka szybka, olimpijka, też wielokrotna mistrzyni kraju. Brązowa medalistka igrzysk w Squar Valley w 1960 i zdobywczyni tzw. małego wicemistrzostwa świata w Ostersund również w 1960. Ma swoją gwiazdę w Alei Gwiazd Sportu we Władysławowie i w Dziwnowie. Jest patronką krytego lodowiska w Elblągu
Helena Pilejczyk będzie miała swoją ulicę w Pułtusku (600 metrową) i nie dziwi fakt, że to uliczka usytuowana o rzut beretem od stadionu. Inicjatywa nazwy uliczki pochodzi od radnego miejskiego, człowieka sportu, Sławomira Krysiaka.Nie jest rodowitą pułtuszczanką, ale przez kilka lat mieszkała w Pułtusku, przy ulicy Kościuszki. Miała wówczas kilka lat, ale pamięć i o pułtuskim dzieciństwie, i o Pułtusku jest w niej żywa. Doskonale pamięta zabawy z dziećmi, ze skakanką, energia ją roznosiła, więc też skoki przez płot, bijatyki z chłopcami, grę w klasy, no i łyżwy, saneczkowe, o dwu płozach, potem o jednej. Lodowiskiem była ulica albo wygon, którym mknęło się aż do kanału. Tam odbywały się zimowe szaleństwa, na sankach i łyżwach. Niekiedy, ze starszą siostrą, chodziła na boisko szkolne, gdzie oddawała się jeździe na łyżwach. Zapamiętała, że niekiedy jeździła, trzymając się księżowskiej sutanny. W niedziele zaś chodziła z rodzicami na spacer nad kanałkiem, gdzie grała muzyka, a pułtuszczanie ścigali się na łyżwach.Latem wraz z rodzicami – Helena i Stanisław – chodziła na spacery po Świętojańskiej, gdzie mieściły się sklepiki ze słodyczami. W niedziele uczestniczyła w mszy w kościele, który nazywa pięknym. Lato to też był czas kąpieli na dzikiej plaży.

Co jeszcze zapamiętała pani Helena z dziecięcych lat? Ano targowy rynek z rzędami furmanek chłopskich, gdzie mama Helenki dokonywała zakupów. No i dom rodzinny, który składał się z dwu pokojów, kuchni i łazienki. Właścicielami domu byli Żydzi, z ich synkiem Adasiem, który chodził do polskiej szkoły, często się bawiła. Jego rodzice często jeździli dorożką za miasto. Pamięta też koleżankę, jej mama była nauczycielką, a tata inspektorem.

Przedszkole... Charakter miało wysoce patriotyczny, śpiewano w nim ojczyźniane piosenki, recytowano wiersze. Do przedszkola chodziła Helenka z pudełeczkiem śniadaniowym, w które jej mama wkładała drugie śniadanko.

Ej, pani Helena dużym sentymentem darzy Pułtusk!

Jako ciekawostkę podajmy, że pod koniec lat 90. Helena Pilejczyk była w Pułtusku, w PSP nr 4, wraz z Ireną Szewińską. Wówczas to ze wzruszeniem odtwarzała drogę do domu lat dziecięcych.

W 1972 roku łyżwiarka wycofała się ze sportowego życia, oddawszy się pracy pedagogicznej – z wykształcenia jest nauczycielką. Mieszka w Elblągu, dokąd dotarł Sławomir Krysiak i przeprowadził bardzo ciekawy wywiad z p. Pilejczyk, kobietą serdeczną, miłą, rozmowną, wciąż mającą w pamięci SWÓJ PUŁTUSK.

Dziękuję p. Janowi Kisielowi za materiał filmowy.

GMD





Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski nr 13
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama