Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 marca 2026 10:21
Reklama

Koniec z wyścigami na Rynku?

Ratusz odpowiada na nocne rajdy
Nocne rajdy wokół rynku burzą spokój mieszkańców
Nocne rajdy wokół rynku burzą spokój mieszkańców

Przez lata pułtuski Rynek po zmroku stawał się nieoficjalnym torem wyścigowym. Ryk silników, pisk opon na historycznym bruku i zapach spalin wdzierający się do sypialni mieszkańców kamienic – to była conocna, zwłaszcza weekendowa norma, którą wielu uznawało za "koloryt" miasta. Jednak po serii skarg i interwencji, wszystko wskazuje na to, że czas nocnych rajdowców w sercu Pułtuska dobiega końca. Ratusz właśnie wyłożył karty na stół. Jeszcze kilka miesięcy temu na naszych łamach opisywaliśmy zjawisko "Pułtusk by night". Obrazek był powtarzalny: dziesiątki, a czasem setki samochodów krążących wokół najdłuższego brukowanego rynku w Europie. Dla jednych był to niewinny "cruise" (z ang. krążenie bez celu), dla innych włoskie "giro" w polskim wydaniu. Niestety, dla mieszkańców okolicznych kamienic była to przede wszystkim walka o prawo do odpoczynku.

Symfonia na rurę wydechową i pisk opon

Problem nie leżał w samym fakcie przemieszczania się aut, ale w sposobie, w jaki "szybcy i wściekli" demonstrowali moc swoich maszyn. Przerabiane układy wydechowe, których jedynym zadaniem jest generowanie jak największego hałasu, oraz "przygazówki" z rykiem, od którego drżały szyby w oknach, stały się zmorą mieszkańców. Rynek, ze swoją zwartą zabudową, działa jak pudło rezonansowe, potęgując każdy wybuch z rury wydechowej i każdy pisk opon na zakrętach przy bazylice czy fontannie.

To nie jest tylko kwestia estetyki czy "marudzenia" sąsiadów. Według Światowej Organizacji Zdrowia, hałas drogowy to drugie największe środowiskowe zagrożenie dla zdrowia, które realnie skraca życie. W Pułtusku do uciążliwości akustycznych dochodziło realne zagrożenie bezpieczeństwa. Ślady na ścianie wieży dzwonnicy po ewidentnych "przycierkach" świadczą o tym, że granica między zabawą a kolizją była tu przekraczana regularnie.

Ktoś zapyta "...no już nie przesadzajcie, czy to naprawdę komuś może przeszkadzać?" Pomyślmy: rajdowcy z pułtuskiego Rynku mieszkają gdzieś w mieście czy powiecie, w domach czy blokach, do których prowadzą publiczne drogi. Może warto się zastanowić, czemu nie jeżdżą z takim fasonem, z przygazówkami, rykiem silników i smrodem spalin pod własnymi domami? Czemu tam nie organizują wyścigów? Odpowiedź wydaje się prosta: bo ich sąsiedzi ich doskonale znają, rozpoznają ich samochody, a za wariackie zachowania pod domem sąsiedzi zrobiliby szybko z nimi porządek. Natomiast na Rynku są w miarę anonimowi i czują się bezkarni.

Czy to rzeczywiście problem?

Zjazd z Rynku w ul. Benedyktyńską. Na wyremontowanej ulicy ustawiono rzędy słupków – celem jest zachowanie bezpieczeństwa pieszych na chodniku. Na przeciwko furty do bazyliki wyznaczone przejście dla pieszych. Niedziela, 8 marca: słupki "wykoszone", widać smugę oleju rozlanego z rozbitej miski olejowej. Nie trzeba dużej wyobraźni: bardzo duża prędkość, może do tego driftowanie, oczywisty poślizg na kostce. Straty w infrastrukturze miejskiej z pewnością na poziomie kilku tysięcy. Czy miejski monitoring coś zarejestrował?

Tygodnik w ostatnich latach kilka razy publikował artykuły o rajdach na Rynku, utrzymane w tonie zdecydowanie alarmującym. Pytaliśmy policję o to, co w tej sprawie robi. Za każdym razem dostawaliśmy gładkie wyjaśnienia, że policja "obejmuje stałym nadzorem", że "podejmowane są na bieżąco czynności" itd., itp. W obecnej sytuacji wypada zadać inne pytanie naszym policjantom: jak oceniacie skuteczność tych policyjnych działań, o które mieszkańcy Rynku apelują od lat?

Ratusz zamierza działać: BĘDĄ PROGI!

Mieszkańcy, zdesperowani brakiem skuteczności dotychczasowych działań prewencyjnych, wzięli sprawy w swoje ręce. Pod pismem do burmistrza z września 2025 roku podpisali się lokatorzy kamienic przy ul. Rynek, domagając się konkretnych rozwiązań. Odpowiedź, która właśnie nadeszła z Urzędu Miejskiego, wydaje się bardzo korzystna. Jak czytamy w piśmie podpisanym z upoważnienia burmistrza przez Adama Mroza, byłego już kierownika Wydziału Inwestycji, miasto nie tylko widzi problem, ale ma już plan jego rozwiązania. Ratusz otrzymał pozytywne uzgodnienia od Komendy Powiatowej Policji w Pułtusku oraz – co w przypadku zabytkowego Rynku jest kluczowe – od Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Zapadła decyzja o montażu progów zwalniających w dwóch strategicznych punktach:

- na odcinku od skrzyżowania z Al. Polonii do fontanny. 

 

- Po drugiej stronie Rynku, na odcinku od lodziarni "Bosko" do Bazyliki.

Obecnie urzędnicy analizują możliwości wprowadzenia "właściwych rozwiązań" technicznych, które pogodzą funkcję spowalniającą z historycznym charakterem miejsca. To jasny sygnał: Rynek przestaje być torem wyścigowym. Miejmy nadzieję, że te rozwiązania okażą się skuteczne.

Prawo kontra "wybryki"

Choć montaż progów to rozwiązanie mechaniczne, warto przypomnieć, że prawo od dawna stoi po stronie mieszkańców. Art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń wyraźnie mówi o karach za zakłócanie spokoju i spoczynku nocnego hałasem lub innym "wybrykiem". Okna naszej redakcji wychodzą centralnie na Rynek i odnosimy wrażenie, że w ostatnim czasie radiowozy policyjne rzadziej pojawiały się w rejonie straganów po zmroku. Zimowe i śnieżne nieco utemperowały pasje rajdowców, jednak nadejście wiosny wyraźnie znów wzburzyło krew w "szybkich i wściekłych". Należy zachować optymizm, że zapowiadane inwestycje potrafią wymusić zmianę nawyków kierowców skuteczniej niż mandaty.

Nadzieja na ciszę i pytanie: co dalej?

Decyzja Ratusza budzi realną nadzieję na poprawę sytuacji. Mieszkańcy kamienic być może w końcu będą mogli otworzyć okna w ciepłe sobotnie wieczory bez obawy, że zostaną obudzeni rykiem silnika o drugiej nad ranem. Pułtuski Rynek ma szansę odzyskać swój turystyczny i spacerowy charakter, zamiast aspirować do miana warszawskiej ulicy Karowej w wydaniu prowincjonalnym – a wyścigi na "wykostkowanej" Karowej to przecież legenda rajdów miejskich.

Pozostaje jednak pytanie: gdzie podzieją się kierowcy z "duszami rajdowców"? Czy montaż progów na Rynku sprawi, że kultura "giro" całkowicie wygaśnie, czy jedynie przeniesie się w inne części miasta? Pułtusk, podobnie jak wiele innych polskich miast, cierpi na brak miejsc, gdzie młodzież mogłaby legalnie i bezpiecznie wyładować motoryzacyjną energię. Dziś jednak najważniejszy jest spokój w sercu miasta. Pierwszy krok został zrobiony – od planów na papierze do fizycznych barier na bruku droga wydaje się krótka. Co istotne: wiemy, że Rynek ma się stać oazą zieleni, że najdłuższy brukowany rynek Europy przestanie być najdłuższym parkingiem. Miejmy nadzieję, że już niebawem Rynek w Pułtusku będzie cieszył oczy zielenią i zapachem kwiatów z rabat czy okolicznych balkonów, a nie spalonymi oponami.

ZCZ


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama