Projekt otrzymał około 14 milionów złotych dofinansowania i ma w przyszłości służyć do ogrzewania miasta oraz przygotowania ciepłej wody użytkowej. To wydarzenie powinno szczególnie zainteresować mieszkańców Pułtuska. Bo skoro w Serocku geotermia nie jest traktowana jako fantazja, lecz jako realny projekt infrastrukturalny — to dlaczego od dwóch dekad w Pułtusku temat praktycznie nie istnieje?
Zapomniany raport.
Mało kto dziś pamięta, że w 2006 roku powstało specjalistyczne opracowanie naukowe pod tytułem "Możliwości wykorzystania energii geotermalnej dla potrzeb miasta i gminy Pułtusk". Autorami byli: Wojciech Dębski, Andrzej Gajewski i Adam Wójcicki, przy czym dwaj ostatni to specjaliści związani z Państwowym Instytutem Geologicznym. Pan Wojciech, jako absolwent Politechniki Warszawskiej na kierunku "sprzęt mechaniczny", ze studiami podyplomowymi z zakresu samorządu terytorialnego i rozwoju lokalnego wniósł swój "autorski udział" zapewne w zakresie koordynacji działań tego zespołu.
Jakby na to opracowanie nie patrzeć, nie była to publicystyczna fantazja ani luźna koncepcja. Analizowano konkretne warunki geologiczne regionu, potencjalne poziomy wodonośne oraz możliwość wykorzystania energii geotermalnej do celów komunalnych. Już wtedy wskazywano, że Pułtusk znajduje się na obszarze perspektywicznym dla geotermii niskotemperaturowej, podobnie jak wiele innych miejscowości Niżu Polskiego.
I co dalej?
Minęło prawie 20 lat. I cisza. W tym czasie: Mszczonów rozwijał geotermię, Uniejów stał się symbolem sukcesu termalnego, kolejne miasta rozpoczęły odwierty, a dziś nawet Serock rozpoczyna własny projekt.
Tymczasem w Pułtusku mieszkańcy z roku na rok dostają coraz wyższe rachunki za ogrzewanie i ciepłą wodę. Opłaty osiągają poziomy, które dla wielu rodzin stają się zwyczajnie dramatyczne. Mieszkańcy słyszą o kosztach paliwa, kosztach emisji, kosztach przesyłu, kosztach strat technologicznych. Problem polega jednak na tym, że praktycznie wszystkie straty systemu, ostatecznie przerzucane są na odbiorców końcowych — czyli mieszkańców. I właśnie dlatego warto dziś zadać pytanie bardzo niewygodne: czy komukolwiek naprawdę zależy na naprawie tego systemu? Bo jeśli mieszkańcy "płaczą i płacą", to presja na szukanie nowoczesnych rozwiązań pozostaje niewielka. Przez lata można było usłyszeć, że geotermia w Pułtusku to mrzonka, nierealne marzenia albo kosztowna fantazja. Można założyć, że w nieodległym Serocku nikt władzom miasta nie tłumaczył, że to "zły pomysł". Przeciwnie — pozyskano wielomilionowe dofinansowanie i rozpoczęto realne działania. A przecież oba miasta znajdują się w bardzo podobnym układzie geologicznym Mazowsza. Oczywiście dopiero odwiert daje pełną odpowiedź co do parametrów złoża. Ale właśnie po to wykonuje się odwierty badawcze — aby sprawdzić potencjał, a nie z góry zakładać porażkę. Geotermia nie oznacza dziś wyłącznie gorących źródeł jak na Podhalu. Jednak nowoczesne systemy niskotemperaturowe mogą skutecznie wspierać miejskie ciepłownictwo przy użyciu pomp ciepła i instalacji hybrydowych. Opracowanie dla Pułtuska z 2006 roku zakładało: "...że z instalacji wykorzystującej wody termalne i pompy cieplne uda się uzyskać roczną produkcję ciepła 70 tys. GJ, jednostkowy koszt ciepła produkowanego przez zakład geotermalny będzie z pewnością konkurencyjny nie tylko w stosunku do ogrzewania węglowego, ale i gazowego..." Nie udało się nam ustalić, w publicznych danych, ile ciepła rocznie produkuje nasz PEC, jednak biorąc pod uwagę skalę pułtuskiej infrastruktury odbiorczej, zapewne można mówić o wartościach na poziomie około 80–150 tys. GJ rocznie, czyli ok. 22–42 GWh energii cieplnej rocznie. Korzyści geotermii są oczywiste: niższe koszty ogrzewania w długim okresie, większa niezależność od cen paliw, stabilniejsze rachunki, ograniczenie emisji, nowoczesna infrastruktura,możliwość pozyskiwania dużych dotacji zewnętrznych, rozwój miasta i wzrost jego atrakcyjności inwestycyjnej.
Oczywiście pamiętamy - Pułtusk jest zadłużony. Oczywiście - potrzebny byłby wkład własny. Oczywiście - taki projekt wymaga odwagi i wieloletniego planowania. Ale dokładnie po to mieszkańcy wybierają władze miasta i radnych. Nie po to, by słyszeć wyłącznie listę problemów i powodów, dla których "się nie da". Stare i mądre porzekadło mówi: ten, kto chce coś zrobić, znajdzie sposób. Ten, kto nie chce tego zrobić, znajdzie wymówkę.
Dlatego apel do Radnych Miasta Pułtusk jest dziś bardzo prosty:
Porozmawiajcie z mieszkańcami korzystającymi z energii cieplnej dostarczanej przez PEC. Wsłuchajcie się w to, co mówią pułtuszczanie, którzy co sezon dopłacają tysiące złotych do ogrzewania swoich mieszkań, płacąc za katastrofalny stan infrastruktury ciepłowniczej. Płacą kolosalne kwoty – i najwyraźniej niczego to nie poprawia.
Szanowni Radni - zacznijcie działać. Serock szuka rozwiązań. Pułtusk nie może wiecznie szukać wymówek.
ZCZ
