Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 6 maja 2026 13:15
Reklama

Gorzki smak wiwatów – felieton na 3 Maja

Co roku uroczyście i podniośle, z dumą i pewnym patosem świętujemy rocznicę uchwalenia 3 maja 1791 r. Konstytucji Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Mamy za sobą kolejne obchody, a w Pułtusku, jak co roku, zobaczyliśmy biało-czerwone flagi i usłyszeliśmy patriotyczne pieśni.
Tak moment uchwalenia Konstytucji 3 Maja przestawił Jan Matejko
Tak moment uchwalenia Konstytucji 3 Maja przestawił Jan Matejko

To piękna tradycja, ale jako obywateli obowiązuje nas pamięć o pełnym obrazie tamtych wydarzeń – obrazie, który jest znacznie bardziej złożony i momentami bolesny. To historia wizjonerstwa zderzonego z niemal niewyobrażalną zdradą, w którą uwikłane były najwyższe autorytety: magnateria i hierarchia kościelna.

Rewolucja bez rozlewu krwi.

Konstytucja 3 Maja była fenomenem na skalę światową, wprowadzając monarchię konstytucyjną i znosząc niszczycielskie liberum veto. Była to próba ratowania suwerenności w ostatniej możliwej chwili. Jednak to, co dla patriotów było ratunkiem, dla części elit stanowiło zamach na ich "złotą wolność" oraz wpływy.

Architekci upadku: Petersburg pod maską Targowicy.

W politycznej codzienności ostatnich lat często słyszymy, także w naszym Sejmie, pokrzykiwanie jednych na drugich: Targowica!!! Targowica!!! To słowo stało się symbolem zdrady narodowej, choć często się okazuje, że hasło Targowica dla wielu Polaków nie łączy się z konkretnymi okolicznościami historycznymi. Zaledwie niektórzy kojarzą nazwę "Targowica" z małą wioską w dzisiejszej Ukrainie – gdzie podpisano porozumienie z Rosją i faktycznie unieważniono uchwaloną 3 maja 1791 r. Konstytucję. Należy jednak zauważyć, że kluczowe decyzje zdrady narodowej zapadły wcześniej, tysiące kilometrów dalej. Prawdziwe porozumienie między polskimi magnatami, hierarchami kościelnymi a carycą Katarzyną II zostało zawarte 27 kwietnia 1792 roku w Petersburgu. To tam, pod czujnym okiem rosyjskiej władczyni, zredagowano manifest unieważniający konstytucję i wzywający rosyjskie wojska do interwencji w Rzeczypospolitej. Dla zachowania pozorów dokument opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy, by spisek wyglądał na oddolny ruch polskiej szlachty broniącej tradycji. W rzeczywistości był to akt zdrady interesów narodowych, który bezpośrednio doprowadził do zbrojnego najazdu Rosji i utraty niepodległości na ponad 120 lat.

Główny impuls do zdrady wyszedł ze strony najpotężniejszych rodów magnackich.

To Stanisław Szczęsny Potocki, Franciszek Ksawery Branicki oraz Seweryn Rzewuski stali się twarzami spisku, który miał na celu ochronę ich prywatnych interesów kosztem suwerenności narodu. Nie mogąc znieść utraty niemal nieograniczonych przywilejów i lękając się o swoje ogromne majątki, zwrócili się do carycy Katarzyny II o zbrojną "pomoc" w walce z reformami Sejmu Wielkiego. Ich działania w Petersburgu, gdzie wspólnie z rosyjskimi dyplomatami przygotowali grunt pod przyszłą inwazję, stanowią jeden z najmroczniejszych przykładów prywaty przedkładanej nad dobro ojczyzny. Wzywając obcą potęgę do interwencji, magnaci ci sankcjonowali rozbiór własnego kraju w imię zachowania "złotej wolności", która służyła wyłącznie ich wąskiej, od zawsze uprzywilejowanej grupie.

Długa lista kościelnych sygnatariuszy

Prawda historyczna, której raczej nie usłyszymy z ambon, to lista dostojników kościelnych, którzy czynnie wsparli Konfederację targowicką. Dokumenty historyczne oraz archiwa potwierdzają, że do konfederacji przystąpili:

Prymas Michał Jerzy Poniatowski – brat króla, podejrzewany o tajną współpracę z Rosją i Prusami. Biskup inflancki Józef Kossakowski – płatny agent rosyjski, pobierający stałą pensję z Petersburga, skazany na śmierć i powieszony podczas insurekcji kościuszkowskiej. Biskup wileński Ignacy Massalski – współtwórca spisku, również stracony na szubienicy przez lud Warszawy za zdradę ojczyzny. Biskup chełmski Wojciech Skarszewski – aktywny działacz konfederacji, skazany na śmierć (wyrok zamieniono później na dożywocie). Biskup żmudzki Jan Stefan Giedroyć – jeden z hierarchów jawnie popierających rosyjską interwencję. Biskup poznański Antoni Onufry Okęcki – kolejny dostojnik, który złożył podpis pod aktem niszczącym reformy Sejmu Wielkiego.

Wybitny ideolog pozytywizmu, pisarz Aleksander Świętochowski, podsumował to po latach gorzkimi słowami: "Nigdy i nigdzie nie było tylu przedajnych biskupów".

Pieniądze i strach przed "zarazą demokratyczną"

Dlaczego tak wielu hierarchów Kościoła katolickiego wybrało sojusz z zaborcą? Odpowiedź kryje się w obawie o utratę przywilejów i majątku. Zanim uchwalono Konstytucję, Sejm Wielki obłożył dochody duchowieństwa 20-procentowym podatkiem na rzecz wojska oraz dokonał sekularyzacji najbogatszego biskupstwa krakowskiego. Wzmocnienie słabej armii było konieczne w sytuacji zagrożeń ze strony sąsiadów Rzeczypospolitej. Wprost chodziło o przejmowanie majątków lub funkcji kościelnych przez władze świeckie. Kler po prostu obawiał się, że Polska pójdzie dalej, śladem rewolucyjnej Francji, gdzie Kościół pozbawiono wpływów i ziem. Zaborcy natomiast gwarantowali Kościołowi nienaruszalność jego stanu posiadania w zamian za lojalność.

Konstytucja Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Co ciekawe - w samym dokumencie z 1791 roku nazwa "Rzeczpospolita Obojga Narodów"... nie występuje. Ustawa została uchwalona pod nazwą "Ustawa Rządowa". W jej treści najczęściej pojawiają się określenia: "Rzeczpospolita Polska", "Ojczyzna nasza", "Państwo Polskie". To nie przypadek: celem Konstytucji 3 Maja było podkreślenie jednolitości państwa. Twórcy ustawy chcieli znieść dotychczasowy podział między Koroną Królestwa Polskiego a Wielkim Księstwem Litewskim, tworząc jedno, spójne państwo z jednym rządem, jednym skarbem i jedną armią.

Refleksja dla nas

Patriotyzm to nie tylko celebracja sukcesów, ale też odwaga wyciągania wniosków z błędów. Konstytucja 3 Maja była aktem ogromnego postępu cywilizacyjnego i moralnego, który został zdławiony przez tych, którzy własny interes - majątek, wpływy i władzę - postawili ponad interes wspólnoty, ubierając to w szaty patriotyzmu i walki o religię. Spacerując dziś ulicami Pułtuska pamiętajmy, że największym zagrożeniem dla wolności bywa wewnętrzna nienawiść, podziały i gotowość do szukania wsparcia u zewnętrznych potęg, byle tylko zachować swoje przywileje. Po 235 latach Rosja okazuje się niezmiennie państwem drapieżnym i agresywnym, które wykorzysta każdy pretekst do zaborczej napaści. Pełne radości, ale i refleksji świętowanie to zwłaszcza pamięć o tym, jak łatwo zniszczono wolność rękami samych rodaków.

ZCZ

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski nr 19
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama