Mała pułtuska poczekalnia autobusowa od początku budziła negatywne opinie. Jasne, nijak się ma do dworca z przeszłości, ale jej zła sława wynika zgoła z innych powodów. Chodzi tu o chuligańskie dewastacje WC, wielogodzinne przebywanie w poczekalni osób nietrzeźwych i - jak mówiono - bezdomnych oraz brak dozoru służb miejskich. Był taki czas w przeszłości poczekalni, że pułtuszczanie i podróżujący wychodzili z niej zażenowani i przerażeni ogromem zniszczeń.
Wiele razy dokonywaliśmy oglądu tych miejsc, potem o nich pisaliśmy. Po ostatnim podajemy, że: sanitariaty były czyste, podłogi wymyte, kosze opróżnione, uszkodzenie drzwi zreperowane. Dostrzegliśmy małe ilości papieru toaletowego, brak papierowych ręczników i klapy sedesowej w jednym z kabin.
Poczekalnia? Kompletnie pusta, czysta, opróżniony kosz na śmieci, wyłożony plastikową torbą, widoczne uszkodzenia plastikowych siedzisk lub kompletne zniszczenie. Opuszczając poczekalnię, usłyszeliśmy od kobiety korzystającej z toalety: - Jest wyraźnie lepiej niż było, ale tym powietrzem trudno oddychać.
GMD















