Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 30 sierpnia 2025 03:39

MAM ZA CO BOGU DZIĘKOWAĆ

- Na górze są wodniacy, a na dole pijacy – objaśniał mi, śmiejąc się, prezes STOWARZYSZENIA ŚWIT ("blisko 70 osób"), Leszek Kowalewski.

- Stowarzyszenie nie prowadzi terapii, tu, na przystani nad Narwią, spotykają się grupy samopomocowe - DDD, AA, AL ANON. Terapii udzielają jednostki terapeutyczne, zaś my pokazujemy, jak poruszać się po tym trzeźwym życiu A trzeźwienie to długi etap.

Nasze STOWARZYSZENIE ma za zadanie brać na swój pokład ludzi, którzy dopiero zaczęli stąpać po drodze trzeźwości. Takie osoby przygarniamy. My, ŚWIT, PROPAGUJEMY TRZEŹWY STYL ŻYCIA, wypoczynku, zachowania się w środowisku. Są wśród nas osoby uzależnione - niepijące, ale i takie, które na ten czas deklarują chęć niepicia i pomocy innym. I tak jest wśród nas pani doktor, pani psycholog, są trzy terapeutki.

Jak propagujemy trzeźwy styl życia? Na przykład poprzez prelekcje dobrego zachowania przy stole, w zamku, z ciekawymi ludźmi, znakomitymi wykładowcami, poprzez cykliczne wycieczki. W tym roku mieliśmy: Oświęcim, Brzezinkę, Trzeźwościową Drogę Krzyżową, Częstochowę, Licheń, wycieczkę po Mazowszu,

A PRZED NAMI LITWA.

W ubiegłym roku byliśmy 6 dni w Szwecji, popłynęliśmy promem, z autokarem. Zwiedzaliśmy Szwecję, tam mieszkaliśmy, integrowaliśmy się i wszystko na trzeźwo – mówi prezes Kowalewski.

ŚWIT-owcy często organizują obozowiska, wypływy gondolami, np. do Holendrów. To było ciekawe spotkanie integracyjne z obiadem z restauracji, potem powrót do Grabówca, ognisko, nocowanie, śniadanie szwedzkie. – Coś pięknego i msza św. polowa z ks. infułatem Markiem Smogorzewskim, pułtuszczaninem – opowiada Leszek.

W ogóle członkowie ŚWIT-u zachwycają się wszystkim dookoła, np. przyrodą. Leszek ma na to swoje przemyślenia. – W okresie tzw. zaćmienia swojego umysłu nie dostrzegało się śpiewu ptaków, piękna przyrody, jej barw, szumu wody. Teraz ja to widzę wszystko i słyszę. Dwa razy dziennie chodzę z pieskami na spacer.

PODZIWIAM WSZYSTKO WOKÓŁ I CIESZĘ SIĘ TRZEŹWOŚCIĄ.

Nawet biegam, stąd też nasze cykliczne biegi. Nic więc dziwnego, że ŚWIT jest w mieście widoczny. – Kiedy byliśmy w Licheniu, nasza kapela tak grała, że ludzie z innych autobusów przychodzili do nas. I tak właśnie stąpamy trzeźwym krokiem. Radujemy się – słyszę.

Leszek twierdzi, że wielkim lekarstwem do osiągnięcia trzeźwości jest wiara. – KAŻDY ALKOHOLIK PRZESTAJE PIĆ, TYLKO NIE KAŻDEMU TO SIĘ UDAJE ZA ŻYCIA. To piękne słowa, ja jestem tym wybrańcem Boga, skorzystałem z daru trzeźwości. Nie wszyscy korzystają, nawet bardzo mądrzy, inteligentni ludzie, zajmujący wysokie stanowiska.

ALE SAMEMU WYTRZEŹWIEĆ JEST TRUDNO, TO SZTUKA.

Dlatego Bóg stawia nam na drodze innego człowieka. Ja tak to czuję.

Pytam o fundusze na działalność ŚWIT-u. - Czy nam starcza funduszów z tzw. KORKOWEGO? Otóż wystąpiliśmy z wnioskiem do Mazowieckiego Centrum Polityki Społecznej i oni nas dofinansowali. Dostaliśmy pieniążki na trzy lata, co roku mamy wypłacane te środki i co roku się rozliczamy – odpowiada prezes.

Leszek (4. rok prezesowania) zdobywał wiedzę ŚWIT-ową od "wspaniałego naszego, wieloletniego prezesa Piotrusia Skiby", który przewodniczył ŚWIT-owi 23 lata. Leszek był u jego boku, w zarządzie. Kiedy odszedł Piotr, ogół wybrał Leszka prezesem. – Jestem zawzięty, jak coś postanowię, to dam radę, sporo rzeczy rozruszałem, tak więc mamy siłownię, stół tenisowy, rzutkę elektroniczną. Mamy dzień klubowy w czwartki, czas na spotkania i rekreację.

Co roku mamy PRZEGLĄD TWÓRCZOŚCI ARTYSTYCZNEJ, będzie już 15. edycja, inicjatorką PRZEGLĄDU była św. pamięci Grażynka Stefankiewicz, odbędzie się już 30 sierpnia. Wtedy mamy gości z różnych stron kraju. No i biegi mamy, ale to osobna sprawa. Jaka to świetna atmosfera na tych biegach! Startowałem w nich. Odbywają się na stadionie miejskim. Przychodzą uzależnieni i osoby im towarzyszące, rodziny, ludzie ciekawi tego wydarzenia, wspierający nas. W tym roku biegło 21 osób. Wszyscy otrzymali medale z rąk zastępcy burmistrza Mateusza Miłoszewskiego. Dużo osób nas wspiera, nasze władze, dyrektor Michał Kisiel, poseł Henryk Kowalczyk.

Pytam Leszka, czy zdaje sobie sprawę z tego, ile dobrego czyni dla ŚWIT-u? 

– Powiem tak, jestem na pierwszej linii naszych przedsięwzięć. Wstaję wcześniej przed innymi, przygotowując wszystko, co potrzebne do wyjazdu czy spotkania – parzę kawę i herbatę, rozkładam stoliki, zwracam uwagę na wszystko... Na przyszłą kadencję nie chciałbym już startować, jestem zmęczony, ale nie widzę kogoś, kto by to pociągnął. To duża odpowiedzialność, związana z ryzykiem. A za rok będziemy obchodzili 40-lecie STOWARZYSZENIA ŚWIT i strach pomyśleć, że STOWARZYSZENIE mogłoby się rozpaść. Nie wiem jeszcze, co zrobię, chociaż mam wiedzę i doświadczenie. Ponadto odbudowałem swoją pozycję, zaufanie w miejscu pracy, mam bogaty bagaż życia – wszystko dzięki trzeźwości. Cieszę się trzeźwym życiem i mam za co Bogu dziękować.

PYTASZ, GRAŻYNKO, JACY JESTEŚMY...

Opowiem o spotkaniu wielkanocnym, na które przyszła pani burmistrz. Weszła i oniemiała. Myślała, że przyszła do kilku pijaków z fioletowymi nosami, a tu 55 % eleganckich kobiet (wśród nich osoby współuzależnione), dwa stoły, i mężczyźni, którzy byli alkoholikami - zadbani, w pięknych koszulach, uśmiechnięci...

 

Grażyna Maria Dzierżanowska



Podziel się
Oceń