Natalia znana jest z udziału w licznych konkursach (powiatowych i ogólnopolskich), w których osiągała najwyższe noty, takich jak: Konkurs pieśni patriotycznej PIEŚŃ UJDZIE CAŁO, Konkurs pieśni i poezji francuskiej ARS POETIQUE, Konkurs ogólnopolski W SZEŚCIU STRUNACH ZAKLĘTA MUZYKA oraz innych.
*
Natalia to utalentowana muzycznie, ambitna dziewczyna, z dystansem do siebie, wesoła i przemiła. – Z łatwością przychodzi mi bycie miłą – powiedziała TP. A co nam zdradziła, przeczytajcie koniecznie.
***
NATALIA O FESTIWALU ANTARES FEST W KOŚCIELISKU ...
Pojechałam na festiwal do Kościeliska za namową mojej znajomej. Zaśpiewałam utwór GAJA, też za namową mojej znajomej Boryslavy, która zajmowała się organizacją festiwalu. Powiedziała: "Śpiewaj GAJĘ, to genialny utwór". I wygrałam. Już parę dobrych miesięcy śpiewam ten utwór, również na jednym z festiwali, ponadto ćwiczyłam go w domu parę miesięcy przed występem w Kościelisku, pracowałam nad nim z panią Anią, moją nauczycielką śpiewu od pięciu lat. Pani Ania, moja trenerka wokalna, mówi, że jestem zdolna i szybko się uczę. W początkach mojej nauki bardzo źle śpiewałam, ale zrobiłyśmy duży progres w krótkim czasie – dwóch/trzech lat.
A w Kościelisku spodobałam się jurorom, spodobało się im moje wykonanie. Co czułam na scenie? Stres! Kiedy się wchodzi na scenę, zawsze jest stres. Jedyne, co miałam w głowie, to nie zapomnieć układu tanecznego. I w żadnym momencie się nie pomyliłam, co zaplanowałam, zrobiłam, byłam z siebie bardzo dumna, bo połączyć taką trudną piosenkę technicznie z trudnym układem tanecznym to duże wyzwanie dla artysty.
NATALIA O UBIORZE SCENICZNYM...
Ubiór? Miałam zaplanowany już tydzień przed festiwalem, ale tak wyszło, że 3 godziny przed wyjazdem z domu, zmieniłam cały strój. Szukałam go w wielkim pośpiechu, we własnej szafie. Byłam ubrana w obcisły, czarny top w maleńkie gwiazdki z poszerzanymi, od łokcia, rękawami. Zależało mi na takim wiedźmowym klimacie, jaki Justyna zaprezentowała na Eurowizji. Dół to czarne jeansy z poszerzanymi nogawkami. Na nogach białe adidasy. Włosy rozpuszczone.
Po zejściu ze sceny zaraz wysłałam filmik do pani Ani Osmakowicz (tworzy jazz, 20 lat śpiewała w Operze Narodowej, ma ogromne doświadczenie w śpiewie solowym i jazzowym) i do rodziców. Pani Ania nie miała żadnych zarzutów co do mojej prezentacji. Werdykt ogłaszał pan prowadzący festiwal i jednocześnie dyrektor tego festiwalu. Padło ze sceny: GRAND PRIX!!!! Ja w szoku byłam, bo to nigdy się nie wie, jaki będzie ten werdykt. To moje drugie Grand Prix na koncie, pierwsze z 2021 roku.
NATALIA O TYM, CO SIĘ ZDARZYŁO PO INFORMACJI NA TIK TOK-u.
Po konkursie w Kościelisku postanowiłam tę GAJĘ wstawić na swojego TIK TOKa, gdzieś tak dwa dni po festiwalu, około godziny 17. Około 22 znowu weszłam na Tik TOKa, no i miałam ze 400 powiadomień i 300 lajków, pomyślałam, że fajnie, odpowiedziałam na komentarze i poszłam spać. Rano, gdzieś o 9:30, widzę na moim Instagramie wiadomość od RADIA RMF FM, czy mogłabym podać numer swojego telefonu, bo mają sprawę do mnie i że ktoś się tam się od nich do mnie odezwie. Był też komentarz od Justyny Steczkowskiej!!! Lajków już było 2-3 tysiące, teraz jest ich około 12 tysięcy. Czekałam bardzo na ten telefon od RADIA, zadzwonili gdzieś o 11, że chcieliby ze mną porozmawiać na antenie około godziny 17. Byłam wtedy u cioci w Warszawie i zaczęłam myśleć, że trzeba kołować autobus, żeby wrócić do domu; w zasadzie przyjechałam do mojej pani Ani od śpiewu. Po południu miałam autobus do Serocka, byłam w stresie, bo korki w ZEGRZU masakryczne. Wpadłam do mojej nauczycielki, napiłam się wody, makijaż zrobiłam, włosy – wszystko na raz. Porozmawiałam z panią Anią, poczyniłyśmy stosowne ustalenia.
I zadzwonili. Zapytali, jakie to uczucie, że Justyna Steczkowska, skomentowała i udostępniła światu moje nagranie. No to szokujące i zarazem pozytywne doświadczenie! I szok, bo powiedzieli, że na pewno fajnie byłoby usłyszeć samą panią Justynę... I wtedy pan Mateusz powiedział: "Halo, halo, Justyno, jesteś po drugiej stronie?". Pomyślałam: "Wow!, rozmowa mnie czeka!!!". Zawsze bardzo marzyłam o takiej rozmowie z panią Justyną, bo wydaje się taką bardzo kochaną, ciepłą osobą, a jednocześnie bardzo uzdolniona wokalistką. To bardzo duży autorytet dla mnie, osoba obyta w biznesie muzycznym... Pani Justyna chwaliła moje wykonanie, powiedziała, że mam bilety na jej koncert... Zaraz po mojej rozmowie RADIO zaproponowało, żeby zaprosić mnie i panią Justynę do nich, do Krakowa i nagrać razem - u nich w studio- tę GAJĘ. Teraz czekam na termin, bo pani Justyna jest w trasie koncertowej, wychodzi nowa kolekcja jej ubrań, więc jest zajęta. Jej kalendarz jest napięty, ale na pewno spotkanie dojdzie do skutku, więc drodzy Czytelnicy TP, proszę obserwować mnie na moim TIK TOKu, na Instagramie, na FB, na którym jestem pod moim imieniem i nazwiskiem – Natalia Łączkowska, będzie tam wiele informacji.
NATALIA O SOBIE: BĘDĘ ŚPIEWAŁA. BĘDĘ PIOSENKARKĄ...
Od najmłodszych lat śpiewałam. Jeździłam na rowerku po podwórku ze śpiewem na ustach. Śpiewałam na polu, na belach – mój tata prowadzi firmę rolniczą - to była scena muzyczna, patyk był mikrofonem. Dawno to było, a śpiewałam klasyki polskie i zagraniczne, bardzo je lubię, też zespół Queen i Freddie Mercury`ego, wow też HALO Beyonce. W klasach jeden-trzy już wiedziałam: będę śpiewać!!! Wówczas moją wychowawczynią była pani Anetka Osińska, pozdrawiam. I ona, kiedy by lam w trzeciej klasie, robiła nam przesłuchania, bo organizowała przedstawienie na dzień mamy i taty, czy też babci i dziadka. A ja byłam bardzo nieśmiała i strasznie się bałam występu przed ludźmi, przed publicznością. I stało się, pani Anetka wybrała mnie. O matko. Wystąpiłam w tym przedstawieniu i każdy mi gratulował, a śpiewałam "A ja wolę moją mamę". Miałam potężny głos, mocny i ludzie byli w szoku, że dziecko metr pięćdziesiąt, szczuplutkie tak śpiewa. Mówili, że to cudowne dziecko, że trzeba je posyłać na lekcje śpiewu. Wtedy zaczęłam uporczywie prosić o mamę o te lekcje, trwało to dwa lata. Lekcje są ważne – kształcą, dają satysfakcję, wpływają na pewność siebie, na obycie sceniczne. Mama, niestety, przez te dwa lata "zlewała" ten temat. Zdenerwowałam się, poszłam do mojej babci, z płaczem. Babcia się zdenerwowała i powiedziała do mnie: "Babcia to ogarnie". I babcia spuściła łomot słowny mojej mamie, powiedziała: "Jak ty tak możesz, dziecko chce śpiewać, kształcić się, dlaczego mu zabraniasz, czy ty jesteś normalna, nie tak cię wychowałam".
Moja mama się posłuchała, zaczęłam więc chodzić na emisję głos, no i dalej chodzę. Bardzo się z panią Anią lubimy, współpraca przebiega owocnie. Mamy bardzo dobre stosunki prywatne i edukacyjne, i bardzo jesteśmy sobie pomocne.
NATALIA i JEJ DRUGI WYSTĘP SCENICZNY, W SEROCKU...
Tak, pamiętam go. Mój drugi występ w życiu, a pierwszy koncert, na Dzień Mamy. Głośniki, podest, odsłuchy, mikrofon profesjonalny, akustyk mnie nagłaśniał, a ja śpiewałam "A ja wolę swoją mamę". Pamiętam, że tydzień później, na kolejnej lekcji, zaśpiewałam piosenkę Freddiego THE SHOW Must Go On i przepadłam, mam duży sentyment do tej piosenki, moje serce szybciej bije, kiedy słyszę ten piękny utwór. "Szkoda, że wtedy nie zaśpiewałaś tej piosenki, wszyscy by oszaleli" – usłyszałam.
NATALIA MARZĄCA O ŚPIEWANIU WŁASNYCH TEKSTÓW...
Jeśli ktoś poważnie traktuje muzykę i śpiewanie, tak jak ja, to ma z tyłu głowy własne teksty, tym bardziej że gram na gitarze i bywa, że mam muzykę, a nie mam tekstu. Teksty piosenek, owszem, próbowałam pisać, ale to ciężkie zadanie – myśl ubrać w słowa. Nielekko mi to idzie, ale próbuję, trochę tworzę.
NATALIA o wsparciu SZKOŁY I NAUCZYCIELI
Panie nauczycielki i panowie nauczyciele bardzo wspierają mnie w mojej pasji. Pani dyrektor, którą serdecznie pozdrawiam, moi znajomi ze szkoły również pozytywnie reagują na mnie i moje śpiewanie, wspierają mnie, jak mogą. Gratulują mi po wszystkich konkursach i występach, podczas przerw, na korytarzach szkolnych, ktoś tam łapie mnie za rękę, składa gratulacje: "Wow, gratulacje, super, jak fajnie. Genialnie" – słyszę.
Rozmawiała Grażyna Maria Dzierżanowska