Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 6 kwietnia 2026 11:18
Reklama

W NIEDZIELĘ NA GRABÓWCU

W NIEDZIELĘ NA GRABÓWCU
grab3
Niedzielne targowiska na Grabówcu przyciągają tłumy ludzi - pułtuszczan, mieszkańców powiatu, ościennych miast i warszawiaków z podpułtuskich siedlisk. W ubiegłą niedzielę ludzi na targowisku było co niemiara. Trudno było znaleźć miejsce parkingowe i trzeba było czekać w kolejkach po wybrane artykuły


Ludzie dźwigali warzywa, owoce, a najczęściej truskawki (10, 12, 15 zł za kg), wędliny z prywatnych, niedużych zakładów, miody, a najczęściej kwiaty, cebulki kwiatowe, krzewy i drzewka. Wiadomo – wiosna. Z wiosną też panie myślą o zmianie garderoby, stąd wiele kobiet gromadziło się przy stoiskach z letnimi sukienkami, bluzkami, spodniami. Mężczyźni? Ci najczęściej towarzyszyli swoim żonom, dźwigając kosze i torby z zakupami, ale też na dłużej przystawali przy hodowcach zwierząt i ptactwa. Wystawcy książek również nie narzekali na brak zainteresowania oferowanym towarem.

TYGODNIK tym razem przyglądał się stoiskom wystawiającym wszystko, co dla ogrodu. A było tego moc. – Oj, jest wszystkiego pod dostatkiem i ważne, że na jednym placu, co ułatwia porównywanie cen. Niestety, ja szukam małej fontanny do ogrodu przed dom i jakoś jej nie widzę – powiedział nam starszy mężczyzna.

Rzeczywiście, i my nie widzieliśmy wystawców oferujących ozdoby ogrodowe, z różnych materiałów, takie jak; fontanny w różnych kształtach, krasnale i elfy, nimfy wodne, olbrzymie naczynia w kształcie amfor, żabki i nawet rybki.

Jedynymi ozdobami ogrodowymi, drewnianymi, był sporej wielkości wiatrak i wóz drabiniasty, też ciężkie drewniane krzesło do postawienia w cieniu drzew.

Rybki... Te, owszem, były żywe, do stawów i oczek wodnych. Jak nam powiedział sprzedający, bywa na targowisku w Grabówcu od lat – od wiosny do wakacji - i oferuje japońskie karpie koi, złotą orfę – odmianę jazia o intensywnym złocistym i pomarańczowym ubarwieniu, jazia, karasia kolorowego, wszystkie chętnie nabywane.

Tuż przy sprzedawcy rybek rozłożyli swoje towary ogrodowe handlarze mioteł brzozowych i rattanowych, szczotek, wiader, wanien, różnobarwnych konewek, węży do podlewania roślin, narzędzia ogrodowe, nawet różnej wielkości i grubości trzonki do obsadzeni grabi czy motyk, sprzęt do oprysku roślin i tak potrzebne w ogrodzie sekatory.

Naszą uwagę przyciągały żeliwne kociołki, ciekawe w kształtach, do gotowania i duszenia potraw na ognisku oraz grille.

Różnobarwnymi dywanami słały się kwiaty przeznaczone do donic i do ziemi, ich wybór jest ogromny, jak nasion kwiatowych i wszelkich cebul. Wielu hodowców oferowało trawy, krzewy liściaste i iglaki, też drzewka. – Czego szukam? Chciałabym kupić ładne hortensje i alstroemerię, na razie mam byczki, dwa kolory, i begonię zwisającą. Co roku kupuję w tym miejscu, tu są zdrowe sadzonki i hodowca chętnie odpowiada na pytania o kwiaty i ich wymagania – usłyszeliśmy od pani Jadwigi.

***

My chcieliśmy zakupić kosmosy zwane warszawiankami, ale tych nie było, ani w części targowiska po prawej stronie, ani w głębi placu targowego. Ale... kto szuka, ten znajdzie. Natrafiliśmy na sprzedawcę starych przedmiotów, najczęściej naczyń domowych i stołowych, wszelkich ozdób z porcelany, z gliny, z mosiądzu. Dla poszukiwaczy starych przedmiotów to miejsce związane z dużymi emocjami, bowiem kartonów z wszelkimi starociami było tak wiele, że nie do policzenia.

– Mam tu przedmioty o różnych sygnaturach i z różnych krajów: z Niemiec, Holandii, Belgii, Francji, mam około 80 kartonów. Każdy tu znajdzie coś dla siebie, zależnie od upodobań – informuje nas sprzedawca, który na Grabówcu jest co niedziela i już od kilku tygodni. Naszą uwagę szczególnie zwróciły klosze żyrandolowe, porcelanowe talerze i dzbanki na kawę i herbatę. Z jednym, w kolorze kobaltu i z różami pośrodku przedmiotu oraz z talerzykiem z Bavarii, tzw. cebulakiem (10 zł za oba przedmioty), opuściliśmy niedzielne targowisko. Ale uwaga, kto chce poszperać w dziesiątkach kartonów, musi na tę czynność przeznaczyć trochę czasu.

GMD




Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski nr 13
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama