Sytuacja w Pułtusku niestety nie jest czymś wyjątkowym, bo problem jest znacznie szerszy i dotyczy praktyk stosowanych na cmentarzach w całej Polsce. Najważniejsze jest to, że nie każdy grób trzeba opłacać co 20 lat. A w wielu sytuacjach żądanie opłaty przez zarządcę cmentarza po prostu jest niezgodne z prawem!
Radna Dąbrowska ostro o planowanej likwidacji grobów na drugim cmentarzu
W ostatnich tygodniach, na pułtuskim Cmentarzu Świętego Krzyża, nazywanym przez mieszkańców drugim cmentarzem, pojawiły się kartki z informacją: "Pomnik przeznaczony do likwidacji". Na ogłoszeniu znalazł się numer telefonu i prośba o pilny kontakt osób zainteresowanych uzyskaniem szczegółowych informacji. Sprawa szybko trafiła do mediów społecznościowych. Radna Małgorzata Dąbrowska opublikowała obszerny wpis, w którym poinformowała, że otrzymała od mieszkańców liczne sygnały dotyczące około 20 starych grobów oznaczonych do likwidacji. Jak podkreśla, nie chodzi wyłącznie o zwykłe nagrobki ziemne. Wśród nich mają być przedwojenne kamienne obeliski, grobowce komorowe, a nawet rodzinne grobowce z charakterystycznymi metalowymi drzwiczkami katakumbowymi. "To nasza historia, która wymaga opieki i odnowienia, a nie buldożera!" - napisała radna na swoim profilu na Facebook. Dąbrowska twierdzi, że w przypadku grobów murowanych wieloosobowych zarządca cmentarza nie ma prawa żądać kolejnych opłat dwudziestoletnich pod groźbą ich likwidacji. W tej sprawie podjęła już interwencję. Zwróciła się do proboszcza parafii św. Stanisława Kostki, a pismo przekazała również do wiadomości Kurii Diecezjalnej w Płocku. Złożyła także zawiadomienie do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o zagrożeniu dla zabytkowej substancji cmentarza. Zaproponowała ponadto, aby historyczne grobowce objąć patronatem Pułtuskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego i włączyć je do corocznych kwest na rzecz ratowania zabytków. Należy zaznaczyć, że samo umieszczenie ogłoszenia nie przesądza intencji zarządcy cmentarza i nie można mieć pewności, że likwidacja rzeczywiście nastąpi - a warunkiem zachowania grobu jest wniesienie opłaty. Jak by jednak na to nie patrzeć, pojawiają się uzasadnione pytania o podstawę prawną takich działań.
Kiedy nie musimy płacić za rodzinny grób?
Podstawą prawną jest ustawa z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Kluczowy jest art. 7 - zgodnie z jego treścią grób nie może być ponownie użyty do chowania przed upływem 20 lat. Po tym czasie można zachować go na kolejne 20 lat, zgłaszając zastrzeżenie i wnosząc przewidzianą ustawą opłatę. Jest jednak bardzo istotny wyjątek od tej reguły, a jego stosowanie ma bardzo szerokie zastosowanie. W tym samym artykule 7, w ustępie 3 zapisano jednoznacznie, że przepisy dotyczące dwudziestoletniego okresu nie mają zastosowania do grobów murowanych przeznaczonych do pomieszczenia zwłok więcej niż jednej osoby, a także do chowania urn zawierających prochy powstałe w wyniku kremacji.
W praktyce oznacza to, że: Zwykły grób ziemny - opłata po 20 latach, grób murowany wieloosobowy - brak podstaw do pobierania opłaty za okresowe przedłużanie prawa do grobu. Grób urnowy - brak podstaw do pobierania opłaty za okresowe przedłużanie prawa do grobu.
Taką interpretację przepisów potwierdza orzecznictwo sądowe. W wyroku z 11 lutego 2015 r. (sygn. I ACa 749/14) Sąd Apelacyjny w Białymstoku stwierdził, że członkowie rodziny uprawnieni do grobu murowanego nie muszą po 20 latach przedłużać prawa do niego ani wnosić kolejnej opłaty. Zarządca nie ma również prawa dysponować wolnymi miejscami w takim grobie. Sąd rozpatrywał wówczas sprawę dotyczącą cmentarza wyznaniowego, co ma szczególne znaczenie w kontekście pułtuskiej sytuacji. Podobne stanowisko znalazło potwierdzenie w orzecznictwie sądów administracyjnych, m.in. w wyroku NSA z 14 marca 2024 r. (III OSK 1704/22). Należy więc wyraźnie podkreślić bardzo ważną kwestię: ustawa nie ogranicza podawanych zasad wyłącznie do cmentarzy komunalnych. Obejmują one również cmentarze wyznaniowe, w tym parafialne. Administrator nie może więc zasłaniać się własnym "regulaminem tutejszego cmentarza", jeżeli jego zapisy są sprzeczne z ustawą. Regulamin nie stoi ponad prawem powszechnie obowiązującym i nie może wprowadzać reguł sprzecznych z ustawą. Należy przyznać, że w praktyce nie każdy stary pomnik jest automatycznie nietykalny. O losie grobu może decydować jego konstrukcja, przeznaczenie i ewentualna ochrona konserwatorska. Nie należy też mylić opłaty za okresowe przedłużenie prawa do grobu z innymi opłatami za konkretne usługi cmentarne. Jedno jest jednak jasne: zarządca nie może dowolnie ustanawiać obowiązku kolejnych "opłat dwudziestoletnich" tam, gdzie ustawa go wyklucza.
Urna w domu, rozsypywanie prochów i ogrody pamięci. Nadchodzą zmiany?
Polskie prawo cmentarne ma już ponad 67 lat. Ustawa z 1959 r. powstawała w zupełnie innych realiach społecznych, obyczajowych i technologicznych. Od tamtego czasu Polska i Polacy zmienili się diametralnie, a obowiązujące przepisy nie nadążają za współczesnymi oczekiwaniami dotyczącymi pochówku i upamiętniania zmarłych. Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowało propozycje zmian, które mogą przynieść prawdziwą rewolucję. Rozważane jest przede wszystkim:
- dopuszczenie przechowywania urn z prochami bliskich w prywatnych domach;
- możliwość rozsypywania prochów w specjalnie wyznaczonych miejscach pamięci;
- rozsypywania prochów w lokalizacjach szczególnie ważnych dla zmarłego.
Mowa jest między innymi o ogrodach i polach pamięci, a także rozwiązaniach umożliwiających upamiętnianie zmarłych w otoczeniu przyrody. Rozważano również umieszczanie niewielkich ilości prochów w pamiątkach lub biżuterii. Omawiane są także inne rozwiązania: tworzenie kolumbariów poza tradycyjnymi cmentarzami, wprowadzenie nowych zasad przechowywania i przenoszenia urn, określenie odpowiedzialności za urnę w przypadku śmierci osoby, która się tą urną opiekowała, oraz uregulowanie sytuacji w przypadku sprzedaży nieruchomości, na której znajduje się miejsce pamięci. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że propozycje te nie są jeszcze obowiązującym prawem – to dopiero omawiane projekty. Pod koniec października 2026 r. zespół do spraw programowania prac rządu nie zdecydował się jeszcze na wpisanie projektu w proponowanym kształcie do wykazu prac legislacyjnych. Ministerstwo zapowiedziało dalsze prace i przygotowanie zmodyfikowanej wersji. Równolegle w rządowym wykazie znajduje się szerszy projekt UD278, zakładający gruntowną reformę przepisów cmentarnych. Obejmuje on m.in. wprowadzenie elektronicznych kart zgonu, instytucji koronera, elektronicznych ksiąg cmentarnych i rejestru grobów, doprecyzowanie prawa do grobu, zasad jego likwidacji, ochrony zabytkowych miejsc pochówku oraz uregulowanie działalności firm pogrzebowych.
Czy nowe przepisy wejdą w życie pod koniec 2027 r.? To raczej bardzo optymistyczne szacunki, realnie należy spodziewać się zmian dopiero w 2028 r. Wiele zależy od dalszych uzgodnień między resortami i tempa prac legislacyjnych. Jedno nie ulega wątpliwości: zmiana prawa jest potrzebna. Przepisy z 1959 r., choć wielokrotnie nowelizowane, wciąż opierają się na realiach sprzed kilku pokoleń. Dzisiejsze społeczeństwo ma inne oczekiwania, inaczej podchodzi do kremacji, pamięci o zmarłych i sposobów ich upamiętniania. Prawo powinno za tymi zmianami nadążać - z poszanowaniem tradycji, ale bez zamykania się na współczesność.
OD REDAKCJI: w poniedziałek, 2 listopada, na FB Pułtuskiego Towarzystwa Społeczno - Kulturalnego ukazała się następująca informacja:
W nawiązaniu do zaniepokojenia wywołanego kartkami z informacją o likwidacji grobów na Cmentarzu Świętokrzyskim, spieszymy z najnowszymi informacjami. Jak wynika z opublikowanych informacji, kontrowersyjna akcja z tabliczkami była w rzeczywistości celową prowokacją.
Ksiądz zarządzający nekropolią wyjaśnił, że ten drastyczny w wymowie komunikat miał wywołać poruszenie i zmobilizować rodziny lub bliskich do zainteresowania się niszczejącymi grobowcami, którymi od lat nikt się nie opiekuje.
Co dla nas najważniejsze, Ksiądz stanowczo podkreślił, że zabytkowe pomniki absolutnie nie będą niszczone. Ewentualne procedury likwidacyjne mogą w przyszłości dotyczyć wyłącznie zwykłych, trwale opuszczonych i zaniedbanych grobów po długim procesie poszukiwania właścicieli, natomiast obiektów zabytkowych nikt nie ruszy.
Choć forma komunikatu wywołała oburzenie mieszkańców, akcja przyniosła pozytywny skutek, wywołując szeroką społeczną dyskusję o potrzebie dbania o zapomniane miejsca pamięci. Najcenniejsze nagrobki są bezpieczne, a my ze spokojem wracamy do naszej misji ratowania historii!
ZCZ
