Ile naprawdę kosztuje nas system odpadów?
Porównaliśmy stawki w 55 sąsiednich samorządach. Na sesji Rady Miejskiej w Pułtusku 22 października padły pytania o dopłaty, konkurencyjność spółek komunalnych i koszty zagospodarowania każdej tony śmieci. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.
Koszty życia. Zaczynamy od śmieci
Redakcja Tygodnika Pułtuskiego w sierpniu tego roku rozesłała do urzędów gmin powiatu pułtuskiego oraz gmin w powiatach sąsiadujących mail z pytaniami dotyczącymi kosztów ponoszonych przez mieszkańców. Zapytaliśmy o opłaty za segregowane i niesegregowane odpady, wysokość opłat za wodę i ścieki, ogrzewanie i ciepłą wodę, koszty wynajmu mieszkań komunalnych, lokalne podatki od domów mieszkalnych i działek, opłaty za pobyt i wyżywienie w publicznych przedszkolach oraz ceny obiadów w szkołach podstawowych. Mail przesłaliśmy do 55 urzędów. Otrzymane odpowiedzi wpisaliśmy do jednej tabeli, dzięki czemu możemy porównywać podstawowe opłaty, które w dużej mierze przekładają się na koszty życia w danej gminie. Z uwagi na obszerność materiału będziemy publikować kolejne części zestawienia w następnych wydaniach Tygodnika. Dziś zaczynamy od odpadów. Nieprzypadkowo właśnie teraz: w miniony czwartek, 22 października, odbyła się sesja Rady Miejskiej w Pułtusku, podczas której radni dyskutowali o podwyżce opłat za odbiór śmieci. Rozmowa szybko wykroczyła poza samą wysokość stawki. Pojawiły się pytania o wielomilionowe dopłaty z budżetu miasta, wydajność spółek komunalnych, ceny oferowane przez prywatne firmy i to, dlaczego w jednych gminach mieszkańcy płacą mniej, a w innych więcej.
Ile płacą mieszkańcy? Różnice są bardzo wymowne
Zacznijmy od liczb. Podkreślamy, że w zestawieniu podajemy dane przesyłane do naszej Redakcji przez urzędy miast i gmin w okresie sierpnia i września. Analiza danych z zestawienia pokazuje, że najniższa opłata za odbiór odpadów segregowanych wynosiła 19,50 zł miesięcznie od mieszkańca, a najwyższa 45 zł. Pierwszą z tych stawek podał Ciechanów, drugą – gminy Joniec i Nowe Miasto w powiecie płońskim. Wprost policzona wartość środkowa zestawienia, czyli mediana, wynosi 31,60 zł. W przypadku Ciechanowa wypada uściślić: stawka za segregowane odpady w mieście Ciechanów to właśnie 19,50 zł, a w Gminie Ciechanów 28 zł. Podkreślamy, że podawane dane nie są rankingiem jakości usług: wysokość stawki miesięcznej zależy od wielu czynników – jednak są to dane faktyczne i podane przez urzędy miast i gmin. Różnice są jednak na tyle duże, że warto zapytać, skąd się biorą. W powiecie płońskim mieszkańcy Jońca i Nowego Miasta płacili po 45 zł od osoby miesięcznie. W Raciążu stawka wynosi 44 zł, a w Sochocinie 41 zł. W powiecie legionowskim opłata w Nieporęcie wynosiła 40 zł, a w Wieliszewie 39 zł. Z kolei w powiecie ciechanowskim w gminie Gołymin-Ośrodek – 24 zł. Wysokość opłaty podwyższonej za brak selektywnej zbiórki również nie wszędzie jest taka sama. W Ciechanowie wynosiła 39 zł, w Jońcu i Nowym Mieście po 90 zł, a w Leoncinie aż 152 zł miesięcznie od mieszkańca. W Gzach i Pokrzywnicy było to po 120 zł, przy stawkach podstawowych wynoszących odpowiednio 31 i 30 zł. Niestety nie wszystkie urzędy przekazały nam komplet danych. Jako ciekawostkę możemy podać, że na nasz mail z pytaniami (zapytania wysłane na oficjalne e-adresy pocztowe urzędów) w jednym wypadku otrzymaliśmy rzeczową informację:
Dziękujemy za przesłanie wniosku.
Chcielibyśmy poinformować, że ze względu na obecny okres urlopowy jesteśmy jeszcze w trakcie zbierania i weryfikowania wszystkich wymaganych informacji. Odpowiedź na Państwa zapytanie przesłana zostanie do końca bieżącego tygodnia.
...i tu pojawia się problem, bo nikt się pod tą informacją nie podpisał, a mail został przesłany ze skrzynki e-poczty podpisanej Kotek Miau i wysłany z adresu kotekpuciek@*****pl Zatem ostatecznie nie możemy ustalić, czy z tego urzędu odpowiedź do nas dotarła.
Powiat pułtuski. Kto odbiera odpady i ile płacimy?
W naszym powiecie różnice również są wyraźne. Na początku września najniższą stawkę – 21 zł miesięcznie od osoby – wykazały Zatory. Najwyższa wynosiła 36 zł w Świerczach, choć dziś już wiadomo, że stawka ta pod koniec września została zdecydowanie podwyższona. Pułtusk znajdował się w górnej części zestawienia, ze stawką 35 zł.
Dane zebrane przez Redakcję prezentujemy w tabeli. W gminie Obryte stawka podstawowa wzrosła od 1 października do 28 zł, a podwyższona do 56 zł – to zapis w uchwale radu gminy z 31 sierpnia. Zestawienie pokazuje, że w trzech gminach – Gzach, Pokrzywnicy i Winnicy – odpady odbiera firma Błysk-Bis lub konsorcjum z jej udziałem. Obryte i Zatory obsługuje RDF, Pułtusk korzysta własnej spółki Eco Pułtusk Plus, a Świercze – ZKTZ.
"Pomimo podwyżki nadal będziemy musieli do systemu gospodarki odpadami dokładać"
Na wstępie sesji 22 października burmistrz Beata Jóźwiak uzasadniała potrzebę podniesienia opłat, powołując się między innymi na przykład gminy Świercze, gdzie od przyszłego roku stawka ma wzrosnąć z 36 do 47 zł. To radykalna podwyżka o 30%. Burmistrz przyznała otwarcie, że "pomimo podwyżki nadal będziemy musieli do systemu gospodarki odpadami dokładać". I to zdanie właściwie streszcza problem, z którym od lat mierzy się miasto. Mieszkańcy płacą miesięczną opłatę, ale zebrane pieniądze nie wystarczają na pokrycie wszystkich wydatków. Brakującą kwotę trzeba znaleźć w budżecie, czyli również w podatkach płaconych przez mieszkańców. Radna Małgorzata Dąbrowska, odnosząc się do kosztów systemu, powiedziała, że "wszyscy wiemy, że gmina bardzo dużo w tej chwili dopłaca do śmieci, bo jest to prawie 3,5 miliona...". Wskazała przy tym, że w poprzednim roku dopłata miała wynieść 2,5 mln zł. Burmistrz skorygowała te informacje, podając, że w 2025 r. miasto dopłaciło 3,3 mln zł, natomiast do 30 września 2026 r. dopłata wyniosła około 1,8 mln zł. To kwoty, które trudno zbagatelizować. Przyjmując orientacyjnie 21 tys. mieszkańców i dopłatę 1,86 mln zł w ciągu dziewięciu miesięcy, otrzymujemy około 89 zł na osobę, czyli blisko 10 zł miesięcznie. Oczywiście to jedynie przybliżona kalkulacja bo rzeczywista liczba osób objętych systemem może się nieco różnić. Pokazuje jednak skalę problemu, a w dużym uproszczeniu można to pisać tak: w tym roku każdy mieszkaniec z jednej kieszeni płacił "za odbiór odpadów" 35 zł, a z drugiej kieszeni, z której są pobierane podatki do kasy miasta, dopłacał jeszcze 10 zł. Oczywiście oficjalna narracja opisująca koszty "gospodarowania odpadami" traktuje te dopłaty tak, jak gdyby te pieniądze przynosiły bociany... Dlatego kluczowe jest pytanie: ile kosztuje cały system, skąd bierze się deficyt, czy i jak można go ograniczyć bez kolejnych podwyżek.
Dlaczego sąsiedzi płacą mniej?
W dyskusji burmistrz powiedziała, że "...sąsiednie gminy tęsknią za naszą spółką dlatego, że cena była naprawdę konkurencyjna...". W odpowiedzi na pytania radnego Adama Prewęckiego zwróciła też uwagę, że "każdy samorząd jest inny, inną ma liczbę mieszkańców, inaczej jest usytuowany...". Oczywiście, każda gmina ma swoją specyfikę. W zabudowie miejskiej, wielorodzinnej, można odebrać dużą ilość odpadów z kilku altan położonych blisko siebie. Na terenach wiejskich samochód często pokonuje wiele kilometrów między gospodarstwami, przy każdym zabudowaniu dodatkowo manewrując. To dodatkowy czas i zużyte paliwo. Swoją drogą patrząc na tabelę aktualnych opłat za odbiór odpadów w naszym powiecie zastanawiamy się które gminy wiejskie tak tęsknią za usługami pułtuskiej spółki komunalnej?
W czasie sesji radny Michał Górecki, wyjaśniając, dlaczego w gminie Płoniawy-Bramura Eco Pułtusk odbiera odpady za 22 zł od mieszkańca miesięcznie, powiedział: "szanowni państwo – wiecie, ilu tam jest mieszkańców? 380 mieszkańców!". Chwilę później liczba została poprawiona przez Przewodniczącego Skarżyńskiego: gmina ma około 4,7 tys. mieszkańców, a nie 380. Radny podkreślał jednak, że stawki należy porównywać z podobnymi miejscowościami jak Pułtusk. I tu chyba znowu trafił kulą w płot, bo wskazał między innymi na Nasielsk, gdzie opłata wynosiła 28 zł, i dodał, że "przedsiębiorca, chcąc przejąć rynek może dać cenę dumpingową..." Do tej wypowiedzi trzeba się odnieść bardziej zdecydowanie, bo problem w tym, że w omawianym przypadku tym "przedsiębiorcą" jest pułtuska spółka komunalna. Szanowny Panie Radny: w polskim systemie prawnym dumping uznawany jest za przejaw nieuczciwej konkurencji, jest nielegalny i może być kwalifikowany na poziomie kodeksu karnego. Czy zamierza Pan skierować stosowne zawiadomienie w tej kwestii? Będziemy wdzięczni za informacje w tym zakresie.
Tak czy inaczej wszyscy czekamy na odpowiedź i rzetelne wyjaśnienia: czy samorząd gminy Pułtusk wykorzystuje wszystkie możliwości, by ograniczyć koszty systemu? W wielu gminach naszego powiatu odbiór odpadów powierzono firmom prywatnym, które działają na podstawie umów i muszą zmieścić się w uzgodnionych cenach. Zacznijmy od odpowiedzi na proste pytania: czy w trakcie zawartych umów gminy dopłacają do prywatnych spółek? Czy pompują w te prywatne przedsiębiorstwa dotacje finansowe? Czy samorządy kupują prywatnym spółkom samochody i sprzęt do odbioru odpadów?
Dwie spółki, milionowe dopłaty i pytanie o koszty
Nurtuje nas pytanie, które warto postawić wprost: skoro miasto ma dwie spółki – Eco Pułtusk i Eco Pułtusk Plus – która z nich faktycznie odbiera odpady z pułtuskich nieruchomości? Czy utrzymywanie dwóch spółek jest konieczne i jakie koszty generuje taki układ? Jeśli odpady odbiera jedna, to po co faktycznie jest ta druga? Nie jest tajemnicą, że w poprzednich latach miasto podejmowało uchwały dotyczące dokapitalizowania spółek komunalnych, przekazywania im sprzętu czy wnoszenia majątku. Takie działania mogą mieć uzasadnienie, ale powinny być oceniane pod kątem efektów. Jeżeli spółka potrzebuje kolejnych środków, a system odpadów nadal wymaga wielomilionowych dopłat, mieszkańcy mają prawo pytać, czy przyjęty model jest efektywny. I wypada zaapelować o rozsądek przy wygłaszaniu opinii utrzymanych w tonie: dopłacamy do systemu i to jest normalne, bo inni też dopłacają. To żaden argument i żadne usprawiedliwienie dla systemu, który po prostu powinien działać lepiej i taniej.
Przewodniczący rady Łukasz Skarżyński zwrócił uwagę, że prywatne firmy zarabiają na przetwarzaniu odpadów. Mówił też o pomyśle przetwarzania odpadów w Chmielewie: "w naszej gminie, w Chmielewie, chciano zrobić przetwarzanie odpadów, bo da się na tym zarabiać. To my na tym nie zarabiamy jako gmina...". To zabrzmiało dość tajemniczo i chyba wymaga dalszych wyjaśnień. No bo kto jest inicjatorem tego przedsięwzięcia w Chmielewie? Chodzi o prywatną inwestycję, czy o projekt gminy? Czy pułtuskie spółki komunalne są w niego zaangażowane? I przede wszystkim: jakie korzyści finansowe miałoby przynieść mieszkańcom? Własne instalacje do sortowania i przetwarzania mogą dawać przedsiębiorstwu przewagę operacyjną i finansową, ale tylko wtedy, gdy są odpowiednio wykorzystywane i ekonomicznie uzasadnione. Sama obecność instalacji nie gwarantuje niskich cen. No i powtórzymy pytanie: czyją własnością miałaby być ta hipotetyczna instalacja w Chmielewie?
"Ile kosztuje jedna tona każdej frakcji po przetargach w spółce Eco Plus?"
Radny Adam Prewęcki ponawiał na sesji pytanie o koszty zagospodarowania poszczególnych frakcji odpadów. Zapytał wprost: "ile kosztuje jedna tona każdej frakcji po przetargach w spółce Eco Plus?". Chodzi o podstawową informację pozwalającą zrozumieć, na co wydawane są pieniądze i które elementy systemu generują największe koszty. Prezes spółki odpowiedział, że "w dniu dzisiejszym może jedynie odpowiedzieć, że pana pismo do nas wpłynęło i rozpatrzymy je pod kątem, czy te informacje nie zagrażają konkurencyjności na naszym rynku i to, co będziemy w stanie udzielić to odpowiemy".
Bardzo jesteśmy ciekawi, czy radny Prewęcki otrzyma wreszcie pełną odpowiedź. Jeśli spółka miałaby odmówić zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa, musiałaby szeroko wyjaśnić jaka konkretnie szkoda gospodarcza po stronie tej spółki miałaby powstać i dlaczego nie można udostępnić przynajmniej części informacji. W takich sprawach dostępne jest obszerne orzecznictwo sądów administracyjnych. Przypominamy, że spółka komunalna co najmniej w 90 % swoich obrotów musi działać na rzecz samorządu, który jest jej właścicielem. Spółka działa w oparciu o publiczne pieniądze. Gdzie tu jest miejsce na tajemnice i konkurencyjność?
Hybrydowy system rozliczeń. Czy woda pomoże uszczelnić opłaty?
Na sesji dyskutowano również o możliwości wprowadzenia systemu hybrydowego, w którym opłata za odpady w zabudowie wielorodzinnej byłaby powiązana z zużyciem wody. Pomysł ma ograniczyć problem osób, które faktycznie mieszkają w budynkach, ale nie są wykazywane w deklaracjach śmieciowych. Mechanizm jest prosty: jeśli ktoś mieszka w lokalu, korzysta z wody i najczęściej również wytwarza odpady. Zużycie wody może więc pomóc wykryć rozbieżności między liczbą mieszkańców zgłoszonych do systemu a rzeczywistym użytkowaniem lokali. Podczas sesji przywoływano przykłady Serocka i Wyszkowa – jednak warto podkreślić, że oba te samorządy w informacjach przekazanych naszej Redakcji zaznaczyły: metoda ta dotyczy wyłącznie budynków wielorodzinnych.
Podwyżka o 2 złote. Co dalej?
W głosowaniu 22 października Rada Miejska przyjęła podwyżkę opłaty za odpady segregowane z 35 do 37 zł miesięcznie od osoby. Stawka podwyższona wzrośnie z 70 do 74 zł. Nowe kwoty mają obowiązywać od 1 lutego 2027 r. Za uchwałą zagłosowało 14 radnych, przeciw było siedmiu (publikujemy tabelę z głosowania). Dla czteroosobowej rodziny segregującej odpady oznacza to wzrost o 8 zł miesięcznie, czyli 96 zł rocznie. Dla miasta zmiana ma przynieść dodatkowe wpływy, ale – jak wynika z wypowiedzi burmistrz – nie wystarczy do pełnego zbilansowania systemu. Padła również zapowiedź powrotu do tematu opłat na początku 2027 r. Czy to dobra metoda, aby co kwartał zastanawiać się, o ile podnieść stawkę? Trzeba również odpowiedzieć, dlaczego system wymaga tak dużych dopłat i jakie działania mogą je ograniczyć. Porównanie gmin pokazuje, że w sąsiedztwie Pułtuska funkcjonują stawki znacznie niższe. Nie dowodzi to samo w sobie, że wystarczy zmienić wykonawcę, ale powinno skłaniać do dokładnej analizy kosztów, warunków umów i możliwości zagospodarowania odpadów. Prywatne firmy, takie jak Błysk-Bis, działające w kilku gminach naszego powiatu, konkurują ceną bo mogą korzystać z własnych instalacji do sortowania oraz recyklingu, o czym wspominał radny Krysiak. Pułtuskie spółki komunalne takiego zaplecza najwyraźniej nie mają – dopiero starają się o stosowne opinie, zgody i zezwolenia. Horyzonty czasowe określone przez jednego z prezesów wskazywały na okres co najmniej pięciu lat potrzebnych na skompletowanie formalnych fundamentów pod konieczne inwestycje. Tymczasem Pułtusk od lat wspiera swoje spółki komunalne w różnych formach. Oczywiście samo wsparcie nie jest niczym nagannym, jeśli przynosi mieszkańcom wymierne korzyści. Pytanie brzmi jednak, czy skala tego wsparcia przekłada się na sprawniejszy i tańszy system. Tymczasem rachunek płacą mieszkańcy – bezpośrednio w opłatach i pośrednio w podatkach, z których finansowane są dopłaty.
Tygodnik Pułtuski będzie wracał do tej sprawy. Zarząd Eco Pułtusk Plus skierował przeciwko naszej redakcji pozew o ochronę dóbr osobistych po publikacji artykułu dotyczącego kontroli Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w spółce. W tamtym materiale przytoczyliśmy wprost informacje zawarte w protokole kontroli. Obecnie czekamy na wyjaśnienia pani burmistrz dotyczące między innymi kosztów obsługi prawnej związanej z postępowaniem przeciwko Tygodnikowi. Uważamy, że mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jakie koszty ponosi spółka komunalna w związku z takimi działaniami.
W kolejnych wydaniach, zgodnie z zapowiedzią, przedstawimy porównanie z sąsiednimi miastami i gminami kosztów wody i kanalizacji, ogrzewania, czynszów komunalnych, podatków lokalnych oraz opłat związanych z przedszkolami i szkołami. Chcemy pokazać nie tylko pojedyncze stawki, ale możliwie pełny obraz kosztów życia w gminach naszego regionu. Na jednej z letnich sesji padło szeroko komentowane twierdzenie, że "w Pułtusku tanio się żyje" – więc postanowiliśmy to po prostu sprawdzić, bo mieszkańcy mają zgoła inne zdanie...

