W miejscowości Kępiaste w gminie Pokrzywnica, pod koniec 2016 roku, rozegrała się tragedia, która wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami powiatu pułtuskiego. Policjanci odnaleźli na prywatnej posesji ciało noworodka ukryte w ziemi, pod starym żeliwnym kotłem. Matką chłopca była Alicja B. — kobieta, której dramatyczne losy kilka lat wcześniej poznała cała Polska. Do tej sprawy wracamy za sprawą nowego odcinka podcastu kryminalnego "Polskie Zbrodnie", opublikowanego kilka dni temu. Autorka szeroko omawia w nim pułtuski wątek historii, która łączy traumatyczną przeszłość, próbę ułożenia sobie życia na nowo i śmierć dziecka.
Dramat, który rozpoczął się na Podlasiu
Zanim Alicja B. trafiła na pierwsze strony gazet w związku ze śmiercią noworodka, była znana jako ofiara wieloletniej przemocy seksualnej ze strony własnego ojca. Przez lata wykorzystywał ją, dopuszczając się gwałtów, których konsekwencją były również ciąże. Dwoje dzieci urodzonych w wyniku tej przemocy zostało oddanych do adopcji. Sprawa wyszła na jaw, a ojciec Alicji został skazany na dziesięć lat pozbawienia wolności. W mediach zaczęto określać go mianem "polskiego Fritzla z Podlasia", nawiązując do głośnej sprawy austriackiego przestępcy, który przez lata więził i wykorzystywał własną córkę.
Historia Alicji była szeroko opisywana w ogólnopolskich mediach. Kobieta próbowała później odbudować swoje życie. Jej przeszłość nie była jednak łatwym rozdziałem, który można po prostu zamknąć. Po latach ponownie znalazła się w centrum sprawy kryminalnej, tym razem jako matka podejrzana o spowodowanie śmierci własnego dziecka. Alicja miała wówczas 29 lat.
Domek letniskowy w Kępiastem
Jesienią 2016 roku Alicja przebywała w niewielkim domku letniskowym na posesji należącej do jej partnera, Mieczysława. Nieruchomość znajdowała się w Kępiastem, w gminie Pokrzywnica, na terenie powiatu pułtuskiego. Nie był to typowy dom, w którym para prowadziła wspólne życie. Kobieta spędzała tam dużo czasu sama, a mężczyzna przyjeżdżał, przywożąc jej żywność, papierosy i inne potrzebne rzeczy.
Z relacji przedstawionej w podcaście wynika, że Alicja miała ograniczone możliwości finansowe i w wielu codziennych sprawach polegała na partnerze. Jednocześnie zachowane informacje nie wskazywały, by od początku ich znajomość przebiegała w atmosferze nieustannych konfliktów. Kobieta wysyłała Mieczysławowi czułe wiadomości i wiązała z relacją nadzieje na trwały związek.
W 2016 roku Alicja ponownie zaszła w ciążę. Była to jej kolejna ciąża, jednak tym razem nie powiedziała o niej partnerowi. Początkowo mogła ukrywać zmiany w wyglądzie, ale z upływem miesięcy stawało się to coraz trudniejsze. Mieczysław zauważał, że jej brzuch rośnie, i pytał wprost, czy spodziewa się dziecka. Alicja zaprzeczała, tłumacząc swój wygląd problemami zdrowotnymi. W różnych relacjach pojawiały się wyjaśnienia dotyczące guza, torbieli lub innej dolegliwości.
Dlaczego kobieta ukrywała ciążę, pozostawało jednym z najważniejszych pytań tej historii. Alicja miała później mówić o strachu przed reakcją partnera. Mieczysław zaprzeczał, by chciał, aby pozbyła się dziecka. Według relacji podcastu namawiał ją natomiast na konsultację lekarską. Ostatecznie kobieta zgodziła się na wizytę u ginekologa.
Badanie wykazało oznaki niedawnego porodu. Lekarka zaczęła zadawać pytania, na które Alicja nie potrafiła przedstawić wiarygodnych wyjaśnień. Najważniejsze dotyczyło dziecka: skoro pacjentka niedawno urodziła, gdzie znajdował się noworodek? Brak informacji o hospitalizacji i brak przekonującego wyjaśnienia sprawiły, że sprawa trafiła do odpowiednich służb.
Najpierw przesłuchanie, później poszukiwania
2 grudnia 2016 roku Mieczysław został wezwany na komisariat policji w Pułtusku i przesłuchany w charakterze świadka. Opowiedział funkcjonariuszom o ostatnich tygodniach, zachowaniu Alicji oraz jej tłumaczeniach dotyczących problemów zdrowotnych. Nie był wówczas przesłuchiwany jako podejrzany o śmierć dziecka.
Alicja nadal utrzymywała, że nie urodziła dziecka, a problem zdrowotny miał zakończyć się wydaleniem dużego skrzepu. Twierdziła, że to właśnie taki przedmiot zakopała na posesji. Policjanci pojechali do Kępiastych, aby sprawdzić wskazane miejsce.
Pierwsze poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Był początek grudnia, szybko zapadał zmrok, a funkcjonariusze nie odnaleźli niczego, co pozwoliłoby wyjaśnić zagadkę. Kluczowa okazała się jednak informacja od ginekologa, którego badanie wskazywało, że kobieta rzeczywiście niedawno rodziła. Poszukiwania należało kontynuować.
10 grudnia policjanci ponownie pojawili się na posesji. Tym razem dokładniej sprawdzali teren, zwracając uwagę na przedmioty znajdujące się w ogrodzie. Ich uwagę przykuł stary, żeliwny kocioł. Po sprawdzeniu ziemi pod nim odnaleźli zakopany worek. W środku znajdowało się ciało noworodka.
To odkrycie przesądziło o dalszym kierunku śledztwa. Sprawą zajęły się organy ścigania, a Alicja została zatrzymana. Wiadomość o odnalezieniu ciała dziecka na terenie gminy Pokrzywnica odbiła się szerokim echem także poza powiatem pułtuskim.
Co wykazały badania?
Samo odnalezienie ciała nie odpowiadało jeszcze na wszystkie pytania. Konieczne było ustalenie, czy chłopiec urodził się żywy i co doprowadziło do jego śmierci. Badania wykazały, że dziecko było żywe, dojrzałe i zdolne do życia poza organizmem matki. Przyczyną śmierci było uduszenie.
Według ustaleń śledczych, Alicja urodziła chłopca pod koniec listopada 2016 roku, a następnie pozbawiła go życia i ukryła ciało na posesji. Kobieta nie wezwała pomocy ani nie zgłosiła porodu. W toku postępowania znaczenie miały zarówno wyniki badań, jak i wyjaśnienia oskarżonej dotyczące przebiegu wydarzeń.
Ważne było również ustalenie, jak zakwalifikować czyn w świetle prawa. Polskie przepisy przewidują odrębne przestępstwo dzieciobójstwa — zabicia dziecka przez matkę w okresie porodu pod wpływem jego przebiegu. Właśnie w tej kategorii rozpatrywano odpowiedzialność Alicji. Nie oznacza to, że sąd pomijał śmierć dziecka, lecz że przy ocenie odpowiedzialności karnej brał pod uwagę szczególne okoliczności związane z porodem.
Wyrok i powrót do sprawy po latach
Sprawa trafiła przed Sąd Okręgowy w Ostrołęce. W pierwszej instancji Alicja B. została skazana na sześć miesięcy pozbawienia wolności. Wyrok wzbudził sprzeciw prokuratury, która domagała się surowszej kary. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, który w lipcu 2018 roku podwyższył karę do roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Rozstrzygnięcie było prawomocne.
Do historii wracamy dziś za sprawą podcastu "Polskie Zbrodnie", który przypomina okoliczności sprawy i szeroko omawia jej pułtuski wątek. To okazja, by ponownie przyjrzeć się wydarzeniom, które rozegrały się na terenie naszego powiatu: od ukrywanej ciąży, przez wizytę u lekarza i pierwsze działania policji, aż po odnalezienie ciała noworodka na posesji w Kępiastem.
Historia Alicji jest trudna do sprowadzenia do jednej etykiety. Jej przeszłość naznaczyła wieloletnia przemoc, której dopuścił się własny ojciec. Nie zmienia to jednak faktu, że w sprawie śmierci jej syna sąd orzekł odpowiedzialność karną. Dla mieszkańców powiatu pułtuskiego pozostaje przede wszystkim pamięć o dramatycznym odkryciu z grudnia 2016 roku — i o śledztwie, które rozpoczęło się od niepokojących ustaleń lekarki, jej czujności i uporu, a zakończyło odnalezieniem ciała dziecka w przydomowym ogrodzie.
ED
