Ewelina Wielechowska, dyrektorka MCKiS, witając podróżniczkę, powiedziała o niej:
- Szuka miejsc niekomercyjnych, interesują ją głównie dzikie plemiona i takie miejsca, do których biura podróży nie docierają. Pokazuje oblicze świata z zupełnie innej strony niż biura podróży. Udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych – zaczęła podróżować dopiero na emeryturze.
- Jak powiedziała pani dyrektor, to miejsca niekomercyjne są lejtmotywem moich podróży. Tytułem wstępu jeszcze dwa zdania o sobie. Jak państwo widzicie, jestem jedną z was, seniorką, najstarszą starowinką – jak o sobie mówię i późno zaczęłam podróżować, bo będąc nauczycielem z dwójką dzieci, mąż nie żyje od wielu lat, nie było mi łatwo. Postawiłam wszystko na jedną kartę, mimo że z różnych powodów było mi podwójnie ciężko, ale mama mi powtarzała, że to co zobaczę, tego nikt mi nie zabierze.
Przed laty, na film dokumentalny o Korowajach patrzyła jak urzeczona, marząc o podróżach, na które nie było ją stać. To była relacja z pierwszej ekspedycji, która dotarła do Korowajów. – Tak sobie marzyłam, że może kiedyś do Paryża sobie pojadę, ale na Papuę to na pewno nie. I o tym NA PEWNO NIE, opowiem dziś.
To była niezwykle ciekawa opowieść o państwie Papua Nowa Gwinea, o jej rdzennych mieszkańcach - Korowajach, mieszkających na drzewach, wierzących w duchy i kontaktujących się z nimi.
W podróżach dla A. Pogorzelskiej najważniejsi są ludzie, ci, którzy budują świat, swój świat, stąd poszukiwanie Korowajów, nomadów, stąd też dwudniowa podróż łodzią w tropikalnej ulewie i cztery dni marszu przez las deszczowy.
Wiele różnych, barwnych opowieści... Szkoda tylko, że szkoły nie reagują na zaproszenia MCKiS, bo dla uczniów spotkanie z taką podróżniczką jak Anita Pogorzelska (była nauczycielką klas młodszych) to lekcja nad lekcjami.
GMD
