Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 listopada 2026 07:27
Reklama

W Strzyżach wszystko "zgodnie z projektem" - tylko jak tam dojechać?

Miesiąc temu w artykule o najkrótszej ścieżce rowerowej w Polsce opisaliśmy nowe rozwiązania drogowe, które dramatycznie utrudniły lub wręcz uniemożliwiły dojazd do części nieruchomości w Strzyżach. W minioną sobotę znów pojechaliśmy na miejsce i sprawdziliśmy, jak wygląda rzeczywistość. Zdjęcia mówią same za siebie.

W artykule sprzed miesiąca cytowaliśmy wypowiedzi mieszkańców, którzy już wtedy alarmowali, że absurdalnie zwężone jezdnie i źle wyprofilowane łuki mogą skutecznie utrudnić, a w niektórych przypadkach wręcz uniemożliwić dojazd do posesji. Cytowaliśmy rzeczowe uwagi kierowców / operatorów dużych samochodów. Śmieciarki, szambiarki czy pojazdy pomocy drogowej to bardzo duże i ciężkie auta. Ich kierowcy oglądając nowe jezdnie, wyprofilowane łuki na zjazdach i niezrozumiałą "ciasnotę" dróg dojazdowych zapowiadali, że przy takim układzie drogowym manewrowanie będzie poważnym problemem. Minął miesiąc. W sobotę, 24 października, wykonaliśmy kilka zdjęć, które pokazują, jak wygląda sytuacja na miejscu.

Fotografie dedykujemy autorom tych rozwiązań. Można by wręcz zażartować: szanowny projektancie, zamknij oczy, pomyśl sobie "Boże, daj mi znak", a potem otwórz oczy i obejrzyj zdjęcia. Może wówczas łatwiej będzie zrozumieć, dlaczego mieszkańcy od początku zgłaszali zastrzeżenia. Co ważne: na tym odcinku tak zwany "pas drogi", czyli miejsce limitowane granicą geodezyjną działki drogowej jest bardzo szeroki. Jest miejsce na szeroką jezdnię, na rowy odwadniające, pobocze i inne elementy infrastruktury drogowej.

Osobny obrazek stanowi ekran dźwiękochłonny. Jego elementy leżą przy drodze, a konstrukcja w tym miejscu wygląda tak, jakby panele rozpoczęły już samodzielny demontaż. Coś tam najwyraźniej "nie pykło" – albo może wręcz przeciwnie: "pykło"...i się poskładało. To już jednak przede wszystkim ból głowy wykonawcy i nadzoru nad realizacją inwestycji.

Redakcja nadal oczekuje na wyjaśnienia Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad dotyczące rozwiązań zastosowanych w Strzyżach. Nie chodzi o szukanie dziury w całym ani o krytykowanie inwestycji dla samej krytyki. Chodzi o podstawową sprawę: droga ma służyć ludziom, a nie zmuszać ich do zastanawiania się, czy śmieciarka odbierze odpady, szambiarka dojedzie do posesji i czy większy samochód zdoła pokonać zakręt bez zahaczenia o oznakowanie. Na nowej drodze serwisowej "D2" zdaniem GDDKiA mają mijać się autobusy komunikacji publicznej, tyle tylko, że autobus z lusterkami ma szerokość około 2,9 m, a jezdnia ma 3,5 m szerokości (na dwóch "mijankach" niespełna 5 m). Taka ciekawostka, której jakoś nie dajemy rady objąć wyobraźnią.

Gdy tylko wpłynie do redakcji odpowiedź krajowych drogowców, opublikujemy ją na łamach "Tygodnika Pułtuskiego".

ZCZ


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama