W artykule sprzed miesiąca cytowaliśmy wypowiedzi mieszkańców, którzy już wtedy alarmowali, że absurdalnie zwężone jezdnie i źle wyprofilowane łuki mogą skutecznie utrudnić, a w niektórych przypadkach wręcz uniemożliwić dojazd do posesji. Cytowaliśmy rzeczowe uwagi kierowców / operatorów dużych samochodów. Śmieciarki, szambiarki czy pojazdy pomocy drogowej to bardzo duże i ciężkie auta. Ich kierowcy oglądając nowe jezdnie, wyprofilowane łuki na zjazdach i niezrozumiałą "ciasnotę" dróg dojazdowych zapowiadali, że przy takim układzie drogowym manewrowanie będzie poważnym problemem. Minął miesiąc. W sobotę, 24 października, wykonaliśmy kilka zdjęć, które pokazują, jak wygląda sytuacja na miejscu.
Fotografie dedykujemy autorom tych rozwiązań. Można by wręcz zażartować: szanowny projektancie, zamknij oczy, pomyśl sobie "Boże, daj mi znak", a potem otwórz oczy i obejrzyj zdjęcia. Może wówczas łatwiej będzie zrozumieć, dlaczego mieszkańcy od początku zgłaszali zastrzeżenia. Co ważne: na tym odcinku tak zwany "pas drogi", czyli miejsce limitowane granicą geodezyjną działki drogowej jest bardzo szeroki. Jest miejsce na szeroką jezdnię, na rowy odwadniające, pobocze i inne elementy infrastruktury drogowej.
Osobny obrazek stanowi ekran dźwiękochłonny. Jego elementy leżą przy drodze, a konstrukcja w tym miejscu wygląda tak, jakby panele rozpoczęły już samodzielny demontaż. Coś tam najwyraźniej "nie pykło" – albo może wręcz przeciwnie: "pykło"...i się poskładało. To już jednak przede wszystkim ból głowy wykonawcy i nadzoru nad realizacją inwestycji.
Redakcja nadal oczekuje na wyjaśnienia Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad dotyczące rozwiązań zastosowanych w Strzyżach. Nie chodzi o szukanie dziury w całym ani o krytykowanie inwestycji dla samej krytyki. Chodzi o podstawową sprawę: droga ma służyć ludziom, a nie zmuszać ich do zastanawiania się, czy śmieciarka odbierze odpady, szambiarka dojedzie do posesji i czy większy samochód zdoła pokonać zakręt bez zahaczenia o oznakowanie. Na nowej drodze serwisowej "D2" zdaniem GDDKiA mają mijać się autobusy komunikacji publicznej, tyle tylko, że autobus z lusterkami ma szerokość około 2,9 m, a jezdnia ma 3,5 m szerokości (na dwóch "mijankach" niespełna 5 m). Taka ciekawostka, której jakoś nie dajemy rady objąć wyobraźnią.
Gdy tylko wpłynie do redakcji odpowiedź krajowych drogowców, opublikujemy ją na łamach "Tygodnika Pułtuskiego".
ZCZ
