Odzyskiwanie baterii – nie tylko "paluszki"
W internecie wciąż można znaleźć opinie, że samochody elektryczne rzekomo są z gruntu nieekologiczne, bo ich akumulatorów nie da się skutecznie poddać recyklingowi. To nieprawda. W Polsce działają już zakłady przetwarzające baterie litowo-jonowe, w tym akumulatory z samochodów elektrycznych. Przykładem są instalacje w Zawierciu i dolnośląskim Wszemirowie, gdzie rozwijane są technologie pozwalające odzyskiwać cenne surowce. Nie oznacza to, że recykling baterii litowych jest prosty i bezstratny, ale twierdzenie o niemożności odzysku materiałów z baterii samochodowych jest żałosną propagandą wymierzoną w hamowanie elektromobilności. Duże akumulatory trafiają do wyspecjalizowanych instalacji, a ich obieg podlega określonym procedurom. Dramatycznie wygląda sytuacja z gigantycznymi ilościami małych pastylkowych baterii, ukrytych w przeróżnych drobnych elektronicznych urządzeniach, które często wyrzucamy razem z innymi śmieciami.
Miliony małych baterii poza systemem
Co dzieje się z bateriami z tanich, grających, świecących, często jednorazowych zabawek? A co z małymi ogniwami z elektronicznych zniczy led, które po kilku dniach przestają działać? Znikoma ilość trafia do odpowiednich punktów zbiórki, większość niestety ląduje w odpadach zmieszanych.
Skala problemu jest duża. Według Eurostatu w 2023 roku na rynek Unii Europejskiej trafiło 231 tys. ton baterii przenośnych, a do recyklingu zebrano 117 tys. ton zużytych baterii. To około połowa wielkości sprzedaży – najwyraźniej niemal połowa nie trafia do właściwego systemu zbiórki. Rynek wszystkich rodzajów zniczy w Polsce w 2025 roku oszacowano na poziomie 300 milionów sztuk – a udział lampek ledowych zbliża się już do 20%. Dlatego pomysł wyodrębnienia na cmentarzach osobnego systemu pojemników dla odpadów elektronicznych wydaje się bardzo istotny. Czerwone pojemniki mają służyć właśnie zużytym bateriom, lampkom LED i drobnym elektroodpadom. Warunek jest jeden: muszą rzeczywiście stanąć na cmentarzach, a odwiedzający groby muszą wiedzieć, do czego służą.
Koniec wielkich kontenerów na wszystko?
Kto odwiedza cmentarze (nie tylko 1 listopada) zna ten widok: wielkie kontenery wypełnione po brzegi plastikowymi kwiatami, wypalonymi wkładami, szkłem, ziemią, liśćmi i wszystkim, co akurat zdjęto z grobów. To rozwiązanie tylko pozornie rozwiązuje problem zapewnienia czystości w nekropoliach. Odpady zmieszane znacznie trudniej zagospodarować, a ich segregowanie i przetwarzanie są bardzo kosztowne. Nie trzeba chyba dodawać, że te wysokie opłaty za wywóz śmieci ostatecznie przekładane są przez zarządców cmentarzy na nas wszystkich, płacących za rodzinne groby. Zapewne możemy się w nieodległej przyszłości spodziewać wprowadzenia na terenie cmentarzy systemów lokalnej segregacji i osobnych pojemników na różne grupy odpadów. Osobno znicze led na baterie, osobno odpady roślinne i zgrabiane z grobów liście, w odpowiednio oznaczonych pojemnikach kwiaty i ozdoby plastikowe. Niestety nie każdy plastikowy wieniec jest tylko z jednego rodzaju plastiku, do tego dochodzą często metalowe szkielety, nie każdy szklany znicz można po prostu wrzucić do pojemnika na szkło. Najpierw trzeba oddzielić szkło od metalowej pokrywki, plastikowych elementów i wkładu. Czy okażemy się na tyle zdyscyplinowani, żeby stosować się do zasad segregacji? Tymczasem chyba nie powinniśmy zakładać, że jeszcze przed tegorocznym świętem system czerwonych pojemników na ledowe zużyte znicze pojawi się na cmentarzach w naszym powiecie. To wymaga woli i decyzji zarządców, odpowiednich pojemników i uruchomienia systemu odbioru takich odpadów.
Co z opłatami za groby?
Równolegle wraca temat zasad pobierania opłat za korzystanie z cmentarzy komunalnych. Rząd pracuje nad zmianami przepisów dotyczących pochówków i funkcjonowania nekropolii. Obecne regulacje pochodzą z 1959 roku i zdecydowanie wymagają dostosowania do dzisiejszych realiów. Tu istotna uwaga: na razie prowadzone są w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji prace nad reformą, więc obecnie nadal obowiązują stawki i zasady przyjęte w połowie XX wieku. Warto jednak już teraz zadać pytanie: jeśli zmienią się zasady dotyczące nekropolii komunalnych, co stanie się z opłatami na cmentarzach wyznaniowych? Dla rodzin utrzymujących groby bliskich najważniejsze będzie więc nie tylko to, czy przy alejkach pojawią się czerwone pojemniki, ale również to, czy nowy system opracowywany przez MSWiA przełoży się na wysokość opłat cmentarnych.
ZCZ
