Życie nie znosi pustki - a kierowcy zawsze jakoś sobie poradzą. Na drogowym dziwolągu w Strzyżach, czyli na najkrótszej ścieżce rowerowej w Polsce, która prowadzi znikąd donikąd, sporo się działo, od czasu naszego artykułu sprzed tygodnia. Obok osadzonych w jezdni słupków, kierujący jakoś jednak dawali radę się przeciskać - więc najprawdopodobniej drogowcy dostawili tam kilka przenośnych znaków w czerwono-białe kreskowania. Dzięki temu na dobrą sprawę już się nie da wjechać na ścieżkę rowerową nawet... rowerem. Efekt? Kierowcy już znaleźli alternatywną drogę "po trawie" i jak widać na zdjęciu "ruch odbywa się bez zakłóceń", a sądząc po śladach na asfaltowej nawierzchni szosy krajowej częstotliwość przejazdów jest niemała. Co wymyślą drogowcy, żeby jeszcze skuteczniej zablokować wjazd w tym miejscu? Może da się tam wybudować jakąś zapadnię? A może tablica "UWAGA - MINY"?
Reklama
Data dodania:
15.10.2026 17:27
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
