Jej rola SŁUŻĄCEJ w spektaklu RADCY PANA RADCY Michała Bałuckiego w reżyserii Sylwii Grzesiak i Karoliny Ambroziak-Sawickiej nie była pierwszą w jej scenicznym życiu. A jak zagrała? Dynamicznie. Z impetem oddawała się scenicznym pracom domowym, a swoją rolę zaznaczyła mimiką, grą twarzy i ciała. Artystycznym nerwem. To już młodziutka aktoreczka ze sporym potencjałem teatralnym.
W RADCACH PANA RADCY zagrała z mamą, Sylwią. Jak rodzicielka odebrała jej rolę? – Mama to mój wzór do naśladowania, powiem, że nie była zadowolona z... siebie w roli Ewy, żony Piotra, ale według mnie zagrała bardzo dobrze. Jest fenomenalną aktorką pod względem dykcji, mimiki, uwielbiam jej styl bycia na scenie. W jaki sposób mama uczy się swoich ról? Na próbach. A Ja? Ja miałam wypowiedzi jednozdaniowe, umiałam je już po pierwszych próbach – mówi Blanka, która w dzieciństwie nie bawiła się w teatr, ale bardzo chciała śpiewać.
– Śpiewałam wszystko, co się dało, też piosenki, które śpiewała mama. Teatru "spróbowałam", dzięki mamie, chociaż w szkole też występowałam: recytowałam, śpiewałam, zajęłam drugie miejsce w powiatowym konkursie SYRENKA WARSZAWSKA – pół recytowałam, pół śpiewałam wiersz Józefa Andrzeja Szczepańskiego. Moja pierwsza próba teatralna, a miałam wówczas 5 lat, to rola niema DUSZKA w spektaklu pani Dorotki Polewaczyk podczas konkursu PTA-K, potem śpiewałam, również na PTAK-u, z mamą i wnuczkiem pani Polewaczyk. To był utwór "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy". Grałam również w PASTORAŁCE i programie powstańczym.
Blanka w ogóle lubi teatr, film, aktorów, ceni Agatę Kuleszę, Millie Bobby Brown...
Jeśli chodzi o rolę Służącej, to chodziła za mamą i prosiła, by ją obsadziła w spektaklu RADCY PANA RADCY. – I mama się zgodziła praktycznie od razu. W utworze Bałuckiego nie występuje Służąca lecz Służący i ja na pierwszych próbach tylko czytałam, co on mówi. Potem już jego kwestie stały się moimi. Chciałam grać, akurat na tę rolę był wakat i tak zagrałam Służącą. Nie jest to jakaś duża rola, chociaż istotna. Próby odbywały się u mnie w domu, nie mamy gdzie ich odbywać. Na własnej kanapie, bo meble, które zagrały w spektaklu to nasze, domowe. A kurz, który wytrzepywałam z meblowych pokrowców to talk dziecięcy.
Pytam Blankę o jakieś sceniczne wpadki. Mówi, że owszem, że była jedna.
– Zapomniałam odkryć aktorkę ukrytą pod jakimś okryciem – mówi - odeszłam od niej, ale zawróciłam... Widzowie się nie zorientowali. Speszyła mnie moja nieuwaga. W ogóle przed wejściem na scenę prawie się popłakałam, dostałam ataku paniki, potwornie się zestresowałam. Ja nie wiedziałam, że tak mnie to weźmie, owszem, delikatnie się zawsze stresowałam, ale nie tak jak ostatnio. Raczej dostawałam takiego motywującego stresu... Gdyby nie mój kolega teatralny, Dawid Wielgo, to ja bym nie wyszła na scenę. Bardzo mnie wsparł psychicznie, uspokoił. Olga Grzywacz i Dawid to cudowne osoby. Dawid powiedział: - "No, dawaj!" – i tak weszłam na scenę. Mama była przerażona trochę. I powiem, że my stworzyliśmy taką rodzinę teatralną, ja po dwóch dniach niewidzenia się z naszą grupą, już za nią tęsknię. Troszczymy się o siebie. Pomagamy sobie.
Mimo paraliżującego stresu, Blanka doskonale pamięta, co mówiła. Przytacza swoje najdłuższe kwestie: "Proszę pana, tamten pan z drugiego piętra przypomina panu, że u niego podłoga jest nienaprawiona, choć pan mu obiecał już przed miesiącem" i "Jacyś państwo chcę obejrzeć to mieszkanie obok", i "Oni sami chcieliby z panem rozmawiać".
Kostium sceniczny panny służącej Blanka miała jak z obrazka. - Góra stroju kupiona w jakimś H&M-ie, spódnica z uroczystości zakończenia ósmych klas, buty moje, stare, za małe, ale nie czułam dyskomfortu. Inne zmartwienia miałam na głowie.
Ale, że wszystko co dobre, dobrze się kończy, Blanka była z siebie bardzo zadowolona, nawet dumna – nie pomyliła się i pokonała stres, a po spektaklu była... wilczo głodna.
Co jeszcze? Blanka ma nadzieję, że stanie jeszcze z mamą na scenie, że będą następne projekty... Tymczasem oddaje się innym sztukom: rysuje, śpiewa, pisze, tworzy biżuterię...
Taka to fajna SŁUŻĄCA!
GRAża
