Zawody organizowane są od 5 lat w różnych częściach Polski. Pomysłodawczynią i organizatorką jest była zawodniczka, która sama zaczynała od amatorskich startów. – Kiedyś ktoś dał mi możliwość wejścia do tego świata. Dzisiaj chcę otwierać te same drzwi przed innymi – mówi Anna Jachimek.
Jak to działa?
Do startu w Taurus Sea-Doo Cup potrzebny jest jedynie patent sternika motorowodnego i jednodniowe ubezpieczenie obejmujące sporty wysokiego ryzyka. Resztę zapewniają organizatorzy: skuter Sea-Doo Spark – przygotowany i zatankowany, kask oraz kamizelka. Zawody odbywają się w klasach dla młodzieży, kobiet i mężczyzn. Rywalizacja toczy się na torze slalomowym i jest wyścigiem na czas – dwóch zawodników startuje obok siebie, każdy walczy o swój najlepszy wynik. Przebieg zawodów nadzorują sędziowie Polskiego Związku Motorowodnego i Narciarstwa Wodnego, co gwarantuje profesjonalną oprawę i bezpieczeństwo.
Bezpieczeństwo przede wszystkim
Organizatorzy kładą ogromny nacisk na bezpieczeństwo. – Chcemy pokazywać, że kask na głowie nie jest „passe”, a kamizelka na wodzie to podstawa. Adrenalina, prędkość i dobra zabawa mogą i powinny iść w parze z odpowiedzialnością – podkreślają. To ważny element całego projektu – pokazanie, że sporty motorowodne mogą być uprawiane bezpiecznie, z zachowaniem wszystkich zasad, a jednocześnie dostarczać niezapomnianych emocji.
Zawody odwiedzają różne zakątki Polski – w sezonie 2026 były w Smardzewicach, Tęgoborzu, Rogoźnie, Ostrowie Warckim nad Jeziorskiem. Finał odbędzie się na Mazurach, w malowniczej scenerii Starych Sadów. Organizatorzy chcą w ten sposób promować nie tylko sport, ale także piękne miejsca widziane od strony wody.

Dla każdego, kto ma odwagę
Każdy uczestnik otrzymuje pamiątkową koszulkę, a wśród osób, które nie staną na podium, losowane są dodatkowe nagrody ufundowane przez Taurus Sea Power i Sea-Doo. To sprawia, że zawody są przyjazne dla wszystkich – zarówno dla tych, którzy liczą na zwycięstwo, jak i dla debiutantów, dla których sam start jest już sukcesem.
– Skuter jest. Paliwo jest. Kask i kamizelka są. Zawodnik przywozi patent, ubezpieczenie i trochę odwagi. Reszta jest po naszej stronie – zachęcają organizatorzy.
Finał Taurus Sea-Doo Cup to szansa dla zwykłych ludzi, którzy chcą przekroczyć granicę między oglądaniem sportu a prawdziwym startem w zawodach. Emocje, przygotowania, pierwsze starty, rywalizacja dwóch skuterów na torze, praca sędziów i zasady bezpieczeństwa – to wszystko będzie można zobaczyć 5 września w Starych Sadach.
Organizatorzy zapewniają możliwość rozmów z zawodnikami, sędziami i organizatorami oraz udostępniają materiały z wcześniejszych rund. To doskonała okazja, by poznać kulisy amatorskiego wyścigowego świata i zobaczyć, że sporty wodne są dostępne dla każdego.
