Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 28 sierpnia 2026 06:13
Reklama
Reklama

NASI KLIENCI MÓWIĄ: BĘDZIEMY WAS POLECAĆ

Z Dariuszem Bocheńskim, właścicielem pracowni HANDCRAFT WARSAW, Pułtuszczaninem, rozmawia Grażyna M. Dzierżanowska

Otworzyłem ją w 2023 roku. Wcześniej pracowałem u dzisiejszej konkurencji, ponad osiem lat. Kiedyś jedna z klientek zasugerowała, żebym otworzył swój punkt, swoją działalność. Powiedziałem: "NIE, nigdy w życiu". Do decyzji o swojej pracowni musiałem dorosnąć. Nie była ona łatwa ani prosta, dużo stresu przy tym było, ale czas pokazał, że się opłaciło. Moja pracownia to HANDCRAFT WARSAW, takie SPA dla torebek i butów.

A jak to się stało, że trafił Pan do pracowni, która jest obecnie konkurencją dla HANDCRAFT-u?

To był przypadek, rodzinny. Przyszła żona właściciela zaprosiła mnie, moich rodziców i moich braci na swój ślub i wesele. I ten właśnie właściciel powiedział, że szuka pracowników do swojej pracowni. I tak się w niej znalazłem.

Czyli, zakładając swoją pracownię, miał już Pan ośmioletnie doświadczenie w tej niełatwej, ale ciekawej pracy...

Tak. Najważniejsza w mojej pracy jest umiejętność dorabiania kolorów. Niestety, ja jej nie posiadam, więc muszę się wspomagać doświadczonymi pracownikami, mającymi taką umiejętność. Nie jest to łatwe, nie jest proste, chociaż na pierwszy rzut oka nie powinno to dobieranie kolorów sprawiać problemów. A jest to naprawdę bardzo bardzo duża sztuka.

Pomówmy o torebkach, bez których kobiety nie mogą się obejść. Trafiają do Pana torebki i torebeczki, które straciły barwę, są rozprute, mają zepsute zameczki... Jakie jeszcze?

W większości przypadków mają wytarcia na rogach, utratę pigmentu skóry. Często też się zdarzają uszkodzone zamki błyskawiczne czy rączki. Wymiana rączek to praca dość specyficzna, ponieważ większość ich jest szyta ręcznie. Trzeba uważać, żeby zachować oryginalny zestaw nici i oryginalną fakturę skóry. No i ta barwa. Owszem, podejmujemy się odnowy od A do Z, ale informujemy klientkę, że jeśli naprawimy podstawowy element, na przykład suwak, to wówczas będziemy się zajmować również renowacją. Nie mamy filozofii naciągania nikogo. Wszystko konsultujemy z klientami.

Panie wracają do pracowni z kolejnymi torebkami?

Tak, wracają. Mamy naprawdę bardzo duży odsetek klientek, które przychodzą do nas po raz kolejny. Jeśli chodzi o ich wiek, to od nastolatek po bardzo dojrzałe panie. Nasze klientki są wspaniałe, najlepsze na świecie i nie mówię tego pod wywiad. Nasi klienci są naprawdę wspaniali, kocham ich, kocham to, co robię. Nasza praca daje nam satysfakcję, a klientom duże zadowolenie, dostrzegamy je. Cieszymy się, gdy słyszymy, że uratowana torebka jest jak nowa...

Zapewne bardzo dawne torebki, z historią, też się zdarzają.

Tak, czterdziestoletnie, nawet pięćdziesięcioletnie. Duża część tych leciwych torebek jest rodzimej produkcji, niestety, nie potrafię wymienić ich marek. To torebki bardzo dobrej jakości, z bardzo dobrej skóry.

Panowie odnawiają torby ze sztucznego tworzywa? Ze szlachetnych materiałów, np. z jedwabiu? Haftowane?

Głównie ze skóry, skóra podobna jest bardzo ciężka do naprawy, więc z reguły odmawiamy odnowy takiej torebki, a haftowana się jeszcze nie zdarzyła.

Torebki markowe, dużo ich w Pana pracowni?

Bardzo dużo. Masa.

Jak jest wyceniana praca przy ich odnowie, też przy torebkach no name?

Oczywiście wyceniamy indywidualnie, od dwustu złotych po nawet czterysta-sześćset złotych.

Pierwsza torebka w Pana rękach? Została w pamięci?

Tak, pamiętam ją, to była torebka mojej koleżanki, dzieło Chanel, z tweedu. Bałem się zostawiać ją w samochodzie, nosiłem ją przy sobie. Była piękna, jasny tweed, delikatne ślady użytkowania, tylko do wyczyszczenia. Tu dodam, że trafiają się torebki bardzo zniszczone.

A ze skóry krokodyla? Węża?

Zdarzyła mi się torebka z krokodyla, jej właścicielka wprost namawiała mnie, żebym cokolwiek z nią zrobił. Ale ona tego nie wymagała, była w dobrym stanie, zaleciłam środki do delikatnego nawilżania skóry. Nadmienię, że też nie napracowałem się przy pięknej, czarnej zamszowej torebce Chanel, to był mały kuferek. Pani powiedziała, że jest czterdziestoletnia i towarzyszyła jej do... ślubu. Prosiła, żeby tylko delikatnie ją traktować, delikatnie...

Zdarzyła się torebka, której nie udało się przywrócić do życia?

Była taka, przedwojenna czy okresu wojny. Bardzo zniszczona, z wieloma metalowymi elementami, takich już nie mogliśmy dokupić czy dorobić. Odmówiłem renowacji z ciężkim sercem, odkładałem tę przykrą dla właścicielki informację.

Pan ma rozeznanie w kwestii ulubionych kolorów torebek. Jakie to kolory?

Najczęściej to kolor czarny, biały rzadko się zdarza, jak czerwony. Wczoraj mieliśmy w odnowie torebkę Louisa Vuittona. A markowe kosze? Zdarzają się pojedyncze sztuki z elementami skórzanymi, z uszkodzonymi elementami. Dodam: nie spodziewałem się, że w naszym społeczeństwie ludzie mają tak wiele markowych torebek, tych współcześnie kupionych i dawnych, wyciągniętych z zakamarków. Do nas można również przesłać przedmioty do renowacji, z kraju czy zza granicy.

A Pana ulubiony model torby męskiej?

To torebka Diora, na ramię.

Ja tak o tych torebkach i torebeczkach, ale przecież pracownia zajmuje się też paskami, butami, kurtkami ze skóry...

Również, chociaż paski rzadko zdarzają się do renowacji, można je policzyć na palcach jednej ręki. Dokonujemy również odnowy butów, zarówno damskich, jak i męskich, najczęściej sportowych, sneakersów i pantofli. Męskie buty częściej się psują, nie wiadomo czemu. Najczęściej pracujemy nad naprawą napiętek, wycierają się. Panie najczęściej przynoszą szpilki, w których zdarty jest obcas, zdarta skóra, zniszczone fleczki. Stosunkowo często prowadzimy renowację portfeli. Raz zdarzył się... piórnik. Ludzie mówią, że przynoszą nam te przedmioty ze względu na sentyment, nawet gdy odnowa przekroczy wartość rzeczy. Odnawiamy też kurtki skórzane i czyścimy kurtki zamszowe.

Na koniec naszej miłej rozmowy: jaka jest Pana pracownia i ile osób w niej pracuje?

Obecnie to troje pracowników wyspecjalizowanych w swojej sekcji. Ja najczęściej czyszczę skórę i przygotowuję ją pod dalsze zabiegi odnowy, Maciek zajmuje się usługami szewskimi i odnową butów, Gosia głównie renowacją, malowaniem, dobieraniem koloru, Agnieszka też się zajmuje renowacją i dorabianiem koloru torebek. To panie studiujące na ASP. Trzeba przyznać, że kolory dorabiają perfekcyjnie.

A pracownia?

Fajna jest, jak atmosfera w niej. Klienci podkreślają estetykę naszej pracowni, rzadko spotykaną. Niedawno była pani, która urządziła lokal, dumnie pokazywała go swojej córeczce... I tak, dzięki zadowoleniu naszych klientów, też dzięki wyglądowi naszej pracowni, klienci mówią: BĘDZIEMY WAS POLECAĆ!

Jak to dobrze, że natrafiliśmy na siebie, Panie Dariuszu. Dziękuję.

 

Zdjęcia – Dariusz Bocheński

 

Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama