Rada Miejska w Pułtusku przyjęła plan ogólny gminy. Za uchwałą opowiedziało się 15 z 18 głosujących radnych, a trzy osoby wstrzymały się od głosu. Przed głosowaniem odbyła się długa i momentami bardzo emocjonalna dyskusja. Radni wskazywali zarówno na ograniczenia, jakie plan nakłada na właścicieli nieruchomości, jak i na konsekwencje jego nieuchwalenia.
Projekt planu został wcześniej szczegółowo omówiony podczas wspólnego posiedzenia komisji. Jak przypomniano podczas sesji, przedstawiono wówczas m.in. wykaz uwag zgłoszonych w trakcie konsultacji społecznych oraz raport z ich rozpatrzenia. Projekt uzyskał pozytywną opinię komisji.
Jednym z pierwszych głosów w dyskusji była seria pytań radnego Michała Góreckiego do projektanta planu. Dotyczyły one m.in. przyjętych wskaźników dotyczących funkcji mieszkaniowej, sposobu wyznaczania dodatkowych terenów pod zabudowę oraz uwzględnienia kwestii środowiskowych i zagrożenia powodziowego.
Projektant wyjaśniał, że przy poszerzaniu terenów zabudowy kierowano się przede wszystkim potrzebą uzupełnienia istniejącej zabudowy, umożliwienia lokalizacji nowych budynków oraz dostosowania granic stref do istniejących działek ewidencyjnych. Uwzględniano również formy ochrony przyrody i zagrożenie powodziowe. Projekt był uzgadniany m.in. z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska oraz Wodami Polskimi.
"To nie jest dokument doskonały"
Radna Beata Bielińska bardzo krytycznie oceniła sam dokument. Nazwała go "bublem" i "gniotem urzędowym", a także porównała do "kukułczego jaja", które zostało samorządowi podrzucone.
– Staraliśmy się naprawdę podczas tych analiz, moim zdaniem oczywiście, wycisnąć z tego planu ile się da, czyli zrobić maksymalnie dużo, żeby dla mieszkańców było jak najlepiej – mówiła radna.
Podkreślała jednocześnie, że radni zgłaszali uwagi, analizowali dokument i uczestniczyli w konsultacjach. Jej zdaniem niesprawiedliwe jest przypisywanie gminie odpowiedzialności za rozwiązania wynikające przede wszystkim z przepisów ustawowych.
– To nie jest tak, że jesteśmy zgodni, mamy bardzo podobne zdanie, żeby podjąć odpowiednią decyzję. (...) Wszyscy musimy wiedzieć i państwo mieszkańcy również, że my zupełnie nie mamy na to wpływu. Wyznaczono pewne współczynniki, parametry, obszary, procent. – mówiła. - To my uczestniczyliśmy w konsultacjach, to my zgłaszaliśmy uwagi, to my zapoznawaliśmy się ciągle z jakimiś nowymi napływającymi trudnymi dokumentami, to my zgłaszaliśmy do mieszkańców informacje, przesyłaliśmy za pomocą wszelkich kanałów, żeby mieli świadomość co ich czeka z ich gruntami, z ich ziemią, z ich działkami, chociaż mamy świadomość, że wielu mieszkańców nie zainteresowało się tematem, nawet nie wie, że coś takiego zostanie uchwalone, bo dopiero zderzą się z tym faktem, kiedy przyjdą do urzędu i poproszą, że po prostu na swojej działce chcą pobudować dom, albo chcą coś zmienić i nie będą mogli tego zrobić. (...) Nie jest to dokument doskonały. Niestety, to ona nas dziś spoczywa właśnie taka odpowiedzialność, że musimy wybrać. Można się wstrzymać, ale jest to żadne wyjście z sytuacji. Nie rozwiązuje to żadnego problemu, ponieważ tak naprawdę osobiście uważam, że stoimy dziś przed wyborem czy w naszym mieście zapanuje dżuma, czy wszyscy zachorujemy raptem na cholerę. Nie ma dobrego rozwiązania, nie ma dobrej decyzji, jedna jest zła, a druga jest jeszcze gorsza.
Radna podnosiła główne wady planu ogólnego. Przede wszystkim ogranicza tereny do zabudowy i nie zabezpiecza też rozwoju sołectw.
- Jesteśmy w patowej sytuacji, bo jeżeli nie zrobimy tego do 31 sierpnia, no to zamykamy można powiedzieć drogę, czyli paraliżujemy wydawanie wszystkich wuzetek w gminie. Czyli nie będzie można pobudować żadnego ogrodzenia, zmienić przeznaczenia budynku, wybudować szamba.
Wątpliwości dotyczące sołectw
Radna Małgorzata Dąbrowska pytała także, dlaczego poszczególne sołectwa zostały potraktowane – jej zdaniem – w różny sposób. Wskazywała m.in. na Gnojno, Moszyn, Gromin i Jeżewo.
Projektant tłumaczył, że w przypadku terenów objętych obowiązującymi miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego ich ustalenia muszą zostać przeniesione do planu ogólnego, tak jak w przypadku Gnojna. Kształt pozostałych stref zależy natomiast od istniejącej zabudowy oraz ograniczeń wynikających z przepisów.
Radna wyrażała obawy, że plan będzie obowiązywał przez wiele lat i że jego późniejsza zmiana może być trudna oraz kosztowna.
– W tej sekundzie jesteśmy postawieni pod presją, że nie chcę, ale muszę – mówiła, przyznając, że jeszcze przed sesją była zdecydowana głosować przeciwko planowi.
"Musimy wybrać mniejsze zło"
Radny Andrzej Wydra wskazywał, że odpowiedzialność radnych wymaga przyjęcia planu, nawet jeśli nie jest on oceniany jako dobry. Jednym z argumentów były konsekwencje finansowe. Jak wskazywał, w przypadku przyjęcia planu gmina może odzyskać ponad 400 tys. zł poniesionych kosztów.
– My jako radni musimy podchodzić odpowiedzialnie do tematu, a podejście odpowiedzialne nie pozostawia nam innej możliwości jak uchwalenie tego planu, mimo tego, że nie jest to plan dobry – mówił.
Podkreślał też, że w razie nieuchwalenia dokumentu gmina znalazłaby się w trudnej sytuacji związanej z wydawaniem nowych decyzji o warunkach zabudowy.
"Ten plan krzywdzi wielu ludzi"
Najostrzej o projekcie wypowiedział się radny Sławomir Krysiak. Jego zdaniem plan może doprowadzić do sytuacji, w której niektóre obszary gminy zostaną pozbawione możliwości dalszego rozwoju.
– Jak uchwalimy to, co jest, to to będzie skansen – mówił.
Wskazywał przykład terenów, na których mieszkańcy podzielili działki, wybudowali drogi i rozpoczęli inwestycje.
– Ten plan krzywdzi wielu ludzi. Ci ludzie będą mieć do nas pretensje, bo ustawodawca powie: "ale to gmina uchwaliła" – przekonywał.
Radny podkreślał, że jego zdaniem odpowiedzialność za ograniczenia wynika przede wszystkim z regulacji centralnych.
– To nie jest plan gminy Pułtusk. To jest plan władz centralnych, które kolejny raz zmuszają nas, tym razem szantażem, do takiego czy innego zachowania – powiedział.
Ostatecznie zapowiedział, że nie zagłosuje przeciwko planowi, ale również nie poprze go.
– Ja na pewno nie zagłosuję przeciw, ale niestety nie zagłosuję również za – stwierdził, zapowiadając wstrzymanie się od głosu.
"Wstrzymanie się to uciekanie od odpowiedzialności"
Zupełnie inaczej argumentował radny Michał Górecki. Jego zdaniem radni powinni jednoznacznie podjąć decyzję, ponieważ wstrzymanie się od głosu nie rozwiązuje problemu.
Jego zdaniem nieuchwalenie planu mogłoby doprowadzić do jeszcze większych komplikacji dla mieszkańców, którzy w przyszłości nie mogliby uzyskać decyzji pozwalających na realizację inwestycji.
– Wstrzymanie się od głosu, to jest w mojej ocenie uciekanie od odpowiedzialności. Jesteśmy tutaj, aby podejmować i określać się: albo jestem za, albo jestem przeciw – powiedział.
Gmina: procedura trwała ponad dwa lata
Wiceburmistrz Anna Ignatowicz przypomniała historię przygotowania dokumentu. Procedura rozpoczęła się po zmianach ustawowych z 2023 roku. Rada podjęła uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia planu ogólnego 26 marca 2024 roku. Następnie mieszkańcy mogli składać wnioski, a projekt był poddawany kolejnym uzgodnieniom i aktualizacjom.
Projekt został zaprezentowany we wrześniu 2025 roku, a następnie aktualizowany m.in. w styczniu i marcu 2026 roku. Konsultacje społeczne rozpoczęły się w kwietniu 2026 roku i były dwukrotnie wydłużane.
Wiceburmistrz podkreślała, że gmina starała się dotrzeć z informacją do mieszkańców różnymi kanałami.
– Naprawdę staraliśmy się dotrzeć do wszystkich, nawet nagrywaliśmy rolkę na Facebooka, żeby przyciągnąć widzów, żeby wiedzieli, że takie konsultacje mają miejsce – mówiła.
Jak zaznaczyła, mieszkańcy mieli również możliwość indywidualnego spotkania z projektantem oraz udziału w spotkaniu ogólnym.
Jednocześnie przyznała, że plan nie jest rozwiązaniem idealnym.
– Ja uważam, że ten plan nie jest doskonały, ale po prostu tu i teraz jest potrzebny, właśnie dla naszych mieszkańców – powiedziała.
Radny o ograniczeniu praw właścicieli
Radny Michał Kisiel zwracał uwagę na ustawowe algorytmy, które – jego zdaniem – mocno ograniczają możliwości samorządu.
– Ustawodawca nie dał nam najmniejszych szans. Ściśle ograniczone nasze możliwości – mówił.
Jego zdaniem szczególnie problematyczne jest wyznaczanie obszarów uzupełnienia zabudowy według odgórnie określonych zasad.
– Dla nas logicznie przy drodze urządzonej, gdzie jest wodociąg, kanalizacja i są takie wolne miejsca między budynkami istniejącymi, powinny być przyjęte obligatoryjnie pod zabudowę przyszłą. A jednak ustawodawca tak to sobie wykombinował, że z algorytmu wynika, że tam tej zabudowy nie będzie – argumentował.
Wskazywał również na konsekwencje dla osób, które wcześniej wystąpiły o warunki zabudowy.
– Ogranicza się tu swobody, ogranicza się też rozwój po części niby pod płaszczykiem planowania przestrzennego – mówił.
Jednocześnie dostrzegł potencjalną szansę w rozwoju infrastruktury kolejowej. Jego zdaniem pojawienie się kolei mogłoby wpłynąć na dane dotyczące przewidywanej liczby mieszkańców i w przyszłości stworzyć argumenty do zmiany parametrów planu.
"Nie możemy udawać, że problemu nie ma"
W dyskusji pojawiły się również głosy, że plan może być w przyszłości modyfikowany. Radni wskazywali m.in. na możliwość zmiany strategii rozwoju gminy, a następnie wykorzystania nowych danych przy przyszłych zmianach planu ogólnego.
Przewodniczący Rady podkreślał, że samorząd został w dużej mierze pozbawiony swobody w zakresie planowania przestrzennego.
– Zostaliśmy potraktowani instrumentalnie i dzisiaj tak naprawdę mamy przyjąć, bo on się odrzucić nie da – mówił.
Jednocześnie wskazał, że pozytywną stroną jest przeprowadzenie przez gminę całej procedury – od konsultacji po uzgodnienia i przygotowanie raportu z rozpatrzenia uwag.
Inny z radnych - Wojciech Gregorczyk - zwracał natomiast uwagę, że wprowadzenie planowania ogólnego może być szansą na uporządkowanie przestrzeni.
– To, co się w Polsce wydarzyło przez ostatnie lata, to katastrofa urbanistyczna i uważam, że ten plan pozwoli chociaż części ten trend zatrzymać – powiedział.
15 radnych za, 3 wstrzymało się od głosu
Po zakończeniu dyskusji przewodniczący zarządził głosowanie nad uchwałą w sprawie planu ogólnego gminy Pułtusk.
W głosowaniu wzięło udział 18 radnych. 15 opowiedziało się za przyjęciem planu, a 3 wstrzymało się od głosu. Nikt nie zagłosował przeciw.
Plan ogólny został tym samym przyjęty. Podczas całej debaty powtarzał się jeden zasadniczy wątek: radni krytycznie oceniali część rozwiązań dokumentu, ale jednocześnie wskazywali, że alternatywą dla jego przyjęcia byłoby jeszcze większe ograniczenie możliwości inwestycyjnych mieszkańców i problemy finansowe gminy.
Dla Pułtuska oznacza to rozpoczęcie nowego etapu polityki przestrzennej. Jednocześnie część radnych już podczas sesji sygnalizowała, że po przyjęciu dokumentu konieczne może być dalsze analizowanie jego skutków oraz – w przyszłości – dostosowywanie go do zmieniających się warunków rozwoju gminy. Dla mieszkańców najważniejszą informacją jest ta, że od 1 września 2026 na terenie gminy wchodzą nowe, zaostrzone zasady planistyczne. Należy więc sprawdzić, czy planowany pod naszą inwestycję teren znajduje się w granicach ewentualnego obszaru uzupełnienia zabudowy (OUZ), a jeśli nie, to do końca sierpnia złożyć wniosek o warunki zabudowy (WZ). Wnioski takie, złożone przed 1 września, będą rozpatrywane na dotychczasowych zasadach, a wcześniej wydane decyzje WZ pozostają ważne.
ED
