Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 16 sierpnia 2026 10:45
Reklama
Reklama
Nie cud

Co naprawdę zdecydowało o zwycięstwie Polski w 1920 roku?

Każdego roku, gdy zbliża się rocznica Bitwy Warszawskiej, wraca określenie „Cud nad Wisłą”. Dla jednych jest ono wyrazem religijnej interpretacji wydarzeń z sierpnia 1920 roku, dla innych jedynie utrwalonym historycznym symbolem. Przez dziesięciolecia w powszechnej świadomości funkcjonował obraz niewielkiej armii polskiej, która wobec miażdżącej przewagi bolszewików mogła zwyciężyć jedynie dzięki nadprzyrodzonej interwencji.

Dziś, ponad sto lat po tamtych wydarzeniach, historycy dysponują jednak ogromną liczbą dokumentów – zarówno polskich, jak i rosyjskich. Pozwalają one znacznie dokładniej zrozumieć przebieg wojny polsko-bolszewickiej. Nie odbierają one nikomu prawa do religijnej interpretacji historii, ale pokazują, że zwycięstwo miało przede wszystkim bardzo konkretne przyczyny militarne, wywiadowcze i polityczne. Było efektem pracy sztabowców, kryptologów, żołnierzy oraz sojuszników walczących u boku Wojska Polskiego. Jednym z najmniej znanych bohaterów tamtych wydarzeń pozostaje człowiek, którego nazwisko przez wiele lat znali jedynie historycy wojskowości.

Człowiek, który czytał depesze Armii Czerwonej

Był nim Jan Kowalewski – oficer Wojska Polskiego, wybitny językoznawca i twórca polskiej szkoły radiowywiadu. W 1919 roku rozpoczął pracę nad przechwyconymi szyfrogramami Armii Czerwonej. Wykorzystując znajomość języka rosyjskiego, analizę matematyczną oraz klasyczne metody kryptologii, zdołał odtworzyć pierwszy bolszewicki klucz szyfrowy.

Nie był to jednorazowy sukces. W krótkim czasie Kowalewski stworzył profesjonalny zespół kryptologów, do którego dołączyli wybitni matematycy – między innymi Wacław Sierpiński, Stanisław Leśniewski i Stefan Mazurkiewicz. Wspólnie opracowali system pozwalający na bieżące odczytywanie przechwytywanych depesz Armii Czerwonej.

Historycy szacują, że polski radiowywiad złamał około stu różnych kluczy szyfrowych i odczytał kilka tysięcy bolszewickich depesz. Oznaczało to, że polskie dowództwo często znało plany przeciwnika jeszcze zanim zostały odczytane przez dowódców rosyjskich i zrealizowane. Informacje o kierunkach marszu wojsk, planowanych koncentracjach czy zmianach rozkazów trafiały do Sztabu Generalnego niemal na bieżąco. Nie oznacza to oczywiście, że sam Kowalewski „wygrał Bitwę Warszawską”. Takiego twierdzenia nie stawia żaden poważny historyk. Nie ulega jednak wątpliwości, że przewaga informacyjna uzyskana dzięki radiowywiadowi znacząco zwiększyła skuteczność decyzji podejmowanych przez polskie dowództwo. Marszałek Józef Piłsudski i generał Tadeusz Rozwadowski planowali działania, dysponując wiedzą, której przeciwnik nie był świadomy.

W języku współczesnych strategów nazwalibyśmy to przewagą informacyjną. Sto lat temu była to prawdziwa rewolucja.

Zapomniani sojusznicy z Ukrainy

Drugim, często pomijanym elementem zwycięstwa był udział wojsk Ukraińskiej Republiki Ludowej walczących u boku Polski. Po zawarciu porozumienia między Józefem Piłsudskim a Symonem Petlurą armia ukraińska stała się formalnym sojusznikiem Wojska Polskiego. Po odwrocie spod Kijowa jej oddziały nadal uczestniczyły w walkach przeciwko bolszewikom. Szczególne znaczenie miały działania przeciwko słynnej bolszewickiej 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego – jednej z najbardziej niebezpiecznych formacji Armii Czerwonej. Budionny otrzymał rozkaz skierowania swoich sił na pomoc wojskom nacierającym na Warszawę. Gdyby jego licząca kilkanaście tysięcy szabel armia pojawiła się pod stolicą w decydującym momencie bitwy, sytuacja wojsk polskich mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Do tego jednak nie doszło. Podczas ciężkich walk o Lwów oraz następnie w rejonie Zamościa bolszewicka kawaleria została związana walką przez oddziały polskie i ukraińskie. W szeregach armii URL walczyły między innymi jednostki dowodzone przez generałów Marka Bezruczkę i Ołeksandra Udowyczenkę. Szczególnie obrona Zamościa przez 6. Dywizję Strzelców Siczowych generała Bezruczki przeszła do historii jako jedno z najważniejszych wydarzeń kampanii 1920 roku. Profesor Norman Davies podkreśla, że opóźnienie marszu Budionnego było jednym z kluczowych czynników umożliwiających Polakom skoncentrowanie sił przeciwko głównemu uderzeniu Michaiła Tuchaczewskiego. Podobne stanowisko zajmują profesorowie Andrzej Nowak i Lech Wyszczelski, zaznaczając jednocześnie, że historia nie pozwala na jednoznaczne odpowiedzi typu „co by było, gdyby”. Większość badaczy zgadza się jednak, że pojawienie się 1 Armii Konnej pod Warszawą mogło znacząco utrudnić wykonanie polskiego kontruderzenia znad Wieprza, wydłużyć walki, zwiększyć polskie straty, a nawet stworzyć realne zagrożenie dla powodzenia całej operacji. Tego scenariusza nigdy nie sprawdzimy, ale jego możliwość jest dziś powszechnie uznawana przez historyków za bardzo prawdopodobną.

Historia uczy pokory

Bitwa Warszawska pozostaje jednym z największych zwycięstw w historii Polski. Nie była jednak dziełem przypadku ani pojedynczego człowieka. Złożyły się na nią trafne decyzje dowódców, ogromny wysiłek żołnierzy, skuteczność polskiego wywiadu radiowego oraz pomoc ukraińskich sojuszników, którzy zapłacili za wspólną walkę bardzo wysoką cenę.

Warto pamiętać również o jeszcze jednej konsekwencji wydarzeń z 1920 roku. To właśnie wtedy narodziła się polska szkoła kryptologii. Doświadczenia zdobyte przez Jana Kowalewskiego i jego współpracowników stworzyły fundament, na którym dwadzieścia lat później wyrośli Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski – kryptolodzy, którzy jako pierwsi na świecie złamali tajemnicę niemieckiej Enigmy, dając aliantom przewagę o trudnym do przecenienia znaczeniu.

Historia rzadko bywa czarno-biała. Im więcej poznajemy źródeł, dokumentów i faktów, tym częściej okazuje się, że wielkie wydarzenia są wynikiem współdziałania ludzi, wiedzy i odwagi, a nie prostych legend. Dlatego, zanim dołączymy do chóru wychwalających lub potępiających, zanim zaczniemy pouczać innych, krytykować i wydawać jednoznaczne sądy, warto najpierw sięgnąć do rzetelnych, udokumentowanych i sprawdzonych źródeł. To one najlepiej uczą pokory – zarówno wobec historii, jak i wobec własnych przekonań. Pokory wobec tego, co było – i mądrości na przyszłość.

ZCZ

Źródła: Grzegorz Nowik, Zanim złamano Enigmę. Polski radiowywiad podczas wojny z bolszewicką Rosją 1918–1920, Rytm, Warszawa 2010; Norman Davies, Orzeł biały, czerwona gwiazda. Wojna polsko-bolszewicka 1919–1920, Znak, Kraków; Andrzej Chwalba, Przegrane zwycięstwo. Wojna polsko-bolszewicka 1918–1920, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020; Mariusz Patelski, Generał Marko Bezruczko (1883–1944). Zapomniany bohater wojny polsko-bolszewickiej, Uniwersytet Opolski, Opole; Lech Wyszczelski, Warszawa 1920, Bellona, Warszawa.


 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama