Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 12 czerwca 2026 18:57
Reklama

Budujemy a potem rozjeżdżamy

Nowa ścieżka przy Wyszkowskiej prawie gotowa

Dobiega końca jedna z największych drogowych inwestycji ostatnich miesięcy na pułtuskich Popławach. W ciągu drogi wojewódzkiej nr 618, czyli ul. Wyszkowskiej, powstał nowoczesny ciąg pieszo–rowerowy wraz z oświetleniem, nowymi przejściami dla pieszych i przebudową infrastruktury drogowej. Inwestorem zadania jest Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Warszawie, a wykonawcą firma STRABAG. Oficjalna nazwa przedsięwzięcia brzmi: "Rozbudowa drogi wojewódzkiej nr 618 w zakresie budowy ścieżki pieszo-rowerowej i sieci elektroenergetycznej oświetlenia".

Według dokumentów przetargowych wartość podpisanej umowy wynosi ok. 4,4 mln zł. Inwestycja realizowana jest z budżetu Samorządu Województwa Mazowieckiego przy współudziale środków europejskich w ramach programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza. W materiałach samorządowych pojawiają się informacje, że dofinansowanie unijne obejmuje większość kosztów kwalifikowanych inwestycji, choć dokładne proporcje finansowania nie zostały jeszcze oficjalnie opublikowane przez wojewódzkich drogowców.

Jesteśmy częścią Unii Europejskiej, więc bezpieczeństwo finansujemy z unijnych pieniędzy.

Nowa infrastruktura ma około 1,8 kilometra długości. Powstały: asfaltowa ścieżka pieszo–rowerowa, nowe przejazdy rowerowe, bezpieczne przejścia dla pieszych, energooszczędne oświetlenie LED, odwodnienie, bariery ochronne, elementy dla osób niewidomych i niedowidzących.

Najważniejszy efekt? Bezpieczeństwo. Jeszcze niedawno piesi i rowerzyści poruszali się poboczem bardzo ruchliwej drogi wojewódzkiej prowadzącej w kierunku Wyszkowa i Warszawy. Dziś Pułtuszczanie otrzymują pełnowartościową, nowoczesną infrastrukturę oddzieloną od ruchu samochodowego.

W dokumentach planistycznych i wypowiedziach przedstawicieli samorządu województwa pojawiają się również informacje o możliwej dalszej rozbudowie tras rowerowych w kierunku Grabówca i Wyszkowa. Na razie jednak nie ogłoszono konkretnego harmonogramu kolejnych etapów.

W podsumowaniu niestety dawka przygnębiających, gorzkich refleksji.

Bo oto ledwie wykonawca zdążył wyrównać teren i obsiać pobocza trawą, a już część świeżo urządzonych trawników zaczyna przypominać prowizoryczny parking i targowiskowy rozjeżdżony plac - klepisko. W każdą niedzielę, w rejonie miejskiego targowiska, pojawiają się handlarze ustawiający samochody dostawcze dokładnie tam, gdzie projekt przewidywał zieleń i estetyczne otoczenie nowej ścieżki. Efekt? Młoda trawa rozjeżdżona kołami, zniszczone pobocza i błyskawiczna degradacja przestrzeni publicznej, która w sumie kosztowała miliony złotych. Trudno nie odnieść wrażenia, że część osób wychodzi z założenia, iż skoro "to tylko kawałek trawy", to można po nim jeździć bez żadnych konsekwencji. Jak można tam wjechać? To proste: po przejściu dla pieszych, to żaden problem... Problem w tym, że dokładnie z takich "kawałków trawy" składa się później estetyka miasta — albo jej brak. Co ciekawe, polskie prawo jest tutaj całkiem jednoznaczne: art. 144 Kodeksu wykroczeń przewiduje odpowiedzialność za niszczenie roślinności i terenów zieleni przeznaczonych do użytku publicznego. Tyle że przepis, którego nikt nie egzekwuje, staje się wyłącznie martwym zapisem kodeksu – martwym jak zmiażdżona kołami trawa. Pozostaje więc pytanie: czy naprawdę wydajemy miliony złotych - w tym wypadku głównie ze środków europejskich - aby po kilku tygodniach świeżo urządzone pobocza zamieniały się w błotniste "parkingi raz w tygodniu na 4 godziny"? I apelujemy do Straży Miejskiej: wypada zaprowadzić w tym miejscu porządek, chroniąc zieleń - publiczne mienie mieszkańców.

ZCZ


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama