Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 11 czerwca 2026 18:37
Reklama

Wspólny trud, czyli pułtuski "przemysł" pszczeli

Odwiedzający skwer przy Placu Piłsudskiego mogą podziwiać nową, sympatyczną atrakcję – kolorową figurę uśmiechniętej pszczoły. To podarek, który nasze miasto otrzymało od amerykańskiego miasta partnerskiego (w dosłownym angielskim ujęciu: "siostrzanego") New Britain w stanie Connecticut.

Gest jest bez wątpienia piękny i symbolizuje współpracę miast dla których Ocean Atlantycki nie stanowi żadnej bariery. Chochlik ukrył się jednak w szczegółach, a dokładniej w pamiątkowej tabliczce zamontowanej u stóp owada. Ktoś zafundował nam tam bowiem językowego potworka, który zamiast uczyć i skłaniać do refleksji, budzi głęboką konsternację.

Na płycie uwieczniono anglosaską maksymę: "Industry fills the hive and enjoys the honey". Tuż pod nią dumnie prezentuje się polskie tłumaczenie: "Przemysł wypełnia ul i cieszy się miodem". Nie bardzo wiadomo, jak tę sentencję zapisaną po polsku interpretować, bo brzmi ona co najmniej kuriozalnie. Jak żyjemy, nie słyszeliśmy bowiem, by jakikolwiek kombinat, fabryka czy huta produkowały miód i zasiedlały pszczele plastry.

Autor tego przekładu padł ofiarą podręcznikowego błędu, który w lingwistyce nazywa się "fałszywym przyjacielem" (false friend). Angielskie słowo industry ma co najmniej dwa znaczenia. Pierwsze, najbardziej powszechne, to rzeczywiście "przemysł" jako gałąź gospodarki. Drugie jednak – znacznie starsze, zdecydowanie kluczowe w tym kontekście – oznacza po prostu "pracowitość", "pilność" lub "wytrwały trud". "Industry" użyte w oryginale na tabliczce u stóp pszczółki oznacza pracowitość i gorliwość – to znaczenie odnoszące się do cechy charakteru.

Wypisane na tabliczce zdanie to słynny cytat z XVIII wieku, pochodzący z dzieła "Fables" (Bajki) angielskiego poety i dramaturga Johna Gay`a. W kulturze anglosaskiej sentencja ta funkcjonuje jako znane przysłowie. W kontekście ula i miodu – oczywistych metafor zaczerpniętych z natury – autorowi chodziło wyłącznie o pochwałę cnoty pracowitości. Pszczoła od wieków jest przecież symbolem oddania wspólnocie i nieustannego, wspólnego wysiłku. To wspólne działanie, zespołowy trud i gorliwość we współpracy przynosi efekty, tworzy społeczny dobrobyt i zasobność. To właśnie "napełnia ule miodem".

Ma to też głęboki wymiar dla samych darczyńców zza oceanu. New Britain to historycznie silny ośrodek przemysłowy, ma w swoim oficjalnym herbie właśnie ul, a jego łacińskie motto brzmi "Industria implet et vi nostrae", co w wolnym tłumaczeniu można zapisać słowami "Gorliwość i nasza siła przynoszą spełnienie". Amerykańscy przyjaciele chcieli przekazać Pułtuskowi uniwersalną mądrość o tym, że to właśnie rzetelny, wspólny trud buduje pomyślność społeczności.

Nie ustaliliśmy, czy to niefortunne tłumaczenie powstało w USA, czy też swój udział brali w nim pułtuscy urzędnicy. Nie da się jednak ukryć, że to po polskiej stronie najlepiej znamy subtelności naszego rodzimego języka i semantyki. Nawet jeśli błąd popełnili Amerykanie, lokalni urzędnicy przed uroczystym odsłonięciem obiektu powinni ten językowy dziwoląg skorygować. Właściwa inskrypcja na tabliczce powinna przecież brzmieć zdecydowanie inaczej, choć przyznać należy, że tłumaczenie wprost łatwe nie jest. Może "Pracowitość napełnia ul i cieszy się miodem"? lub "Wspólna praca napełnia ul i pozwala korzystać z miodu"? A może nieco poetyckie "Mozołem ul się napełnia i miodem weseli"? Jednego jednak możemy być pewni: słowo "przemysł" jest w tym wypadku bardzo niefortunne i kompletnie niepasujące do intencji.

Wiele byśmy dali, by móc dziś ukradkiem posłuchać wyjaśnień nauczycieli pułtuskich szkół i przedszkoli, którzy przyprowadzają swoich podopiecznych pod figurę amerykańskiej pszczółki i próbują wyłożyć dzieciom sens napisu. Jak wytłumaczyć maluchom czy młodzieży, dlaczego, jak i po co "przemysł" wypełnia ule?

Mamy oczywiście pełną świadomość, że opisana sprawa ma stosunkowo niski priorytet w zestawieniu z aktualnymi problemami, z którymi boryka się obecnie nasze miasto. Przy realnych kłopotach Pułtuska opisana sprawa to błahostka. Nie zdziwimy się więc wcale, jeśli lokalni urzędnicy jak zwykle będą udawać, że tego tekstu nie dostrzegli i nie czytali, a sprawę uznają za nieistniejącą. Jednak na co dzień dbałość o drobiazgi i szacunek dla własnego języka świadczą o powadze instytucji. Wydaje się, że mamy w Pułtusku wielu reprezentantów idei wyrażanych w patriotycznej pieśni "Rota" autorstwa Marii Konopnickiej, którzy chętnie deklarują, że "nie dadzą pogrześć mowy..." Szkoda zatem, by piękny symbol partnerskiej przyjaźni pozostał pomnikiem urzędniczej niestaranności. Kończąc rozważania o pułtuskiej pszczółce, zacytuję klasyka kultowej polskiej komedii stulecia: "a taka była ładna, amerykańska... szkoda."

ZCZ


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama