Jak wyglądają? To torby foliowe, wieszane na płotach, na łańcuchach i słupkach ulicznych. W nich różności: papierki po słodyczach, butelki po napojach, opakowania po fast foodach, nawet śmieci domowe, ubrania i obuwie.
I tak sobie myślę, patrząc na te zastępcze kosze, czy się bulwersować z tego powodu, że wciąż mamy ich zbyt mało, czy może cieszyć, że nasi mieszkańcy to esteci, którzy umieją się zachować i nie rzucają tego, co mają w dłoniach wprost na ulicę. Że plastykowe butelki ustawiają za drzewami, papiery wtykają między sztachety płotów, a butelki po tzw. małpkach "ładnie" ustawiają, rządkiem na podmurówkach ogrodzeń.
Czy zasygnalizowane tu problemy spowodują myślenie władz o zwiększeniu ilości koszach ulicznych w mieście? I czy Pułtuszczanie wreszcie zrozumieją, że miasto to ich wspólna przestrzeń?
No nie wiem.
GMD
