Kasztanowce, szczególnie znane Pułtuszczanom, to te rosnące w szeregu przy ulicy Daszyńskiego. Ich kwitnienie, na początku maja, symbolizuje czas matur w naszym kraju i cieszy oczy.
Niestety, drzewa, mimo licznych właściwości, nie umieją ochronić siebie przed owadami. Od lat zagraża im szrotówek kasztanowcowiaczek, groźny szkodnik kasztanowców, wielopokoleniowy - w Polsce to trzy pokolenia, objawiające się w: maju-czerwcu, czerwcu-lipcu i na przełomie sierpnia-września.
I chociaż znane są metody zwalczania szrotówka kasztanowcowiaczka - usuwanie zeschłych liści spod drzew w chwili ich opadnięcia, zakładanie na pnie opasek lepowych czy opryski - to nasze kasztanowce umierają stojąc, na szczęście jeszcze nie wszystkie. Wśród drzew o suchych konarach są i te bujnie kwitnące.
Smutny to widok, pogłębiony zanieczyszczonym terenem przyulicznym, szczególnie przy ławkach, gdzie leżą śmieci – kubki po napojach, plastykowe słomki, butelki i... buty. Koszy na śmieci tam nie ma; na całej długości od LIDLA do skrętu na most WYSZKOWSKI.
- Nie wiem komu ja mam się dziwić za ten nieład, władzom miasta czy brudasom miejskim – powiedział TYGODNIKOWI mężczyzna, który przysiadł się do nas na ławce, dodając, że drzew mu żal.
GMD
