Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 30 kwietnia 2026 13:24
Reklama

Pomalowały ławki, Urząd pogroził im i zabronił

Spontaniczne akcje nie u nas!
Tak się teraz prezentują pomalowane przez mieszkanki ławeczki na przystani
Tak się teraz prezentują pomalowane przez mieszkanki ławeczki na przystani

Akcje społeczne są bardzo potrzebne w dzisiejszej rzeczywistości, bo pokazują że można z sukcesem zadziałać dla wspólnego dobra, zupełnie bezinteresownie, z serca, nie oczekując niczego w zamian. Ludzie lubią pomagać, potrafią się zjednoczyć, by ich otoczenie było bardziej czyste i estetyczne, a potrzebujący otrzymali pomoc. To proste, a jednocześnie piękne i nikt nie powinien takim osobom podcinać skrzydeł. U nas jednak pojawia się urzędniczy opór skutecznie chłodzący zapędy społeczników. A wystarczyłoby zwykłe ludzie podejście do sprawy i odrobina rozsądku...

Od czego się zaczęło?

20 kwietnia dwie mieszkanki naszego miasta postanowiły odświeżyć ławeczki na przystani miejskiej. Uznały, że zrobią coś dobrego dla siebie i innych wypoczywających w tym malowniczym miejscu Pułtuska. Nikogo o tym nie informując, przystąpiły do malowania drewnianych ławek i udało im się odnowić aż sześć. Planowały kolejne takie akcje, chcąc wciągnąć w swój projekt innych chętnych. Efekty widać na zdjęciu. Malowanie to nic skomplikowanego, ławeczka nie jest urządzeniem tylko elementem infrastruktury i nic tu nie można zepsuć, a tylko poprawić ich wygląd i spowodować, że będą lepiej służyły spacerowiczom.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą... 

Tuż po tej spontanicznej akcji, na stronie Urzędu Miejskiego ukazał się oficjalny wpis następującej treści:

Wspólna przestrzeń – wspólna odpowiedzialność. Zasady dotyczące odnawiania infrastruktury miejskiej

Szanowni Mieszkańcy,

w ostatnim czasie odnotowaliśmy przypadek samodzielnego odnawiania i malowania ławek znajdujących się na terenie parku, przeprowadzony bez uzgodnienia z Urzędem Miejskim.

Doceniamy zaangażowanie i troskę o wspólną przestrzeń, jednak przypominamy, że wszelkie prace dotyczące infrastruktury miejskiej powinny być realizowane po uzgodnieniu z Urzędem, ponieważ elementy małej architektury mogą podlegać obowiązującym warunkom gwarancji, bądź trwałości projektu, co wymaga wcześniejszych uzgodnień dot. zakresu i sposobu prowadzenia ewentualnych działań.

Mając na uwadze powyższe, prosimy o powstrzymanie się od podejmowania samodzielnych prac do czasu uzyskania stosownych informacji oraz zgody Urzędu Miejskiego lub podmiotów odpowiedzialnych za utrzymanie infrastruktury miejskiej.

Dziękujemy za zrozumienie i współpracę.

Jednocześnie informujemy, że na terenie miasta prowadzone są cykliczne prace związane z malowaniem ławek. Działania te realizowane są sukcesywnie, w miarę potrzeb, obejmując kolejne lokalizacje.

W najbliższym czasie zaplanowane jest malowanie ławek zlokalizowanych przy fontannie miejskiej.

Wydział Gospodarki Komunalnej, Rolnictwa i Ochrony Środowiska

I tak właśnie to co nam, zwykłym Kowalskim, wydaje się pozytywnym i godnym uznania działaniem, tu urasta do rangi poważnego naruszenia wspólnej przestrzeni, przez które gmina może mieć duże kłopoty, a nawet utracić trwałość projektu, co należy rozumieć jako komplikacje z rozliczeniem dofinansowania zewnętrznego.

Dalej mamy wzmiankę o cyklicznym odnawianiu ławek miejskich. Tyle,  że z naszych dziennikarskich obserwacji i sygnałów od mieszkańców miasta jasno wynika, że w niektórych miejscach przebiega to bardzo opornie. Mamy konkretny przykład od radnej Małgorzaty Dąbrowskiej.

- Rok temu zgłaszałam konieczność pomalowania ławek na przystani i przy placu zabaw na ulicy Widok, nawet kilka razy i za każdym razem miałam zapewnienie że zostaną naprawione. Pojechałam na Widok i zrobiłam zdjęcia (jedno publikujemy obok - dop. red.), pokazałam je w Urzędzie, a tam twierdzą, że były robione. Jak to? I są w takim stanie? W zeszłym roku wystarczyło pomalować, teraz do wymiany są już deski, a to wszystko pieniądze. Dowiedziałam się również, że odnowienie jednej ławki to koszt około 270 złotych brutto. Zapytałam, gdzie można zgłaszać inicjatywy mieszkańców, takie jak na przystani, żeby nie zarzucano im samowolki, dostałam stanowczą odpowiedź, że nie wolno takich rzeczy robić. I tak, na zasadzie przysłowiowego psa ogrodnika, sami nie zrobią i innym też nie dadzą. Tak się niszczy społeczną aktywność, zaangażowanie we wspólne sprawy, a ja jako radna nie mogę tego pojąć.

Malowanie się udało!

Małgorzata Dąbrowska zamieściła również wymowny wpis na swoim fb:

Dziś sprawdziłam, jak wyglądają ławki na przystani. I powiem krótko: efekt jest bardzo dobry. Zrobiłam zdjęcia – oceńcie sami . A jeszcze lepiej... wybierzcie się na spacer i zobaczcie na żywo. Dla porządku przypomnę, że już wiosną ubiegłego roku, podczas sesji Rady Miejskiej, zgłaszałam potrzebę ich odświeżenia. Niestety – jak to często bywa – drewno nie poczekało na procedury. Z czasem sczerniało, zzieleniało i zaczęło żyć własnym bytem.

Dlatego trudno mi zrozumieć głosy, które zamiast powiedzieć "brawo", szukają paragrafów. Oczywiście – przepisy są ważne. Ale zdrowy rozsądek i zwykła ludzka inicjatywa też są coś warte.

Bo mówimy o miejscu, które jest nasze – mieszkańców. Zrobione za nasze pieniądze i dla nas. Jeśli coś przez dłuższy czas nie było dopilnowane, to dobrze, że ktoś w końcu powiedział: "dość" i po prostu to ogarnął.

Idąc tokiem myślenia, malkontentów zaraz okaże się, że zanim podlejemy kwiaty pod blokiem, trzeba złożyć trzy wnioski, dwa oświadczenia i najlepiej jeszcze zrobić ekspertyzę wilgotności gleby

Tak na marginesie – dziś, podniosłam 3 papierki leżące na miejskim terenie i - o zgrozo- wrzuciłam je do kosza. I teraz się zastanawiam... czy to już była samowolka? W końcu: nie mój teren, nie moje papierki, o koszu już nie wspomnę.

A my dodajemy, że lepiej tego absurdu nie można było ubrać w słowa.Wszyscy myślący obywatele wiedzą, że w przestrzeni publicznej obowiązują normy, przepisy, zakazy, a samowolka może być czasem bardzo szkodliwa. Absolutnie nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy ktoś przymocuje lub pomaluje urwaną deseczkę w ławce, czy wyprostuje zgięty kosz. Takie inicjatywy pokazują, że ludzie chcą wspólnie dbać o swoje otoczenie, zrobić coś również dla innych. I co? I zabrania się im tego, nawet jeśli wcześniej chcą pytać o zgodę i zgłaszać takie akcje? Zacytujemy Kazimierza Pawlaka, bohatera kultowej polskiej komedii "zabij, nie pojmę!". 

 

ED


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama