Samouk, który od dzieciństwa interesował się malowaniem, siedząc w domu, np. w tzw. zielonym bloku przy Trzeciaku. Doskonaląc swoją malarską kreskę, osiągnął wysoki poziom warsztatowy. Świetny kopista – dość powiedzieć, że skopiował... Bitwę pod Grunwaldem Jana Matejki. Dbając o szczegóły tworzy obrazy o tematyce zaczerpniętej z historii, tradycji i natury, również nadnarwiańskiej.
- Pan Andrzej jest samoukiem, talent odziedziczył po swoim ojcu i ten talent przekazuje dalej - jedna z córek też tworzy i któraś wnuczka podobno również. Pan Andrzej przez swoje życie wykonywał zupełnie nieartystyczny zawód, ale jego pasja do tworzenia nie zgasła w nim i dziś więc widzimy malarza w jego kulminacyjnej formie – powiedziała, witając artystę oraz licznych gości, dyrektor Ewelina Wielechowska. Dodała: - To dowód też na to, że prawdziwa twórczość, prawdziwą pasję można pielęgnować przez całe życie i to jest wspaniała inspiracja dla nas wszystkich.
Malarz, jak się okazało, bardziej lubi malować, niż rozmawiać o swojej ciekawej twórczości. Wzruszony słowami dyrektor Wielechowskiej powiedział: - A jaki tam ze mnie malarz! Malować lubię, a przede wszystkim zajmowałem się kopiowaniem. I tak do dziś się toczy. Nie wiem, jak to dalej będzie, bo już człowiek ma swoje lata, ale plany są, jeszcze coś namaluję.
Odpowiadając na pytania zebranych, malarz pokrótce opowiedział o kulisach tworzenia "Bitwy pod Grunwaldem", o ojcu, pułtuskim piaskarzu, dzięki któremu niejako powstały piękne obrazy nadnarwiańskie, o miniaturach i o tym, że jest optymistą życiowym, stąd jego obrazy są pełne barw.
Ekspozycja będzie udostępniona do 22 maja. Warto ją obejrzeć!
Grażyna M. Dzierżanowska











