Rozmowa z komendantem oraz interweniującą strażniczką rzuciła nowe światło na sprawę. Okazało się, że funkcjonariusze nie „poszli coś załatwić", lecz aktywnie poszukiwali kierowcy pojazdu blokującego chodnik. Finał interwencji był konkretny: sprawca został ukarany mandatem karnym, dodatkowo obciążone zostało konto punktów karnych kierującego. Z zachowaniem wymogów RODO, okazano potwierdzający to wpis w rejestrze interwencji. Przyznajemy – blisko piętnastominutowa obserwacja, podczas której nie włączono sygnałów błyskowych ani nie wstawiono „kwitka" za wycieraczkę, doprowadziła do mylnej, choć opartej na wizualnych przesłankach, interpretacji.
Miejmy nadzieję, że ta potwierdzona interwencja Straży Miejskiej oznacza, iż wreszcie zacznie być przywracany ład w tym miejscu. Niestety, skala problemu pozostaje ogromna – ilustracją może być wykonane dziś zdjęcie, a w ciągu dnia podobnych dowodów na komunikacyjną samowolę w tej „oazie bezkarności" można by zebrać dziesiątki.
Reklama
Sprostowanie do artykułu "Oaza bezkarności w sercu Pułtuska". Strażnicy jednak w akcji
W nawiązaniu do opisanej sytuacji przy placu sąsiadującym z Rondem Ofiar Katynia, który nazwaliśmy „strefą wyjętą spod prawa" , musimy uzupełnić obraz wydarzeń z 24 marca. Po krytycznym sygnale od czytelnika, autor artykułu udał się do siedziby Straży Miejskiej, by zweryfikować fakty u źródła.
- Dzisiaj, 15:17
Reklama











