Dzięki projektowi autorstwa Agnieszki Golby, Edyty Gronowskiej i Ilony Świercz, trwającemu od marca 2023 roku, podjęto szereg działań edukacyjnych i artystycznych promujących kulturę kurpiowską, stąd też już trzy edycje projektu MÓJ REGION KURPIE.
Pierwsza edycja propagowała wśród uczniów sztukę kurpiowską, twórczość i tradycje. Druga związana z warsztatami pozwoliła zapoznać się ze sztuką bożonarodzeniową Kurpi, co też zaowocowało konkursem szkolnym pod nazwą Bożonarodzeniowa kartka z elementami sztuki kurpiowskiej oraz szkolnymi jasełkami – Wigilia na Kurpiach, zaś uczniowie klas starszych wzięli udział w wydarzeniu nazwanym DIALOG GWAR – POLSKIE DŹWIĘKI, POLSKIE SŁOWA. Spotkanie z gwarą zorganizowano przy współudziale STOWARZYSZENIE WSPÓLNOTA POLSKA.
Trzecia edycja projektu to warsztaty z oklejanki kurpiowskiej dla klas V i VI. Przebiegały pod okiem mistrzyni kurpiowskiej oklejanki Haliny Witkowskiej, szefowej Kuźni Kurpiowskiej, wielce zasłużonej dla propagowania Kurpi Białych.
- Nasze oklejanki są już wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa - wcześniej to były palmy - robię je od końca lutego. Dzisiaj na zajęciach będzie około stu osób, więc muszę wszystkim tzw. zaczątki zrobić. To ułatwia dzieciom oklejanie wydmuszki. Ja zaczynam, one kończą, i mogą sobie wziąć jajko do domu, cieszą się . Mówiłam im, że taką oklejankę można komuś podarować. Kiedyś dziewczyny dawały je swoim chłopakom, albo zanosiło się je chrzestnym, w koszyczku, a te dawały obdarowujących koszyczki ze słodyczami. Pomaga mi w warsztatach koleżanka Aneta Kruszewska. Trudność w tej pracy? Wyrabianie wzoru. Chodzi o to, żeby te wzory były podobne do tych klasycznych. To pół kółka z naszego haftu z koszuli, i z serwetki. A mnie tak wyobraźnia poniosła, że wstawiam do wzoru i napis ALLELUJA, i gąsiaczka. A co wykorzystujemy? Klej swojej roboty z mąki żytniej, sitowie ścinane jeszcze w październiku, a w listopadzie wydrążane, i kolorową włóczkę. Wydmuszki przywożę. Tu i chęci trzeba, i cierpliwości.
Halinka pierwsze oklejanki wykonywała pod okiem teścia i teściowej. Mówi: -
Oboje je robili. I tak robię te jajka od 40 lat, naobracałam się nimi. Teść mnie oceniał, wylewny nie był, ale i podpatrywał, jak robię gąsiaczki i sam takie robił. Co ludzie mówią o naszych oklejankach? Zachwycają się. Kiedy robiłam warsztaty dla dyrektorów DPS-ów, to oni mówili, że się zapisali do pani, CO KREMEM PISZE, myśleli, że kleimy takim kremem do tortu, inni sądzili, że to oklejanka ze spaghetti...Takie było wyobrażenie o oklejance. A ja? Ja dziś jestem w CZWÓRCE, jutro będę z grupą z Anglii, w KUŹNI, w południe przyjadę do Pułtuska i w kamienicy będziemy oklejać. W następnym tygodniu też pracuję, nawet stół wielkanocny po dawnemu będę rozbić, w KUŹNI. A ci Brytyjczycy to nie pierwszy raz będą, szykuję też dla nich jadło, pierogi, degustację.
Aneta Kruszewska:
- W zeszłym roku przeszłam siedmiomiesięczny kurs plastyki obrzędowej, zakończony certyfikatem. W KUŹNI KURPIOWSKIEJ, dzięki Stowarzyszeniu PUSZCZA BIAŁA - Moja Mała Ojczyzna i pod okiem p. Haliny Witkowskiej. To były długie warsztaty, dość wyczerpujące, ale dały mi morze wiadomości. Tak też znalazłam się dziś w tym miejscu i w tym STOWARZYSZENIU. Pracy jeszcze przed nami sporo... A w domu? Też będą oklejanki w koszyczku, porozkładane serwetki haftowane na tiulu...
Grażyna M. Dzierżanowska











