Kupić tu można WSZYSTKO, co się komu zamarzy i co komu potrzebne – do domu, ogrodu, na sprzedaż i na ząb, bowiem na targowicy rozstawiają się również handlujący pieczywem, warzywami, owocami, sokami, miodami, olejami.
Ciechanowski pchli targ odwiedzają ci, którzy wiedzą, po co przyjeżdżają - nawet z oddalonych miejsc - i hobbyści, którzy szukają przedmiotów związanych ze swoimi zainteresowaniami, a to już ma duży związek z przypadkowością i szczęściem. Tu jest wszystko, jak w dawnym sklepie kolonialnym z szydłem, mydłem i powidłem. Też nowe przedmioty jak: rowery, skarpety czy biżuteria.
W miniony piątek, od popołudnia, przewinęło się przez plac handlowy wiele ludzi. Dzień było słoneczny i ciepły, stąd zainteresowanie targiem - zakupami, a i rekreacją – spacerem od handlarza do handlarza, którzy to swój towar, najczęściej, rozkładają wprost na ziemi, ale i na stołach. Widoczny jest jak na dłoni, ale też znajduje się w dziesiątkach kartonów. Żeby je przejrzeć, trzeba się nieźle napracować, w pozycji niewygodnej dla kręgosłupa.
Ceny? Przedmioty z kartonów są tańsze niż te wystawiane, ale w ciemno można założyć, że nawet utargowana suma za wybrany przedmiot i tak będzie zawyżona. To prawo handlu. Ci, którzy chcą nabyć coś za grosze, szperają w kartonach oznaczonych jako KAŻDY PRZEDMIOT PO 2 ZŁOTE. I co się okazuje? W nich też można wyszukać ciekawe artefakty. Ciekawe opowieści snują również kupujący. Stojąca przy mnie młoda kobieta, z drewnianą płaskorzeźbą w ręce, mówi: - A ja kupiłam tu kiedyś ikonę, chyba XVIII -wieczną, a facet nawet nie wiedział, co miał. Trudno w to uwierzyć, ale może... Na pewno na wartości starych przedmiotów znają się panie, które są z nimi na co dzień, kupując je do sprzedaży w internetowym sklepie.
No i nagadać się można do woli, oferujący towar to najczęściej gaduły, ciekawi opowiadacze o wystawianych przedmiotach, o ich nabywaniu czy o tym, co było w ich rękach, z jakiego okresu i za ile poszło.
A co zobaczyłam i co sfotografowałam, i co zakupiłam (piękny talerz z Bavarii), zobaczcie. A czego nie dostrzegłam na piątkowym pchlim targu? Ano starych czasopism, a szczególnie chodziło mi o te związane z modą.
GRAża











