PUŁTUSK WIDZĘ
SECOND HANDY, W NICH PERŁY I PEREŁKI
Czy wiecie, że rynek odzieży używanej w naszym kraju (te wszystkie sklepy z drugiej ręki, second handy, lumpeksy, lumpki, ciucholandy) rośnie średnio o 34% rocznie, co czyni go atrakcyjnym pomysłem na działalność w dużych, a szczególnie małych prowincjonalnych miasteczkach?
Wiecie! Sami przecież widzicie, ile w niedużym Pułtusku mamy tych sklepów. I jak dużo w nich klientów, i jakie kolejki ustawiają się przed nimi w dniu dostaw i przecen, i wyprzedaży. Jasne, jedne second handy się pojawiają, wręcz jakoby grzyby po deszczu, drugie zamykają się, z różnych przyczyn; często z powodu małej atrakcyjności towarów. Są u nas i takie lumpeksy, które wpisały się i w krajobraz miejski, i w historię miasteczka – istnieją przez długie lata i wciąż są oblegane przez klientów w każdym wieku, tych miejscowych i dojeżdżających nawet z dość odległych miejsc, nie zważających na coraz większe ceny.
Te najstarsze pułtuskie second handy (dziś trzy) skupione są pod logo K&M TEXTILE; oferują towar i na wagę, i na wycenę. To towar nowy i używany, często to rzeczy bardzo dobrych i dobrych marek, ze świetnych materiałów (skład o wysokiej jakości materiałowej – wełna, moher, jedwab, bawełna – w dobrym stylu, o unikatowym kroju i wzorze.
Media podają, że biznes związany ze sklepami z drugiej ręki przeżywa i w Polsce, i na świecie intensywny rozwój. Siłą napędową owego rozwoju jest świadomość ekologiczna ludzi i unikalność towarów w second handach. Ale nie tylko, w grę bowiem wchodzi i czynnik finansowy, również chęć wyróżnienia się poprzez ubieranie się w lumpach. No i dreszczyk emocji związany z psychologią polowania na tzw. perełki.
Kiedy powstawały pierwsze lumpeksy w Polsce (w kraju po roku 1989; w 2024 było ich 14 tysięcy), nie wszyscy byli przekonani o tym, że owe sklepy będą dla wszystkich – i dla niżej uposażonych i dla dobrze sytuowanych finansowo. Tym, którzy wchodzili do pierwszych pułtuskich second handów towarzyszyło pewne zażenowanie, że oto robią zakupy z drugiej ręki, chociaż- uwaga - chętnie nabywali rzeczy z zagranicznych paczek, też używane. Szybko jednak zniknęło nam owo zawstydzenie związane z kupnem rzeczy PO KIMŚ. Lumpeksy pękały w szwach i owo zawstydzenie przeszło w zapomnienie. Dużą rolę w popularyzacji lumpeksów mieli - i wciąż mają - celebryci, artyści, influencerki, którzy to na swoich FB, Instagramach i Tik-Tokach oraz w programach telewizyjnych chwalą się perełkami upolowanymi w lumpeksach. To oni wskazują na ich dobrą jakość, unikatowość, styl, na modę vintage, na ubrania od projektantów, na rzeczy o niepowtarzalnym kroju, wzorze, kolorze – po prostu inne niż te z sieciówek. I to – bywa – za grosze.
Tak zakupy w sklepach z drugiej ręki stały się po prostu modne. Także w Pułtusku. To w nich również można spotkać znanych ludzi, tych z pierwszych stron ogólnopolskich gazet i telewizji. Klienci second handów... Ci w małych miejscowościach dobrze się znają, wchodzą w relacje słowne podczas POLOWAŃ i zakupów, doradzając sobie i opiniując wyszukany towar. Mało tego – znają nawzajem preferencje modowe wcale niemałej grupy klientek, stąd słyszy się, że TA apaszka to tylko dla pani X, TAKIE kurtki to lubi pani Y, a TĘ broszkę to na pewno kupi pani Grażyna, bo ona BROSZKOWA.
Co ciekawe, do lumpeksów zagląda się również dla relaksu, chwilowego odpoczynku od codzienności, pogadania, poprawienia sobie nastroju. Niemały udział w dobrej second handowej atmosferze w K&M TEXTILE mają panie ekspedientki, uśmiechnięte, doradzające, z dużą kulturą obsługi, dbające o ład w sklepach. A te panie ekspedientki to: Iwona, Monika, Magda, Ewa, Joanna.
A perełki? Jeśli ktoś spytałby o moją perłę wśród perełek to jest to torba luksusowej marki, kupiona jako absolutnie nowa, Henry`ego Beguelina, unikalna i kunsztownie wykonana. Z naturalnej skóry garbowanej i wolnej od agresywnych chemikaliów. Miękka. Szyta ręcznie według tradycyjnych technik przekazywanych z pokolenia na pokolenie tradycyjnymi narzędziami – szydłami, maszynami grawerującymi, nićmi woskowanymi ręcznie wykonanymi. Do torby dołączona jest portmonetka na suwak. To cacko nie starzeje się.
Niestety, zdjęcie nie oddaje urody mojej torby, jej detali i... miękkości. Używane "chodzą` na eBay po około 900 dolarów!
No!
GRAża











