Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 marca 2026 23:38
Reklama

Pancerz na sukcesie

Czego o pułtuskiej ankiecie może nas nauczyć historia z czasów wojny?

Od drugiej wojny światowej minęło ponad 80 lat, jednak historia lubi się powtarzać – na przykład to, jakie błędy można popełniać starając się ustalić przyczyny problemu. Podczas II wojny światowej alianckie dowództwo stanęło przed dylematem: jak wzmocnić bombowce B-17, by rzadziej spadały z nieba? Dokładnie badano i analizowano maszyny, które wróciły z misji: wojskowi zauważyli, że są one podziurawione jak sito, głównie na skrzydłach i kadłubie. Kabiny pilotów i stateczniki praktycznie nie miały uszkodzeń. Wniosek wydawał się oczywisty: "Dajmy tam więcej stali – trzeba opancerzyć podziurawione miejsca!". Wtedy pojawił się matematyk, Abraham Wald. Jego odpowiedź była genialna w swej prostocie: "pancerz połóżcie tam, gdzie dziur... nie ma". Wald zrozumiał, że analizują tylko te samoloty, które powróciły – bo przetrwały. Te trafione w statecznik czy kokpit nie wracały do bazy – spadały i roztrzaskiwały się lub spoczęły na dnie oceanu. To zjawisko nazwano błędem przeżywalności.

Ankieta jako "samolot, który wrócił"

Dlaczego o tym wspominam? Podczas lutowego spotkania pani burmistrz z mieszkańcami Pułtuska rozdano ankiety dotyczące "Inwestycji Roku 2025". Na liście (którą publikujemy powyżej) znalazło się siedem punktów: od rozbudowy przedszkoli, przez żłobek, po stację uzdatniania wody. Patrząc na tę listę, trudno nie odnieść wrażenia, że patrzymy na bombowce Walda, które szczęśliwie powróciły do bazy. To inwestycje, które się udały, które są "fajne" i którymi urząd chce się pochwalić. Ale czy proszenie mieszkańców o zaznaczenie, która z nich podoba im się najbardziej, to rzetelne badanie potrzeb, czy raczej prośba o wystawienie laurki?Gdzie są "dziury", których nie widzimy?

Prawdziwa wiedza o potrzebach Pułtuska nie leży w rankingu siedmiu sukcesów. Ona leży w pytaniach, których w ankiecie zabrakło.

- Czy siedem pytań typu "powiedz, co ci się podoba" to faktycznie dialog?

- Czy kolejna ankieta nie powinna skupić się wyłącznie na tym, czego mieszkańcy oczekują, a czego dotąd nie otrzymali? W tej jest tylko jedno pytanie o wyczekiwane inwestycje.

- Czy konieczność zbierania opinii o podstawowych potrzebach w ten sposób nie świadczy o krytycznym braku bieżącej komunikacji na linii radni – mieszkańcy?

Tu istotna uwaga: ten felieton nie ma na celu krytyki idei pytania ludzi o zdanie. Jest jedynie próbą wyważonej analizy: czy urzędnicy chcą dostać informacje prawdziwe (często trudne), czy tylko te "fajne"? Może kolejna ankieta powinna mieć odwrócone proporcje: 7 miejsc na wpisanie potrzeb, bolączek i oczekiwań – a jedno na podanie co jest dla mnie ważne i cenne w tym, co urząd robi dla mnie i moich sąsiadów?

Scenka ze spotkania z mieszkańcami

Atmosferę wokół zbierania opinii najlepiej oddaje scena z ostatniego spotkania w sali kina Narew:  Burmistrz: "Proszę o pytania".

Głos z sali (jedyny): "Jest Pani wspaniałym burmistrzem, głosowaliśmy na Panią. Czy mogłaby Pani spowodować dokończenie budowy drogi na Popławach? To zaledwie 150 metrów".

Burmistrz: "Myślę, że można będzie tę drogę skończyć".

Efekt: Gromkie brawa.

Kurtyna

...

Kurtyna jednak nie opada, lecz odsłania kolejny akt, rozgrywający się dwa tygodnie później. Pani burmistrz nie przedłuża umowy z kierownikiem działu inwestycji. Człowiekiem, który w opinii wielu mieszkańców był wyjątkowo kompetentny i skuteczny. Co więcej – był wielokrotnie publicznie wychwalany przez władze miasta, właśnie za kompetencje i skuteczność. Ironią losu jest fakt, że większość sukcesów wymienionych we wspomnianej ankiecie to właśnie owoc jego pracy. Pan kierownik, jak wieść gminna niesie, chciał nadal pracować dla miasta. Nie zamierzał odchodzić – ale jak widać odejść musiał.

Pytanie do burmistrz Beaty Jóźwiak.

Chętnie opublikujemy Pani wyjaśnienia w tej sprawie na łamach Tygodnika. Najprościej będzie, jeśli zechce Pani podzielić się z czytelnikami informacją:

- Jakie ułomności w wykształceniu, wiedzy czy sprawności zawodowej wytknięto dotychczasowemu kierownikowi, że jego misja musiała się zakończyć?

 - Jakie wybitne atuty w zakresie wiedzy, wykształcenia i doświadczenia zawodowego posiada osoba, która ma go zastąpić, by jeszcze sprawniej realizować kolejne inwestycje, o które pytacie w ankietach?

Podkreślam ponownie: celem tego felietonu nie jest krytykowanie. Po prostu staram się "łączyć kropki" aby zobaczyć prawdziwy obraz naszej pułtuskiej codzienności. Prawdziwy – nie zawsze "fajny". Z pewnością warto pamiętać lekcję Abrahama Walda: to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, często decyduje o tym, czy cała maszyna utrzyma się w powietrzu.

ZCZ


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama