Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 23 lutego 2026 23:39
Reklama
Ludzie listy piszą

Zaniedbania mogą się skończyć tragicznie

Szanowni Państwo, proszę o podjęcie działań u odpowiednich służb w związku z zaniedbaniami na drodze wojewódzkiej, doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji z soboty na niedzielę, na drodze nr 618, na odcinku między Pułtuskiem a Wyszkowem.

Tuż za Pułtuskiem na jezdni zalegała cienka warstwa śniegu, było bardzo ślisko, a po wyjechaniu z lasu śnieg zniknął, pozostawiając czysty lód. Wystąpiła typowa gołoledź, o której kilka godzin wcześniej informowały media oraz RCB, ostrzegając przed niebezpiecznymi warunkami w nocy w większości województw. Mimo tych zapowiedzi, droga nie była w żaden sposób zabezpieczona! Zarządca drogi nic nie zrobił i nie była posypana ani przygotowana na spodziewane oblodzenie. Co więcej, za Pułtuskiem na terenach leśnych miejscami była wręcz "biała" od lokalnych opadów śniegu.

Jechałem samochodem osobowym w stronę Wyszkowa, koło godziny 23:50. W miejscowości Gładczyn zauważyłem, że na mój pas ruchu z naprzeciwka nagle wjeżdża TIR. Pojazd w ułamku sekundy już bokiem praktycznie ślizgał się po lodzie. Zatrzymał się gdy przód ciężarówki  wpadł do rowu tuż przed moim samochodem.  Udało mi się ledwo wyhamować zaledwie kilka metrów przed nim! Miałem ogromne szczęście że jechałem niecałe  50 km/h i tak ABS pracował i samochód długo hamował. Niewiele brakowało, a doszłoby do zderzenia lub zepchnięcia mnie do rowu.

Droga ma w tym miejscu lekkie nachylenie i to też przyczyniło się do pojawienia się lodu, bo z góry spływała woda i tam zamarzała. Kierowca TIRa miał tylko lekką ranę w rejonie lewego łokcia.  

Ze swojej strony dodam, że kierowca tira w mojej ocenie jechał ostrożnie i bardzo powoli jak  widziałem do z oddali, ale i tak pojazd wypadł z prawidłowego toru jazdy.  Całe  szczęście, że nic poważnego nikomu się nie stało. Sekundy zadecydowały o tym, że nic mi się nie stało  bo mój samochód stał jako pierwszy to jeszcze odjechałem kawałek do tyłu, żeby mnie nic w razie W nie docisnęło do tego tira, jakby ktoś z tyłu nie zdążył wyhamować.  Wraz z innym kierowcą, który się zaraz zatrzymał po drugiej stronie, bo on jechał  z kolei od Wyszkowa, postawiliśmy trójkąty ostrzegawcze i nawet postawienie trójkąta na tym lodowisku było wyzwaniem, żeby zębów nie wybić...  (miałem wrażenie, że za tirem w stronę Wyszkowa było bardziej oblodzone tam ze 100m dalej od tira, gdzie stawiałem trójkąt, to było totalne lodowisko !!!  Więc widać, że czasem kilkanaście metrów różnicy , ze względu na różne zjawiska fizyczne, robi ogromną różnicę!)

Świeciliśmy  jeszcze przez chwilę latarkami z innym kierowcą, który się za mną zatrzymał,  żeby pierwsze nadjeżdżające pojazdy nie wjechały, bo mimo północy to sporo samochodów jechało od strony Pułtuska i baliśmy się, że ktoś nie wyhamuje. Po zgłoszeniu na numer alarmowy 112, służby przyjechały dopiero po ponad 20 minutach od zdarzenia i  droga została zablokowana na wiele godzin. 

Trudno zrozumieć, dlaczego mimo wcześniejszych ostrzeżeń i kilku godzin od wystąpienia zjawiska, zarządca drogi nie podjął żadnych działań, aby zabezpieczyć ten odcinek!!! 

W mojej ocenie doszło do poważnego zaniedbania i ktoś powinien ponieść konsekwencje, bo zwłaszcza na drodze z lekkim nachyleniem, będą występowały takie zjawiska, że woda ścieka i zamarza niżej (to było chyba, jeśli dobrze pamiętam, na 28 km i 300 metrze). To mogło zakończyć się tragedią.

Bardzo proszę o zainteresowanie się tą sprawą oraz skierowanie pytań do zarządcy drogi odpowiedzialnego za ten odcinek. Chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców i wszystkich kierowców korzystających z tej trasy. Nie może być tak, że mimo oficjalnych alertów i prognoz, droga pozostaje całkowicie nieprzygotowana na przewidywane zagrożenia.

Sprawę prowadziła jednostka prewencji z Pułtuska. Załączam zdjęcie ze zdarzenia które zrobiłem na miejscu  (wyrażam z zgodę na jego dalsze udostępnienie).
Z poważaniem, P.W.
 

OD REDAKCJI:
Bardzo dziękujemy naszemu czytelnikowi za obszerne i rzeczowe opisanie tej przerażającej sytuacji. Rzeczywiście, było o krok od tragedii. Na publikacji tego listu nie poprzestajemy. Wyślemy jego treść, wraz z pytaniami, do zarządcy drogi. Może nagłośnienie tej sprawy będzie przestrogą na przyszłość...


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama