Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 12 lutego 2026 19:44
Reklama

Budynek pokoszarowy – od 9 do prawie 40 milionów

Czy to jeszcze rozsądna inwestycja, czy już finansowa pułapka?

Zakończenie stycznia 2026 roku miało być dla wielu Pułtuszczan momentem radosnym – terminem przekazania kluczy do nowych mieszkań w zrewitalizowanym budynku dawnych koszar przy al. Tysiąclecia 2A. Zamiast świętowania mamy jednak festiwal wzajemnych oskarżeń na linii Urząd Miejski – SIM Północne Mazowsze, a mieszkańcy pozostają z niczym. Analiza dokumentów i faktów, którą prowadzimy od marca 2025 roku, rysuje obraz przedsięwzięcia, w którym logika ekonomiczna i interes gminy zdają się być na szarym końcu.

Skok kosztów o 400% – błąd czy strategia?

Przypomnijmy, od czego się zaczęło. W październiku 2017 roku kosztorys przebudowy koszar opiewał na nieco ponad 9 milionów złotych (dokładnie 9 023 771,80 zł). To właśnie z taką wiedzą radni podejmowali pierwsze decyzje o wejściu w ten projekt. Pięć lat później, w 2022 roku, kwota ta wzrosła do 21 milionów, a styczeń 2025 roku podsumował kolejne aneksy na poziomie ponad 33,5 miliona złotych.

Dziś, przy obecnej dynamice roszczeń SIM, być może realne jest dobicie do bariery 40 milionów złotych. To wzrost o niemal 400% względem pierwotnych założeń. Trudno uznać to za zwykłą "aktualizację" cen materiałów i kosztów pracy. Tak drastyczne niedoszacowanie rodzi pytanie: czy radni zostali wprowadzeni w błąd celowo, by łatwiej było im podnieść rękę za przekazaniem majątku gminy do zewnętrznej spółki?

 

Kuriozalna konstrukcja finansowa

Model, w jakim realizowana jest ta inwestycja, budzi zdumienie. Gmina Pułtusk: 

 

- wniosła do spółki nieruchomość kupioną za 1,1 mln zł,

- wniosła do spółki udziały w wysokości 8 mln zł, obejmując zaledwie 14,87% udziałów w spółce SIM (!),

- od początku inwestycji miasto pokrywa na bieżąco rosnące koszty inwestycji, które w 2025 "dobiły" do 34 milionów zł.

W efekcie miasto płaci za wszystko, ale inwestorem – a więc podmiotem wybierającym wykonawców i nadzorującym koszty – jest SIM. Burmistrz Beata Jóźwiak wprost przyznała w 2025 roku, że gmina nie jest stroną umów z wykonawcami i nie ma możliwości weryfikacji tych kosztów. To sytuacja kuriozalna, w którym należy postawić pytanie: czy płatnik, czyli Miasto Pułtusk – czyli my wszyscy, nie ma prawa rzetelnie zweryfikować tego, za co płaci? Nie ma takiej możliwości – czy nie ma takiej "woli politycznej"?

Pamiętajmy też, że gmina wydała ogromne pieniądze na budynek, który do niej nie należy. Właścicielem nieruchomości jest spółka SIM i zgodnie z umową pułtuski samorząd może udostępniać lokale komunalne mieszkańcom jedynie w ograniczonym czasie.

Na mieście słychać głosy, że to "szantaż w majestacie prawa"

W najnowszym komunikacie spółka SIM Północne Mazowsze twierdzi, że nie "odmawia" wydania lokali, ale "uzależnia" to od uregulowania rozliczeń finansowych. Brzmi to jak klasyczna forma szantażu: "płaćcie za kolejne aneksy i roboty dodatkowe, albo nie dostaniecie mieszkań". SIM argumentuje, że budynek był w złym stanie przez zaniedbania gminy, co zmusza ich do generowania dodatkowych kosztów. Pomyślmy: to, w jakim stanie był budynek, było bardzo dokładnie zbadane i oszacowane przez kosztorysantów. Kosztorysy od początku znał SIM i je przyjął jako podstawę podjętej inwestycji. Naprawdę teraz mamy przyjąć za argument, że budynek był w złym stanie? To oczywiste, że był w stanie krytycznie złym – to były gołe mury, z zapadającym się dachem i kompletnie przegniłymi stropami – jednak jak nas poinformowano, pierwotny kosztorys zakładał, że stropy nie muszą być wymienione, a ta wymiana okazała się konieczna i bardzo kosztowna. Radni poznali wersję kosztorysu w wersji "fajnej" – przebudowa koszar na mieszkania komunalne miała kosztować "9 baniek". Zaraz po decyzji Rady pojawił się jednak nowy "zaktualizowany kosztorys" na 21 milionów. A później już było "z górki" – podsuwano władzom miasta kolejne aneksy, bo pojawiały się kolejne wyzwania inwestorskie, których kosztorysanci najwyraźniej "nie dostrzegli" wcześniej. Pytanie tylko, czy te "roboty dodatkowe" nie stały się metodą na bezkarne drenowanie publicznych pieniędzy.

Kontekst budżetowy i kontrole NIK

W 2017 roku, gdy planowano koszt 9 mln zł, dochody Gminy Pułtusk wynosiły około 106 mln zł. Planowana inwestycja stanowiła wówczas ok. 8,5% rocznego budżetu. Przy dzisiejszej kwocie 34–40 mln zł, mówimy o obciążeniu, które w 2017 roku stanowiłoby niemal 40% wszystkich dochodów miasta. Nieprawidłowości w modelu SIM nie są odosobnione. Raporty Najwyższej Izby Kontroli z lat 2024–2025 dotyczące Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych w całym kraju wskazują na nagminne przekraczanie kosztorysów, brak realnego nadzoru gmin nad spółkami oraz nieuzasadnione wysokie wynagrodzenia zarządów. Co ciekawe, Tygodnik ustalił, że Marzena Cendrowska, pełniąca obowiązki burmistrza w 2024 roku, skierowała zawiadomienie w sprawie koszar do NIK 15 października 2024 roku – dokładnie dzień po tym, jak dowiedziała się, że nie wygrała wyborów. Czyżby wiedziała o czymś, co miało pozostać w szafach urzędu? 

Pytania bez odpowiedzi

Na początku kwietnia 2025 roku nasza redakcja zwróciła się do przewodniczącego Rady Miejskiej, Łukasza Skarżyńskiego, z prośbą o zajęcie stanowiska wobec 400% wzrostu kosztów. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi – nadal czekamy. Mieszkańcy też czekają - na obiecane lokale komunalne, które – według naszych wyliczeń – kosztują podatnika już ponad 10,4 tys. zł za m² (podczas gdy deweloperzy budują w Pułtusku znacznie taniej). Oczekujemy od władz miasta jasnej informacji: ile dokładnie pieniędzy i z jakiego tytułu żąda obecnie SIM? Czas skończyć z "hipotetycznymi tezami" i pokazać mieszkańcom prawdę o ich pieniądzach. Mamy też apel do władz Pułtuska: proponujemy zaniechać wmawiania Pułtuszczanom, że skoro część pieniędzy wydanych na koszary pochodzi z zewnętrznych dotacji, to można nad tymi kwotami przejść bez komentarza: nie nasze pieniądze – nie nasz problem. Taka narracja obraża inteligencję przeciętnego mieszkańca naszego miasta: fundusze pozyskane z Banku Gospodarstwa Krajowego to środki publiczne, pochodzące z podatków, także podatków czerpanych z Pułtuska, tylko innymi ścieżkami. W programach rządowych, w tym w Rządowym Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa pieniądze pochodzą z budżetu państwa, te środki to suma naszych podatków. 

 

Na zakończenie pytanie do naszych Radnych: co jeszcze musi się wydarzyć, jak wysokie kolejne roszczenia ma postawić SIM, żebyście Państwo Radni przypomnieli sobie najważniejszy zapis ustawy samorządowej, zapisany w art. 15: rada gminy jest organem stanowiącym i kontrolującym. Rada postanowiła przebudować koszary na mieszkania za 9 milionów – czas skontrolować prawdziwe przyczyny tego , że to ma kosztować cztery razy więcej niż zakładano.

 

RED.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama