Przed nami Walentynki – święto, które budzi skrajne emocje. Dla jednych to najpiękniejszy dzień w roku, dla innych jedynie zmyślny pretekst handlowców, by skutecznie wyprzedać czerwone pluszaki i gadżety, które nie zeszły z półek przed Bożym Narodzeniem. Niezależnie jednak od podejścia do komercji, Pułtusk ma w sobie coś, czego nie kupi się w żadnym markecie: duszę i miejsca, które stały się niemymi świadkami tysięcy miłosnych wyznań.
Od rzymskich lochów do pułtuskich kanałków
Historia świętego Walentego sięga III wieku. Jako rzymski kapłan, wbrew zakazowi cesarza Klaudiusza II, potajemnie udzielał ślubów młodym żołnierzom. Za swoją odwagę zapłacił życiem, stając się patronem zakochanych. Dziś nikt nie grozi nam więzieniem za miłość, ale pułtuszczanie znaleźli własny sposób na "uwiązanie" uczucia – i to całkiem dosłowne.
Magia mostku nad kanałkiem
Naszą redakcyjną uwagę ponownie przykuły instalacje na znanym wszystkim Pułtuszczanom mostku nad kanałkiem. To tam bije "serce" pułtuskiej romantyki, ukryte pod postacią nieco już rdzewiejącego żelaza, na tle lutowego mroźnego krajobrazu. Na metalowych balustradach wiszą dziesiątki kłódek – niektóre nadal błyszczące i nowe, inne nadgryzione zębem czasu, z ledwo czytelnymi inicjałami.
Patrząc na kłódkę "K+M" z 2020 roku czy starannie wypisane imiona "Klaudia i Daniel", trudno nie zadać pytania: co dzieje się z tymi ludźmi dzisiaj? Czy ich uczucie przetrwało próbę czasu tak dzielnie, jak te kawałki metalu na wietrze i deszczu? A może kluczyk wrzucony do wody był jedynym, co ich trzymało razem?
Obok mostku czeka też słynna "ławeczka zakochanych" z charakterystycznymi czerwonymi sercami, zbudowana z przemyślnymi pochyleniami, przysuwającymi kochanków do siebie. Prawa fizyki w służbie miłości! To idealne miejsce na pamiątkowe zdjęcie, choć w lutowej aurze radzimy jednak zabrać ze sobą coś ciepłego do siedzenia.
Wielki test trwałości – napiszcie do nas!
Drodzy Czytelnicy! Zwracamy się z prośbą do wszystkich par, które kiedykolwiek "zapięły" swoją miłość na pułtuskim mostku.
- Czy Wasz związek nadal trwa?
- Jak potoczyły się Wasze losy?
- Czy wierzycie, że to właśnie ten rytuał pomógł Wam przetrwać trudne chwile?
Piszcie do nas na adres redakcji ([email protected]) lub zostawiajcie komentarze pod tym artykułem na naszym profilu na Facebooku. Wasze historie mogą stać się najlepszą promocją naszego miasta! Może uda się nam przekonać całą Polskę, że: "jeśli chcesz, aby miłość w Twoim związku trwała wiecznie, przyjedź do Pułtuska i zapieczętuj uczucie kłódką na naszym słynnym mostku miłości!".
Kto wie, może to właśnie nasz skromny mostek nad kanałkiem ma większą moc niż najdroższe kolacje w stolicy? Czekamy na Wasze opowieści!
ZCZ













