Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 lutego 2026 10:10
Reklama

CORAZ BARDZIEJ CZUJEMY SWOJĄ TOŻSAMOŚĆ

Z dyrektorem Muzeum Regionalnego w Pułtusku, Andrzejem Popowiczem, rozmawia Grażyna M. Dzierżanowska

Czy wierzyć wieściom z miasta, że Muzeum Regionalne przenosi się w inne miejsce?

I słyszy się nawet: A PO CO PUŁTUSKOWI DRUGIE MUZEUM? Tak, są plany przeniesienia części naszej siedziby, nie mówię tu oczywiście o WIEŻY i PIWNICACH, mówię o pomieszczeniach w kamienicy Rynek 36, tzw. SALE NAPOLEOŃSKIE. Skąd ten pomysł? Nie zapominajmy, że wymieniona kamienica jest mieszkalna, administrowana przez TBS, nad nami i obok nas mieszkają ludzie. W części jedynie została wygospodarowana na muzeum i ta przestrzeń jest znacząco niewystarczająca dla nas. Dlaczego?

No jestem ciekawa.

Muzeum kojarzy się nam z ekspozycjami, natomiast podstawowe zadanie muzeum to gromadzenie wszelkich artefaktów związanych z historią naszego regionu: pozyskiwanych poprzez dary, zakupionych, przekazywanych z badań archeologicznych.

Mamy bardzo ciekawe zbiory i ciągle się poszerzają i musimy je gdzieś przechowywać. Musimy je opracowywać, czyli opisywać ich proweniencje, historie. Musimy zadbać o ich zabezpieczenie przed kradzieżą, pożarem, przechowywanie w odpowiednich warunkach (temperatura, wilgotność). Musimy te zabytki konserwować. I w końcu musimy je udostępniać, prezentując na wystawie stałej lub wystawach czasowych. Cały szereg różnych działań.

 

To dopytam, wywiązujecie się z podanych tu zadań wobec muzealnych zbiorów?

 

Tak, choć nie mamy warunków, które zapewniają nam możliwości realizacji tych wszystkich zadań w sposób całkowicie prawidłowy. Potrzebujemy przestrzeni magazynowych; mamy ich bardzo mało, ogromna ciasnota. Osoby, które nas odwiedzają, nie widzą przestrzeni magazynowej na co dzień, tu się nie zaprasza naszych gości. Następna rzecz – przestrzeń biurowa... Jeślibyśmy tak policzyli przestrzeń biurową, to jest to malutki gabinet dyrektora i dwadzieścia kilka metrów kwadratowych jednego biura.

 

Gabinet... Najskromniejszy pokoik dyrektorski w mieście, chociaż z duszą!

Niewiele większe pomieszczenie mamy za ścianą, w którym są cztery osoby. Tak naprawdę w korytarzu siedzi pracownik, a w WIEŻY, w której pracują trzy panie, nie ma nawet toalety. Nie chcę się licytować, ale chyba niewiele instytucji  w Pułtusku ma tak trudne warunki  lokalowe. Tu dodam, że mamy pracowników z tytułami naukowymi, mamy świetną kadrę i myślę, że to wszyscy zauważają.

Mówię DWA RAZY TAK! I...

I prowadzimy różnego rodzaju zajęcia edukacyjne, pozyskując środki zewnętrzne i otrzymane z GMINY. 

Śledzę je, to niezwykle ciekawe, udane zajęcia.

Cieszą się ogromną popularnością i proszę sobie wyobrazić, że my nie mamy żadnej sali na te zajęcia. Wciskamy je w sale wystawowe albo w WIEŻĘ, albo korzystamy z uprzejmości UM i zajęcia robimy w TRZYNASTCE, a czasami w plenerze, w namiocie za WIEŻĄ. 

 

No i wreszcie ta przestrzeń wystawiennicza. Tutaj mamy dwie sale do dyspozycji, gdzie są wystawy stałe, o bardzo ważnej tematyce – napoleońskiej i meteorytów. I problem: gdzie robić wystawy czasowe. Musimy stwierdzić, że miasto z taką piękną historią, z takimi tradycjami, piękną kulturą regionu, przyrodą chyba powinno mieć muzeum, które przystaje do czasów.

 

Wróćmy do magazynowania zasobów. Gdzie te magazyny?

Każde muzeum ma taką przestrzeń magazynową, odpowiednio zabezpieczoną. Mamy taką dziwną sytuację, że mamy mniej więcej tyle lokalizacji, ilu pracowników: piwnice ABRAHAMA, piwnice za WIEŻĄ, WIEŻA, pomieszczenie, w którym rozmawiamy (NAPOLEOŃSKIE – red), aleja Polonii 1-3, magazyny na Wspólnej, a nasza księgowa ma siedzibę w BIBLIOTECE LELEWELA, bo mamy wspólną księgową.

Trudno sobie wyobrazić nasze muzeum poza RYNKIEM...

Tak. Turyści swoje pierwsze kroki - i może jedyne - stawiają na pułtuskim RYNKU. Tu mamy największe atrakcje. W momencie, kiedy zwolniła się kamienica po POLICJI, wydawało się, nie tylko mnie, że to najlepsza z możliwych lokalizacja na muzealną siedzibę i ogromna szansa. To byłoby miejsce, które zapewniłoby nam przestrzeń magazynową z prawdziwego zdarzenia, wystawienniczą, sale edukacyjne, pracownie do kwerend muzealnych i prac konserwatorskich, archiwum zakładowe, przestrzeń biurową i socjalną, bo plany są takie, że docelowo najprawdopodobniej cały ten budynek będzie muzeum.

W bieżącym roku przewidujemy, że będą prace przy elewacji i dachu oraz  prace projektowe i koncepcyjne co do ekspozycji. I tak mówimy o perspektywie około dwóch, trzech lat. 

Obecnie, kiedy adaptuje się jakiś budynek na muzeum, to przygotowuje się sale pod konkretne ekspozycje. Funkcjonują wyspecjalizowane firmy, które aranżują wystawy w nowoczesny sposób, ale wkład merytoryczny dadzą pracownicy naukowi naszej instytucji.

Nowa technologia pozwoli nam zaprosić ludzi np.do sali, w której oni i zobaczą, i przeżyją, np. upadek meteorytów pułtuskich. I właśnie w tym kierunku chcemy pójść, żeby to były nowoczesne ekspozycje, żeby w sposób atrakcyjny opisywały, pokazywały osobliwości naszego miasta i regionu. A tych osobliwości jest mnóstwo – meteoryt, bitwa napoleońska, potop szwedzki... Tu też jest dyskusja, na ile ta nowa technologia może nam odebrać możliwość obcowania z prawdziwymi muzealiami, artefaktami... Ale połączenie dawnego wizerunku ekspozycji z nowoczesnymi technologiami byłoby atrakcją miasta, krok do przyciągnięcia ludzi do nas. Tu słowa uznania dla obecnego SAMORZĄDU, uznania związanego z konkretną wizją i odwagą w podejmowania decyzji.

Coraz bardziej czujemy swoją tożsamość, dlatego powinniśmy ją kultywować i nowocześnie o niej opowiadać tym, którzy tu przyjadą. Cóż, może powstać takie przeświadczenie, że są ważniejsze sprawy, ale wszystko jest ważne: drogi, mieszkania, ale też dbanie o naszą pamięć, tożsamość.

Absolutnie TAK.

 


Podziel się
Oceń

Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama