Natalko, jaki był dla Ciebie miniony, 2025 rok?
2025 rok był dla mnie bardzo udany, pełen sukcesów. To był najlepszy rok z tych pięciu, w których uczę się śpiewu. Liczę, że 2026 nie będzie gorszy.
Przypomnij naszym Czytelnikom, kto uczy Cię śpiewu?
Emisji głosu uczy mnie pani Anna Osmakowicz, nauczycielka śpiewu, muzyk, aktorka.
Dobrze wiedzieć, a teraz wracajmy do ubiegłego roku…
Rozpoczął się dla mnie ważnym Festiwalem ANTARES FEST, międzynarodowym, pierwszym takim WOW, w Kościelisku. Wygrałam ten festiwal i od niego zaczęło się wiele… DOBROCI.
Tam zaśpiewałaś piosenkę znaną w Polsce i w Europie…
Tak, zaśpiewałam piosenkę „GAJA” Justyny Steczkowskiej. Piosenka jest bardzo pokazowa, można pokazać, że śpiewa się mocno, ale i delikatnie, można pokazać dół, góry, pokazać umiejętności i predyspozycje. I ruch, choreografię. Zrobiłam ją, aby jeszcze wzmóc wrażenie.
Posiłkowałaś się choreografią Justyny Steczkowskiej?
Tak, tak, tak. Publiczność była w szoku, widziałam po twarzach, że nie spodziewali się tego, że taka drobna dziewczynka wyjdzie i huknie, że szyby się zatrzęsą. Uczestników było wielu, na werdykt czekaliśmy około godziny.
Jak odbierałaś wykonawców? Ktoś był zagrożeniem dla Ciebie?
Nie chcę zabrzmieć nieskromnie, ale nie. Śpiewałam w GALI LAUREATÓW i otrzymałam GRAND PRIX. Szczerze? Wydarłam się ze szczęścia. Łzy w oczach miałam. Wszyscy zaczęli mnie przytulać, robiono mi zdjęcia ze statuetką. Atmosfera była bardzo fajna, poznałam tam wielu życzliwych ludzi, serdecznych, pomocnych.
No i…
Muszę się zastanowić. Najpierw zadzwoniłam do taty i próbowałam go wkręcić, że nic nie dostałam, ale tata nie uwierzył, żart się nie udał. Tata powiedział: „No, Natalia, ty byś nic nie dostała, na pewno mnie kłamiesz, opanuj się”. Do pani Ani też zadzwoniłam, była zadowolona.
Tata nie uwierzył, bo już wiele nagród było za Tobą.
Tak, zwykle byłam nagradzana, jak nie wygrywałam, to COŚ miałam. A po festiwalu wróciłam do… rzeczywistości. Trzymam się w ryzach, w szkole oceny są dobre i zachowanie dobre.
I wody sodowej brak.
Brak, nie ma potrzeby, żebym robiła z siebie jakąś gwiazdę.
Ok, wracamy do piosenki „GAJA”.
Po dniu odpoczynku wstawiłam nagranie z festiwalu na Tik Toka. Moja koleżanka Nikola mnie nagrywała, dziękuję jej za to, że ze mną pojechała do Kościeliska. Przed snem zajrzałam do Tik Toka, sądząc, że się nie wybije, ale się wybił. Najpierw było 400 lajków i parę komentarzy, a następnego dnia zaczął się szał. Wtedy też zobaczyłam na Instagramie, że ktoś do mnie napisał.
I co? I co?
To było powiadomienie od RADIA RMF FM. Powiedzieć, że byłam w szoku, to mało powiedzieć, jakby nic nie powiedzieć. Spojrzałam jeszcze raz na telefon i powiedziałam WOW. Poprosili mnie o numer telefonu, że chcą do mnie zadzwonić.
I?
I zadzwonili, żeby umówić rozmowę na antenie. A to było tak, że pani Justyna Steczkowska zobaczyła to nagranie na TikToku i udostępniła na swojej relacji na Instagramie, a RADIO RMF FM obserwuje panią Justynę, zobaczyli jej relację. I też się zachwycili tym nagraniem.
I tak przyszła propozycja…
Tak, duet z panią Justyną w studiu RADIA RMF FM w Krakowie. I to już niedawno się wydarzyło. Czekaliśmy na panią Justynę jakieś pół godzinki, więc ja zaczęłam się rozśpiewywać po prostu. Wszyscy byli zaskoczeni, ja niewzruszona prułam te wszystkie góry i doły, żeby jakoś brzmieć. Wtedy pani Kinga poszła po panią Justynę, a pani Paulinka zaczęła mi zadawać pytania, jak się czuję, czy jestem zestresowana; wtedy przyszła pani Justyna. Przywitała się ze wszystkimi, ze mną się uściskała, przytuliła. To bardzo miła, serdeczna kobieta. Bardzo dobrze wspominam to spotkanie, pani Justyna bardzo mi zaimponowała tym, że chciała, żebym miała szansę się wykazać, zaprezentować, żeby mnie było słychać w tym utworze, wiadomo, każdy wie, jak pani Justyna śpiewa, a ja??? To moja idolka, a po tym spotkaniu stała się dla mnie jeszcze większą idolką. Cudowna kobieta, z klasą. Elegancka.
Tak więc zaśpiewałyście!
Zaśpiewałyśmy. Usłyszałam, że mam wspaniały głos, pogratulowała mi, powiedziała, że to ciężki utwór, że trzeba mieć duże umiejętności, żeby go zaśpiewać, bo są szybkie przejścia z dołu w górę albo z gór w dół. To trudne, żeby z rejestru głowowego przechodzić na piersiowy. Pani Justyna powiedziała, że była zaskoczona, bo jak na 16 lat, to zaśpiewałam bardzo dobrze ten utwór, który ma ponad trzy oktawy. Nie jestem dorosłą kobietą, a zaśpiewałam tak, jakbym nią była. No i wykonałam choreografię i ani razu głos mi się nie załamał.
No i dykcja!
Tak, dykcji uczę się z panią Anią na zasadzie łamańców językowych: Szły pchły koło wody, pchła pchłę pchła do wody, a ta pchła płakała, że ją tamta pchła popchała. Jeśli jesteś w stanie szybko wypowiedzieć łamańce, to w utworze nie masz problemu z łączeniem trudnych w wymowie wyrazów. I tak odbiorcy mogą zrozumieć, co śpiewasz, a to ważne, żeby dobrze przekazać utwór. Dla mnie dykcja jest bardzo ważna. Pani Ania miała szansę uczyć się dykcji od samego Aleksandra Bardiniego! Pani profesor przywiązywał do dykcji ogromną wagę, a pani Ania kontynuuje to i przekazuje swoim uczniom.
Przed Bożym Narodzeniem wystąpiłaś na międzynarodowym festiwalu w Bułgarii…
Tak, wystąpiłam w Sofii. Regulamin mówił o wykonaniu kolędy lub piosenki świątecznej lub zimowej i przeboju międzynarodowego. Zaśpiewam kolędę ‘Mizerna cicha, stajenka licha” i piosenkę Prince’a „Purple Rain”, „Fioletowy deszcz”. Ciekawe, organizatorom zależało, żeby śpiewający mieli odrębne kostiumy do wykonywanych utworów. Wystąpiłam więc w sukience i garniturze. Zdobyłam drugie miejsce, dostałam medal, dyplom za przygotowanie artystyczne i zaproszenie do Słonecznego Brzegu na festiwal, który odbędzie się pod koniec sierpnia. Jestem skłonna polecieć. Tymczasem skupiam się na TU i TERAZ.
A już w maju będziesz uczestniczyć w Międzynarodowym Festiwalu Piosenki i Tańca MUSZELKI WIGIER.
Tak. Organizatorzy chcą, żebym zaśpiewała utwór „GAJA” i zgodziłam się na tę propozycję, bo to duży festiwal, duża konkurencja, a „GAJA” to utwór, w którym mogę pokazać swoje możliwości i umiejętności. Jeszcze nie znam regulaminu…
A jak Ty, Natalko, trafiłaś do MUSZELEK WIGIER?
Otóż organizator MUSZELEK WIGOR jest jurorem w wielu festiwalach i jak mu ktoś zaimponuje, to zaprasza go na ten festiwal. Pan Aleksander zobaczył mnie podczas festiwalu w Zakopanem. Do tego festiwalu każdy może się zgłosić, ale z zaproszenia wypada skorzystać.
Co jeszcze przed Tobą, Natalio?
Pozgłaszałam się na różne festiwale, ale nie mogę powiedzieć na jakie, bo jeszcze nie wiem, czy się na nie dostałam, czekam na werdykt i dalej podążam w kierunku śpiewania.
I jeszcze jedno: coś się zmieniło w Twoim podejściu do pisania tekstów piosenek?
Nie zmieniło się, nadal nie piszę sama tekstów. Jestem krytyczna w stosunku do siebie, nie podoba mi się to, co próbowałam pisać. Nie potrafię ułożyć myśli w słowa i nie umiem odwzorować swoich emocji. No i nie chcę robić nic wbrew sobie. Na ten moment nie posiadam takiego twórczego daru.
No to Cię pocieszę – jesteś świetną, utalentowaną muzycznie dziewczynką, z wieloma nagrodami, i bez wody sodowej w mądrej głowie.














