Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 21:38
Reklama

A NA KONIEC KSIĄŻKI OCZYWIŚCIE, ŻE ZAGLĄDAM

ROZMOWA GRAŻYNY M. DZIERŻANOWSKIEJ Z MONIKĄ PLISECKĄ - POETKĄ, RECENZENTKĄ LITERATURY, REWELACYJNIE PROWADZĄCĄ FB MOJE KSIĄŻKI – MÓJ ŚWIAT. WYWIAD CZYTA SIĘ Z OLBRZYMIM ZAINTERESOWANIEM, WIĘC ZACZYNAJMY.

Pani Moniko. Na FB Moje książki – mój świat napisała Pani: "Czytam mniej niż bym chciała, ale czytam solidnie. Tak samo recenzuję. Psia matka, trochę wariatka, czasem poetka. Moją duchową ojczyzną jest Finlandia. Jestem fanką Maxa Verstappena, świec zapachowych i niedźwiedzi pluszowych". Dodałaby Pani dziś coś do tego biogramu? 
 

Chyba nie. Te słowa wciąż dobrze mnie charakteryzują.

Ciekawa jestem Pani pierwszej, przeczytanej książki. Co to była za lektura? Przyciągnęła Panią do czytania czy wręcz przeciwnie? 
 

Nie wiem, czy to była pierwsza lektura, ale pierwsza dobrze zapamiętana i taka, które zdecydowanie zachęcała do dalszego czytania. Nie pamiętam tytułu ani autora, ale był to rodzaj encyklopedii dla dzieci z informacjami o świecie, takimi z różnych dziedzin. Biała okładka, a na niej kolorowa kula ziemska. Pamiętam, że chłonęłam treść niesamowicie, wszystkim w domu chciałam opowiadać, czego się dowiedziałam. Była też seria książek pt. "Razem ze słonkiem" Marii Kownackiej, o porach roku. Uwielbiałam je. 
 

Znam taką myśl związaną z czytaniem: Kto czyta, żyje wielokrotnie. Kto zaś z książkami obcować nie chce, na jeden żywot jest skazany. Pytam wytrawną i wytrwałą czytelniczkę: prawda czy mały fałsz?

Ja bym raczej powiedziała, że kawałki żyć, o których czytamy w książkach przenosimy do swojego własnego. Ale jest i trochę prawdy w tych słowach, bo przecież zdarza się, i to nierzadko, że czytelnik mocno przeżywa, co przydarza się bohaterowi literackiemu – zwłaszcza ulubionemu. I na pewno ten, co z książkami obcować nie chce, uboższy jest od tych, co chcą. 

Czyta Pani dwie książki naraz?

Nie. Nie umiem się wtedy skupić, mieszają mi się wątki i tylko się denerwuję (chociaż denerwuje mnie też to, że nie umiem czytać dwóch książek jednocześnie). Czytam jedną książkę, po jej skończeniu piszę recenzję – i dopiero biorę się za następną. 

"Zaczynam czytać jakąś książkę wraz z końcem starego roku i doczytuję ją już w nowym" – to Pani zapis, a moje pytanie brzmi: Bywa, że nie doczytuje Pani książki do końca, porzuca ją? Dlaczego? A zagląda Pani do końca lektury, będąc w jej połowie?

Staram się rozpoczęte książki doczytać do końca, nawet jeśli mi się nie podobają – bo wiem, że gdy je porzucę, to już najprawdopodobniej do nich nie wrócę. Przerywam jedynie, jeśli natrafię na zbyt poruszające mnie wątki – np. cierpienie zwierząt. A na koniec książki oczywiście, że zaglądam, i w ogóle mi to nie przeszkadza w lekturze, w dotarciu do tego momentu, do którego zajrzałam. 

Dawid Góra – "Halny"... Czytałam Pani wysmakowaną recenzję tejże książki, książki o wietrze. Jak Pani dobiera książki do czytania?

Dobór odbywa się najczęściej bardzo prosto – wg ulubionych tematów i autorów. Czasami sprawdzam książki, o których jest głośno. Albo gdy coś mnie zaintryguje w okładkowym opisie – wtedy bywa, że decyduję się przeczytać książkę, która teoretycznie wydaje się nie należeć do takich, która by mi się spodobała. Ostatnio tak właśnie wybrałam sobie lekturę i już ją czytam: to "Kakao w czwartki" azjatyckiej autorki Michiko Ayoama. Coś zupełnie nie w moim guście, no ale zobaczymy. 

Książki różnych narodów... Ma Pani jakąś listę krajów, których książki obiecują Pani... czytelnicze (wprost) szaleństwo?

Oczywiście. Wiadomo, że numerem jeden jest Finlandia. Mój ulubiony pisarz fiński to Antti Tuomainen, ale gdy trafiam na książkę fińską, prawie na pewno ją przeczytam, bez względu na autorstwo. Nie wszystkie książki fińskie mi się podobają, ale bardzo się cieszę, że literatura tego kraju jest w Polsce coraz popularniejsza. Dla odmiany zwracam się też w stronę krajów afrykańskich, a to od momentu przyznania Nagrody Nobla Abdulrazakowi Gurnahowi, którego pisarstwo bardzo przypadło mi do gustu. Zaczęła mnie też interesować literatura krajów byłej Jugosławii. I tu mamy ciekawe połączenie z pierwszym wymienionym krajem, w osobie pisarza Pajtima Statovciego, który urodził się w Kosowie, ale jako 2-letnie dziecko wyjechał z rodzicami do Finlandii, gdzie nadal mieszka i tworzy. 

Pani książki kupuje czy dostaje od wydawnictw? A jeśli Pani kupuje, to jak olbrzymia jest Pani domowa biblioteka? Przy okazji, lubi Pani książki – e-booki?

Kupuję. Także z drugiej ręki. Rzadko, ale czasem się zdarzy, że biorę udział w akcjach ogłaszanych przez wydawnictwa, w których można zdobyć tzw. egzemplarze recenzenckie. Nie zwracam się jednak do wydawnictw z prośbą o takowe. Głównie dlatego, że jest to pewne zobowiązanie, któremu ja nigdy nie wiem, czy podołam. Czy będę miała czas i ochotę przeczytać książkę i ją zrecenzować, czy mi się akurat nie odwidzi albo coś nie przeszkodzi. Wolę czytać w swoim rytmie i na własnych warunkach. A ile liczy domowa biblioteka, pojęcia nie mam i chyba nie chcę wiedzieć. E-booków nie czytam, jakoś nie mogę się przekonać. 

"Lalka" Prusa... Wpisała ją Pani na listę pozycji do przeczytania w 2026 roku. To powtórka z przeszłości. Często Pani wraca do książek już przeczytanych? Ja latami wracałam do "Pamiętnika pani Hanki"...

Zależy, co rozumiemy pod słowem "wracanie". Jeśli ponowne czytanie od deski do deski, to tak z powodów zawodowych wracam jedynie do lektur szkolnych. Natomiast często niektóre przeczytane książki kartkuję, przeglądam, bo chcę sobie coś przypomnieć czy sprawdzić. Są to oczywiście książki ważne dla mnie. Co do "Lalki", to chcę ją w tym roku przeczytać kolejny raz akurat nie tylko dlatego, że jest lekturą, ale przede wszystkim dlatego, że we wrześniu wchodzi na ekrany kin jej nowa wersja. Nie mogę się jej doczekać, bardzo podoba mi się obsada aktorska. Chcę być zupełnie na świeżo podczas oglądania. 

Może się Pani pokusić o wymienienie książki Pani życia? Wiem, że to trudne, może nawet niemożliwe...

Chyba niemożliwe, chyba nie ma takiej książki. Ale jeśli miałabym podać tę, która będzie najbliżej, byłby to wywiad z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską pt. "Czesałam ciepłe króliki". To niezwykła rzecz o wytrwałości, która przywraca właściwe proporcje i ustawia wszystko na swoim miejscu. 

Czytała Pani książki o negatywnych opiniach? Pani w ogóle sugeruje się opiniami innych czytelników/recenzentów czy absolutnie nie?

Mam kilkoro znajomych recenzentów i recenzentek, których opiniom ufam. Sugeruję się też opiniami czytelników. Ale i tak lubię sama sprawdzić, także książki o negatywnych opiniach – mamy przecież różne gusta. 

Sześć książek musi Pani przeczytać w bieżącym roku. MUSI. To dużo czy mało przy Pani wszelkich aktywnościach.

Tych sześć książek to takie lektury obowiązkowe, które sobie wyznaczyłam na ten rok. Na pewno przeczytam więcej, ale ile, to będzie zależało, czy uda mi się być bardziej zorganizowaną i lepiej zarządzać czasem. Sześć wydaje się niedużą liczbą, ale są to książki wymagające i/lub obszerne, a ja nie czytam szybko, no i do każdej chcę napisać recenzję. 

Ciekawa jestem, czy żyje Pani życiem postaci czytanych książek. Jeśli tak, to jaki to ma wpływa na Pani życie osobiste? Mnie się zdarzało, że byłam wprost zaczadzona przeżyciami i doznaniami bohaterów literackich; szczególnie w mojej młodości.

Żyję w tym sensie, że dużo myślę o ulubionych bohaterach. Wspominam ich. Za niektórymi tęsknię, np. za Kurtem Wallanderem, bohaterem serii kryminalnej Henninga Mankella. Niektórym współczuję i chciałabym ich pocieszyć.

Pani bardziej lubi czytać czy recenzować książki? Ile recenzji już Pani napisała? Ile ich jest na Pani FB?

Lubię i czytać, i recenzować. Zwykle już podczas lektury myślę o recenzji, czytam z czymś do pisania i karteczkami pod ręką. Chyba nie wyobrażam sobie już czytania bez recenzowania. Napisałam już ok. 230 recenzji, a ile z nich jest na FB? Pewnie kilkadziesiąt. Jest tyle dobrych lektur, że nie warto czytać byle jakich. Jak rozpoznać dobrą książkę, nic o niej nie wiedząc, jedynie ją kartkując? Ja mam taki klucz, chociaż bywało, że prowadził mnie do... odrzucenia pozycji. 
Dla mnie gwarancją jest nazwisko autora, choć pewnie każdemu zdarzają się książki słabsze. Przekartkowanie pozwala wstępnie zorientować się w stylu, więc to też pomaga. Poza tym czasem warto zaryzykować, miłe zaskoczenia też się zdarzają. Kiedyś z kosza w supermarkecie wygrzebałam solidnie wydany zbiór opowiadań Henry`ego Jamesa, o którym nic nie wiedziałam, bo pomyliłam go z innym autorem. I te opowiadania okazały się świetne, a dodam, że kosztowały 10 zł.

Z zainteresowaniem, ale i z ciężkim sercem przeczytałam Pani świeżo wydany, pierwszy tomik poetycki. Niezwykle cenię Pani recenzje książkowe, ale... Ale tak bym chciała, posłuchać Pani czytania wszelkiej literatury na Pani FB. Poezji, prozy – ciekawych fragmentów, fraszek, pięknych opisów przyrody i postaci, niezwykle udanych, żywych dialogów ... Ciekawa jestem Pani interpretacji, głosu, mimiki twarzy przy głośnym czytaniu... Ot!

A ja dziękuję, że Pani ten pomysł z czytaniem na głos mi podsunęła, bo bardzo mi się podoba i mam zamiar wprowadzić go w życie, ot! Co się zaś tyczy mojego tomiku, to wkrótce będzie można go zdobyć w konkursie, który planuję ogłosić na FB Moje książki – mój świat . I tak nam się to wszystko pięknie połączyło – recenzje, poezja i fejsbuczkowa strona, czyż nie?

PIĘKNIE NAM SIĘ POŁĄCZYŁO, OWSZEM, CIEKAWIE, ZA CO STOKROTNIE PANI DZIĘKUJĘ.

 


Podziel się
Oceń

Reklama
NAJNOWSZE EWYDANIE
Tygodnik Pułtuski
Reklama
Reklama
Reklama
OtoDrobne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama