- Monika Plisecka - to dla niej dzisiaj się spotykamy, by pochylić się nad jej tomikiem, nad tym, co tam się znajduje, nad WYGRZEBANYM. Co tam znajdziemy? Słowa, które obejmują najważniejsze wydarzenia, przemyślenie, refleksje, które będziemy mieli okazję poznać - za chwilę tak się stanie. Stanie się to w momencie, kiedy bohaterka dzisiejszego wieczoru zostanie państwu przedstawiona – tymi słowami rozpoczęła poetycki wieczór dyrektor ZS CKR Ewa Leszczyńska. – A element towarzyszący spotkaniu to obraz Łukasza Pliseckiego, fotografika. Monika zamyka swój świat w słowie, a Łukasz zamyka swój świat w fotografii. Uzupełniają się świetnie. I dziś chcą nas zaprosić do swojego świata.
***
Prezentowane zdjęcia ukazują z dużą starannością, szczegółowością i spostrzegawczością sedno natury. Wrażliwość artystyczna fotografika zrodziła obrazy wyjęte wprost z MATKI ZIEMI. A rozmowa z poetką? Tę poprowadziła – wnikliwie i subtelnie, z dużą kulturą słowa - koleżanka poetki - Eliza Dembe Stańczak, również nauczycielka.
Twórczość Moniki nie jest łatwa ani podnosząca poziom optymizmu, to wiersze chronione mgłą, którą trzeba rozproszyć, żeby dotrzeć do słów, do wersów, żeby je zrozumieć, wziąć za swoje, chociaż serce zaskowyczy i – raczej – zwilgotnieją oczy.
Szczególnie poczułam drżenie serca, kiedy panie dotarły do poetyckiego obrazu "SPRAWA OSOBISTA", bardzo osobistego. Utwór przeczytała sama AUTORKA. Pięknie, chociaż z ciężkim sercem.
Sprawa osobista
Umarli przychodzą w formach,
które im nadajemy, ale ja
nie mam ani jednej kartki
z Twoimi bazgrołami.
Biorę więc czystą i
jak kiedyś
wypatruję oczy.
Wyobrażam sobie nakreślone
niepewną ręką kształty. Nieporadne.
Ogonki, przecinki, kropki.
Pominięte. Obecne w nadmiarze.
I linię ciała. Połamaną.
Czerwonym zaznacza się błędy.
Krew ścieląca się po ziemi to błąd.
Gdzieś jest sens. Przedtem
łatwiej było go znaleźć.
***
Eliza zadała Monice pięć pytań związanych ze SPRAWĄ OSOBISTĄ, Monika odpowiedziała na wszystkie. Pierwsze z nich brzmiało:
- Czy wiersz opowiada o śmierci kogoś bliskiego, która wywarła na Ciebie tak mocny wpływ?
– Zanim odpowiem na to pytanie, to powiem, że zdecydowałam się odpowiedzieć na te 5 pytań, ponieważ potrzebuję publicznie zmierzyć się z tym tekstem, może to będzie jakaś forma autoterapii. Rzeczywiście, opowiada ten wiersz o kimś szczególnym, wyjątkowym, o takiej osobie, o jakiej się nie zapomina. I rzeczywiście śmierć tej osoby wywarła duży wpływ, pewnie, nie tylko na mnie, ponieważ była zupełnie niespodziewana – to było totalne zaskoczenie.
- Wiersz zaczyna się wersem "Umarli przychodzą w formach, które im nadajemy". Czy nadawanie formy to rodzaj obrony przed stratą, czy sposób na oswojenie tej straty?
– Myślę, że nadawanie formy to jest zarówno rodzaj obrony przed stratą, jak i próba jej oswojenia. Z drugiej strony nie da się obronić przed stratą, chociaż próbujemy to robić. Albo człowiek uczy się żyć z tym, albo nie. Różnie bywa. Myślę też, że każdy z nas zachowuje w pamięci wyobrażenie tej pewnej osoby i to jest właśnie ta forma. To wyobrażenie przechowujemy we wspomnieniach. Czasami to może być jakiś przedmiot albo sytuacja, z którą tego kogoś kojarzymy. Nadawanie formy się przydaje.
– Podkreślasz tu, że nie masz żadnej kartki z pismem zmarłego. Czy ten brak tego materialnego śladu utrudnia pamięć?
– Na pewno brak materialnego śladu nie uniemożliwia pamięci - można pamiętać i bez takich śladów, a może nawet jest to mniej bolesne, niż ze śladami. Z drugiej strony chcemy mieć pamiątki po bliskich osobach, czasami stają się one dla nas czymś najważniejszym i pozwalają mieć takie poczucie, że ta osoba całkowicie nie odeszła. Muszę powiedzieć, że w tym konkretnym wierszu śladem jest kartka z pismem zmarłego, to musiał być ten ślad, ten konkretnie, to nie mógł być żaden inny przedmiot, żaden inny ślad.
– Mamy taką mocną frazę "Krew ścieląca się po ziemi to błąd". Czy w tym miejscu pojawia się bunt wobec nieodwracalności śmierci, czy raczej takie chłodne, aczkolwiek bolesne pogodzenie z faktem?
– To jest jakby dalszy ciąg poprzedniego pytania, bo choć jak napisałam, nie mam tej zapisanej kartki, to kiedyś miałam tych kartek wiele. I tak jak napisałam w wierszu, one się roiły od błędów i musiałam naprawdę wypatrywać oczy, żeby z tych kartek coś wyczytać. No i tak docieramy do śmierci tej osoby, która też jest błędem, była błędem, nie powinna była się zdarzyć, więc jest to bunt wobec tego, że się zdarzyła. I w tym sensie wers, który cytujesz, można rozumieć bardzo metaforycznie, ale też jest on bardzo dosłowny, biorąc pod uwagę, jak ta śmierć nastąpiła.
– "Gdzie jest sens. Przedtem łatwiej było go znaleźć" – to refleksja o tym, że wraz z stratą ten sens staje się niewidoczny, niedostępny?
– Na pewno wraz ze stratą kogoś bliskiego sens staje się trudniej dostępny, o ile w ogóle jest możliwy do odnalezienia; to już nie jest ten sam sens, który był kiedyś. I kiedyś właśnie, jak miałam te kartki zapisane pismem najeżonym od błędów i szukałam sensu w tych kartkach, to tak mi się wydawało, że to jest tak strasznie trudne. Ale wtedy nie wiedziałam jeszcze, że będę musiała szukać sensu po utracie tej osoby.
– Udało się nam, przeszłyśmy przez ten trudny wiersz.
***
Chciałabym, aby Monika powodowana przeświadczeniem o swoim poetyckim talencie, obdarzyła nas kolejnym tomikiem; już go zatytułowałam w myśli - ZAGRZEBANE.
Grażyna M. Dzierżanowska
























