Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 23:33
Reklama
PUŁTUSK WIDZĘ

IZABELO, DO PISANIA!

Oto Izabela Koba-Mierzejewska. Iza. Jeszcze niedawno była dziennikarką, dziś to już pisarka. 20 października, w PBP im. Joachima Lelewela, w ramach Nocy Bibliotek, promowała swoją debiutancką, beletrystyczną książkę „Rita, kłopoty i ja”, wydaną przez katowicką Szarą Godzinę

„Rita…” już budzi żywe zainteresowanie zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Jak powiedziała dyr. LELEWELA Bożena Potyraj: „Książka Izabeli to pełna ciepła i humoru historia o kobietach, które mimo przeciwności nie rezygnują z siebie. I co ciekawe, autorka z niezwykłą dbałością o szczegóły osadza akcję w malowniczych realiach: Ciechanowa, Pułtuska i innych okolicach”. 

Spotkanie prowadził niezawodny Szymon Wotawa, którego ciekawe pytania stworzyły okazję do poznania i autorki, i wejrzenia w jej powieść. 

Izabela lubi mówić i mówi ciekawie, barwnie. Już na początku spotkania, sięgając w przeszłość, podała, że pisze od dziecka. Pierwszą powieść, historię zamkniętą w kilku rozdziałach, napisała będąc w szkole podstawowej. Nieobca była jej też twórczość poetycka. Pisała wiersze, nagradzane w konkursach poetyckich, a do prozy, już na serio, wróciła kilka lat temu. 

Odpowiadając na jedno z pierwszych pytań prowadzącego, powiedziała: - Nie jest tajemnicą dla państwa to, że grałam Ritę w „Edukacji Rity”. To było moje spełnione marzenie i to moje spełnione marzenie - ileś lat później- zainspirowało mnie do tego, żeby opowiedzieć historię kobiety, która właśnie ma tyle lat, ile ja wtedy i która postanawia spełnić swoje młodzieńcze marzenie. I zadałam sobie pytanie, co z tego wynika. Praca dziennikarki, mojej bohaterki, to był celowy zabieg, bo jakaż inna praca może skomplikować życie prywatne, plan dnia jak nie praca dziennikarska. To jest taki typ pracy, gdzie właściwie cały czas coś się dzieje, cały czas gdzieś trzeba być, biec, interweniować, reagować… I chodziło mi o to, żeby moja bohaterka nie miała pracy od ósmej do szesnastej. Wtedy nie mierzyłaby się z pewnymi problemami, komplikacjami; chodziło mi, żeby miała tzw. nienormowany czas pracy i pracowała non stop kolor. A z tego też wynikają komplikacje, bo trudniej jest jej pogodzić życie rodzinne z życiem zawodowym i z próbami do spektaklu. A poza tym chciałam wprowadzić pewne wątki społeczne, gdyby moja bohaterka pracowała w innym zawodzie, to byłoby trudniej je wprowadzić. 

W powieść najistotniejszy jest wątek teatralny, ale również odnajdujemy w niej przemoc domową, biedę, kłopoty pracowników z pracodawcami w środowisku dziennikarskim. Prowadzący zauważył, że wszystkie tematy w powieści są podejmowane w sposób nieprzerysowany, niewymuszony, są one rzeczywiście zazębione z losami bohaterki. – Jak udało się pani pogodzić to wszystko razem – tę wielość tematów, wątków, jak udało się spiąć to wszystko w całości? Ile czasu to zajęło, bo wydaje się to rzeczywiście imponujące ze względu na końcowy rezultat – spytał autorkę Szymon Wotawa. 

Twórczyni „Rity…” pisała książkę… w odcinkach. Między odcinkami były długie przerwy z uwagi na pracę zawodową pisarki. – Powieść sobie leżała, istniała w przestrzeni wirtualnej i mojej wyobraźni i nic się nie działo. Jak wróciłam do nie po długiej przerwie, to trzeba było ją przeczytać. Zanim przeczytałam to, co napisałam, to mijał czas, a jak mijał czas, to go brakowało, żeby dalej pisać – wyjaśniała pisarka. 

Książka jednak powstała. Pierwsza jej wersja była dwa razy dłuższa, trzeba więc było okroić wątki, niektóre wyrzucić, przebudować, zrezygnować z pewnych postaci. Wersja właściwa powieści powstała w ubiegłym roku, kiedy to Iza odeszła z „Tygodnika Ciechanowskiego”. 

Portret Pułtuska i Ciechanowa w książce Koby-Mierzejewskiej? „To świetne miejsca do życia”. Ciechanów jest jednym z ulubionych miast pisarki, Pułtusk też do tych miast należy i jest bardzo bliski jej sercu. I. Koba-Mierzejewska: – Chciałam pokazać, że wszędzie może dziać się coś ciekawego, nie tylko w Warszawie czy wielkim mieście, gdzie często dzieje się akcja powieści obyczajowych, ale i u nas, na tzw. prowincji. Mówię z sympatią o nas, o tym naszym terenie, regionie, gdzie mieszkają ciekawi ludzie i wiele się dzieje. 

Ciekawi ludzie… - Rozczaruję państwa, nikogo z was nie ma na kartach powieści jeden do jeden, nie tylko z Pułtuska, ale i Ciechanowa czy z innych miejscowości. Moi bohaterowie nie mają jednego pierwowzoru, jest to kilka postaci, które składają się na jedną osobę – tłumaczyła Izabela, ta, która stworzyła Luizę, szalenie dzielną i odważną kobietę. 

Iza już pracuje nad kolejną powieścią, zdradził prowadzący spotkanie. Ona sama niewiele może o niej powiedzieć z tego powodu, że może ją… porzuci na rzecz kolejnej fabuły. A co z kontynuacją „Rity…”? Wszystko będzie zależało od czytelników i czytelniczek. Tymczasem słyszałam, że jedna z czytelniczek przeczytała „Ritę…” już… dwa razy. Co takiej czytającej pozostało? Zakrzyknąć: „Izabelo, do szybkiego pisania kolejnej powieści! Czekam. Czekamy”. 

GRAża


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama