Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 13 września 2026 08:03
Reklama
Reklama
CZYTANKI DLA DOROSŁYCH (108)

Kalambury

 

Kalambury 

Tabletki na gardło opatrzone takim oto sloganem reklamowym: Pierwsza pomoc w gardłowej sprawie. Można by z głupia frant zauważyć: dla producenta leków ruch w interesie to gardłowa sprawa. Zmuszony jest „pod gardłem” (pod grozą dania katu gardła) sprzedać jak najwięcej tabletek na gardło. Zbankrutowanemu właścicielowi firmy farmaceutycznej nie pozostałoby nic innego, tylko jedwabny sznur zaciskający gardło. 

Reklama

 

Drugi slogan: Grypa cię nie weźmie gdy FERVEX weźmiesz. Od razu widać, że slogan jest tworem umysłu pospolitego. Potoczne, zbyt potoczne wydaje mi się owo „weźmiesz”. Ja bym, nie siląc się na dowcip, napisał po prostu „zażyjesz”. Poza tym brak przecinka przed „gdy”, jeszcze jeden dowód, że ima się pióra prostaczek.

* * *

– Panie kierowniku – zwraca się sekretarka do swojego szefa – potrzebny mi urlop, bo wybieram się do Łodzi.
– Nie łudź się – odpowiada dowcipny kierownik.
Pracy jest dużo, więc niech się sekretarka nie łudzi, że pojedzie do Łodzi. Nadzieja związana z miastem Łódź niech jej nie łudzi.
Dowcip dowcipem, ale obawiam się, że autor konceptu nie był mocny w ortografii. Gdyby tę prośbę o urlop dostał na piśmie, kto wie, czy nie opatrzyłby podania taką oto parafką: „Łudź? Nie łudź się.”

* * *


Sztab generalny potrzebował bardziej okazałej niż dotychczasowa siedziby. Dla wzniesienia takowej Ministerstwo Spraw Wojskowych wyasygnowało fundusze. Należałoby sobie życzyć, aby budowa nie stała się dla budowniczych okazją do nadużyć. Takie właśnie życzenie usłyszano z ust Piłsudskiego. „Tylko żeby nie było kantów”, wyraził się. Inżynierowie mający dostęp do państwowej kasy uwzględnili przestrogę Dziadka w stopniu nie dającym się przelicytować. I tak powstał dom „bez kantów”. Istotnie, gmach na Krakowskim Przedmieściu jest opływowy, jego narożniki są półokrągłe, bynajmniej nie kanciaste.

* * *

Kości zostały rzucone, rzekł mąż rzucając chudą żonę. Czy tylko kobiety bywają chude? Czy mąż chudzielec jest unikatem? Owszem, niejednej żonie przytrafia się mąż chudy jak szczapa. Warto wymyślić powiedzonko, które by korespondowało z wyżej zacytowanym, wyczytanym przeze mnie przed laty w „Przekroju”. Po długich medytacjach, po półgodzinnym suszeniu sobie głowy, po upartym natężaniu mózgownicy wymyśliłem: Chcę rozwodu, rzucam kości! Chudość męża żonę złości. Ewentualnie: Ewentualnie: Żądam rozwodu, rzucone kości. Przy chudym mężu zero namiętności. Byłoby okej, gdyby ilość sylab w ostatnim zdaniu nie została przekroczona. Wobec tego: Kości rzucone, a także skóra. Chudeusz w łóżku niewiele wskóra.

* * *

„Renta starcza, co nie wystarcza” – kalambur, z którego koń by się uśmiał. Ale w wykonaniu Tadeusza Olszy na scenie Teatru Syrena, gdy się komik przedzierzgnął w starego ramola – no!

* * *

Mozart wykorzystał komedię Moliera Don Juan do stworzenia opery. Z kolei Chopin skomponował wariacje na temat jednej z operowych arii. Wariacjami zachwycił się Schumann i w artykule prasowym (nakazującym: „Czapki z głów, panowie, oto geniusz!”) zawarł dokładną analizę muzyki, widząc w niej cykl malowanych nutami ilustracji. Jedna miałaby przedstawiać, jak uwodziciel podrywa Zerlinę, narzeczoną wieśniaka. W liście do przyjaciela Chopin pokpiwał sobie z tego przekładania dźwięków na obrazy; czuł się autorem muzyki absolutnej, a nie programowej. Obdarzony zmysłem humoru napisał, że według „pewnego Niemca” Don Juan całuje Zerlinkę w... W co? W którą część ciała? Prostak napisałby: „całuje w de”. Natomiast kulturalny Fryderyk, muzyk pełnej krwi, użył terminu muzycznego i korespondując z przyjacielem skrobnął: „Don Juan całuje Zerlinkę w Des-dur.”    

A.K


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama