Postanowiliśmy więc doprecyzować, co pogorszyło się w wodzie z publicznego wodociągu w sąsiedniej gminie Pokrzywnica. Zapytaliśmy pułtuski Sanepid o wyniki badań i przede wszystkim o to, skąd wzięły się bakterie.
"Jedna coli – ale nie e. coli"
Badanie próbki pobranej 3 sierpnia z kranu w Pokrzywnicy wykazało jedną jednostkę tworzącą kolonię bakterii grupy coli w 100 ml wody. Nie wykryto E. coli ani enterokoków kałowych. Ogólna liczba kolonii w 22°C wyniosła 21 jtk/ml., pozostałe zbadane parametry mieściły się w wymaganiach. Próbka została pobrana z kranu w Urzędzie Gminy Pokrzywnica. Sanepid poinformował nas, że w powtórnym badaniu próbki pobranej 7 sierpnia nie stwierdzono już przekroczeń mikrobiologicznych. Stacja nie ustaliła pewnego źródła zanieczyszczenia. Za prawdopodobną przyczynę uznano weekendowy przestój wody w kranie, z którego pobrano próbkę – czyli możliwość, że dłuższe pozostawanie wody w instalacji lokalnej sprzyjało pojawieniu się pojedynczej bakterii. To ważne: ten przypadek nie daje podstaw do twierdzenia, że w Pokrzywnicy doszło do skażenia wodociągu ściekami. Nie wykryto E. coli ani enterokoków, a badanie kontrolne było prawidłowe. Mimo to przekroczenie wartości parametrycznej uruchomiło procedurę ostrożnościową. Najwyraźniej zaostrzone w ostatnich miesiącach przepisy zaczęły realnie działać.
Koniec z logiką "musimy usunąć problem, ale nie zamierzamy go dokładnie badać".
Od 21 maja 2026 r. obowiązuje nowelizacja ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę, a od 24 czerwca nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia dotyczące jakości wody.
Dostawca wody ma obecnie ustawowy obowiązek dążyć do ustalenia przyczyny niezgodności. W przypadku parametrów mikrobiologicznych przepisy wymagają dodatkowych próbek – nie później niż w ciągu 48 godzin – w celu potwierdzenia problemu oraz ustalenia jego miejsca i przyczyny (w pokrzywnickim wodociągu porównano badania z 3 i 7 sierpnia...) Następnie dostawca ma podjąć działania naprawcze i po ich zakończeniu ponownie zbadać wodę. Sanepid, w porozumieniu z dostawcą wody, czyli firmą zarządzającą wodociągiem "ma dążyć do ustalenia podmiotu odpowiedzialnego za nieodpowiednią jakość wody oraz ocenić ryzyko dla zdrowia".
Wcześniejsze przepisy niestety pozostawiały poważne luki. Przed kilku laty woda w pokrzywnickim wodociągu, z uwagi na stwierdzoną "mętność" kilka razy była przez Sanepid dopuszczana do spożycia warunkowo: warunek sprowadzał się do tego, aby zarządca wodociągu ustalił przyczynę zmętnienia. Problem polegał na tym, że przepisy nie nakazywały wprost ustalenia, co jest tą przyczyną... Tamten mechanizm można porównać do decyzji hydraulika, który widząc mokrą podłogę mówi: "Woda cieknie, więc ją będziemy wycierać. A skąd cieknie? Tego na razie nie ustalamy – damy sobie czas – liczymy na to, że przestanie ciec." Nowe przepisy nakładają obowiązek zlokalizowania problemu. Bez zbędnego czekania na samoistną poprawę. Obecne regulacje prawne wyraźniej opisują procedurę ustalenia miejsca i przyczyny niezgodności – już na początku postępowania.
Czy pułtuskie wodociągi są potencjalnie zagrożone?
Nie zamierzamy siać paniki i nie mamy podstaw, by twierdzić, że Pułtusk stoi przed konkretnym zagrożeniem skażenia wodociągu bakteriami pochodzącymi ze ścieków. W powiecie w tym roku odnotowaliśmy na szczęście jeden incydent w Pokrzywnicy. Jednak w artykule sprzed tygodnia pokazaliśmy kilka przykładów z ostatnich miesięcy: w różnych wodociągach na Mazowszu gdzie wykrywano enterokoki, bakterie grupy coli, a nawet oba te wskaźniki jednocześnie.
Czy taki scenariusz jest możliwy w Pułtusku? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że na terenie gminy istnieją 1423 zbiorniki bezodpływowe i 161 przydomowych oczyszczalni, a do sierpnia wykonano zaledwie 65 kontroli szamb z 600–700 zaplanowanych na cały rok. Chcemy wierzyć, że to nie jest zapowiedź przyszłych incydentów skażenia wód. Jest jednak powód, by ochronę wód podziemnych traktować poważnie.
Sanepid bada wodę zgodnie z harmonogramem pobierając próbki w określonych punktach. Jeśli w domu nagle pojawia się woda o nietypowej barwie, zapachu czy smaku albo coś budzi uzasadnione podejrzenia (podkreślamy i apelujemy: UZASADNIONE!), nie warto czekać na to, że inspektorzy sami się domyślą i trafią z próbówkami do naszej kuchni – należy zgłosić problem Sanepidowi. Dzięki wprowadzeniu nowych przepisów musi zostać ustalone miejsce wywołujące problem, więc trzeba sprawdzić nie tylko sam kran – przyczyna może być w ujęciu, stacji uzdatniania, sieci, przyłączu albo instalacji budynku.
Nie da się skutecznie usunąć problemu z wodą, jeśli nie wiemy, gdzie i dlaczego powstał.
Wiemy, że bardzo wielu naszych radnych czyta Tygodnik Pułtuski – może w ramach obowiązków kontrolnych, w trybie zapytania czy interpelacji uda się ustalić powody praktycznego zaniechania planowanej kontroli szamb? Chętnie opublikujemy ustalenia w tej sprawie.
ZCZ
