Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 14 sierpnia 2026 19:55
Reklama
Reklama

Wezwanie do zapłaty za parking

Jak prywatna firma poznaje nasze dane?

Pułtuszczanie korzystający z parkingów przy sklepach i galeriach handlowych mają dziś prawdziwe "do wyboru, do koloru". W zależności od tego, gdzie pojechaliśmy po zakupy, obowiązują zupełnie inne zasady. Pod Biedronką i Mrówką przy ul. Jana Pawła II oraz pod Lidlem parkingami zarządza spółka APCOA Parking Polska. Kierowca powinien pobrać z parkomatu bezpłatny bilet i umieścić go za przednią szybą pojazdu. Kto o tym zapomni, może po powrocie znaleźć za wycieraczką wezwanie do zapłaty opłaty dodatkowej w wysokości 95 zł. Na parkingu przy Intermarché przy ul. Kolejowej sytuacja wygląda już inaczej. Z tablic informacyjnych wynika, że czas postoju jest kontrolowany automatycznie, a parking określany jest jako "przyjazny", ponieważ nie ma obowiązku pobierania papierowego biletu z parkomatu. Jeszcze inaczej jest przy Vendo Park przy ul. Daszyńskiego. Tam kierowcy nie muszą pamiętać ani o parkomatach, ani o biletach, ani o dodatkowych formalnościach. Po prostu parkują.

Jedno jest jednak wspólne dla wielu mieszkańców Pułtuska. Chyba każdy słyszał o kimś, kto otrzymał wezwanie do zapłaty na parkingach zarządzanych przez APCOA. Niestety wielu kierowców przekonuje się również, że po nieuregulowaniu opłaty zaczynają otrzymywać pisma z informacjami o możliwości skierowania sprawy do windykacji lub dochodzenia należności.

Tymczasem właśnie takie praktyki stosowane przez APCOA były przedmiotem postępowania Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK nie zakwestionował samego prawa właścicieli prywatnych parkingów do wprowadzania regulaminów ani pobierania opłat wynikających z naruszenia ustalonych warunków. Urząd uznał jednak, że spółka naruszała zbiorowe interesy konsumentów poprzez sposób prowadzenia reklamacji oraz treść kierowanych do kierowców informacji. W decyzji wydanej przez UOKiK wskazano między innymi na ograniczanie sposobu składania reklamacji, przekazywanie nieprecyzyjnych informacji dotyczących terminów rozpatrywania reklamacji. Bardzo poważnym zarzutem jest stosowanie przez zarządcę parkingu komunikatów i sformułowań "mogących wywoływać u konsumentów nieuzasadnioną presję poprzez sugerowanie nieuchronnego ponoszenia kosztów windykacji i egzekucji". Za stosowanie tych praktyk Prezes UOKiK nałożył na spółkę karę przekraczającą 820 tys. zł. Po zakończeniu postępowania sądowego decyzja ta stała się prawomocna.

To jednak nie koniec pytań, jakie rodzi funkcjonowanie prywatnych parkingów.

Redakcja "Tygodnika Pułtuskiego" zwróciła się do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z pytaniem, w jaki sposób prywatna firma zarządzająca parkingiem może ustalić imię, nazwisko oraz adres właściciela pojazdu tylko dlatego, że kierowca nie zapłacił opłaty dodatkowej. Innymi słowy – na jakiej podstawie prywatny przedsiębiorca uzyskuje dostęp do naszych danych znajdujących się w państwowym systemie CEPiK (centralna ewidencja pojazdów i kierowców). W odpowiedzi UODO wyjaśnił przede wszystkim zasady wynikające z przepisów RODO. Urząd wskazał, że dochodzenie roszczeń może stanowić tzw. prawnie uzasadniony interes administratora danych oraz przypomniał jakie obowiązki informacyjne mają "podmioty pozyskujące dane osobowe z rejestrów publicznych". W przesłanym do Redakcji piśmie znalazło się stwierdzenie, że administratorzy "są w stanie pozyskać dane właściciela pojazdu" z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. To właśnie ten fragment odpowiedzi budzi nasze największe wątpliwości. Sformułowanie, że prywatne podmioty "są w stanie" pozyskać dane właściciela pojazdu, nie wyjaśnia bowiem najważniejszej kwestii – z jakich konkretnie przepisów prawa wynika takie uprawnienie i jakie procedury, jakie warunki takie możliwości ustalają. RODO reguluje zasady przetwarzania danych osobowych, ale samo w sobie nie przyznaje nikomu dostępu do państwowych rejestrów. Tymczasem odpowiedź UODO nie podała nam przepisów regulujących udostępnianie danych z CEPiK ani nie wyjaśniła, kto i w jaki sposób ocenia zasadność takich wniosków.

Z pewnym zaskoczeniem musieliśmy przyjąć, że odpowiedź Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie rozwiewa najważniejszych wątpliwości. W takiej sytuacji Redakcja skierowała kolejne pytania – tym razem do Biura Prasowego Ministerstwa Cyfryzacji, które odpowiada za funkcjonowanie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Chcemy ustalić między innymi, czy operatorzy prywatnych parkingów każdorazowo składają indywidualne wnioski o udostępnienie danych, kto ocenia ich zasadność, jakie dokumenty muszą przedstawić oraz ile takich wniosków wpływa każdego roku i ile z nich spotyka się z odmową.

Do sprawy wrócimy po otrzymaniu odpowiedzi z Ministerstwa Cyfryzacji - przedstawimy naszym Czytelnikom uzyskane wyjaśnienia w jednym z kolejnych wydań Tygodnika.

 

ZCZ


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama